Podsumowanie końcówki roku 2017 – część I

Gęsina, lody z oliwą, moje zajęcia z Kick Boxingu, przygotowania do Świąt, powracający temat zawodów oraz efekty moich podopiecznych – czyli Podsumowanie końcówki roku 2017 – część I.

 

Listopad zleciał mi tak szybko, że chwilę mi zajęło, aby zastanowić się nad tym, co się wydarzyło. 1 listopada wróciłam ze swojego mini urlopu z Anglii i przez cały tydzień żyłam jeszcze tym wyjazdem. Wróciłam pełna energii i z chęcią do pracy, której było naprawdę sporo. Co mnie bardzo cieszy, ponieważ to znaczy, że pod swoją opieką mam bardzo pracowite osoby.

 

Urlop uświadomił mi, że czas spędzony z rodziną i znajomymi jest bezcenny. Postanowiłam więc nadrobić moje zaległości towarzyskie i wyskoczyć z moją serdeczną znajomą (kiedyś podopieczną) na wspólną kolację do Dynilody z oliwą (propozycja Marii okazała się strzałem w 10!) i wspólnego drinka (dosłownie!!! – ogromny kielich z dwoma słomkami), odkrywając tym samym uroki pięknego wnętrza Le Scandale na Rynku.

 

 

Ponadto na początku listopada klarowały się u mnie sprawy Sylwestrowe. Moja siostra przyleciała ze swoją rodziną do Krakowa. Z tego względu chcieliśmy mieć już wszystko ustalone przed czasem, a nie jak zwykle u mnie bywało – na ostatnią chwilę lub opcja „spontan”. Szczególnie, że bilety do Starej Zajezdni (gdzie docelowo chciałyśmy spędzić tę noc) na imprezę rodem z gali Oscarowej sprzedały się w 2,5 tygodnia, o czym poinformował mnie manager… Trzeba było szybko zorganizować coś innego. Był to mój pierwszy Sylwester w Krakowie od niepamiętnych czasów – oprócz tego licealnego, na którym dostałam butelką w głowę i tym samym wybiłam sobie świętowanie tego dnia w mieście. Zazwyczaj wyjeżdżałam w góry, bo tam moja natura mnie ciągnie. Jednak ze względu na zaistniałą sytuację odpuściłam w tym roku i postawiłam na wystrojenie się oraz dobrą zabawę na ukochanym Kazimierzu, w towarzystwie mojej siostry. Rozważałam ofertę Le ScandalePlac Nowy 1 oraz BarkęPadło na Plac Nowy 1. W trakcie rozmowy z Panią Manager wynikło, że oferta jest zbliżona z zeszłoroczną, która się świetnie sprawdziła. Koszt był w wysokości 100 zł. W cenie był „welcom drink” + przystawka do wyboru: bufet sushi lub bruschetta /deska serów i wędlin. W trakcie imprezy była możliwość zamawiania dań oraz napojów ze specjalnej, skróconej karty menu, która powstała na tę okazję. Tym sposobem zamieniłam problem „gdzie iść” na „w co ja się ubiorę” 😉 . W listopadzie obiecałam sobie, że Święta również nie będą na ostatnią chwilę i prezenty oraz to, co znajdzie się na wigilijnym stole zaplanuję wcześniej. Z prezentami po części mi się udało, ponieważ faktycznie zaczęłam je już w listopadzie gromadzić. Te Święta były dla mnie bardzo wyjątkowe, ponieważ spędziliśmy je razem. Zazwyczaj moja siostra zostawała w Anglii lub rodzice do niej jechali i często były one podzielone. A Święta w Anglii to nie to samo. Brak śniegu, brak magii i widok rodzinnych obiadów w McDonaldach mnie nie zadowala. Wręcz przygnębia :/ . Jestem osobą bardzo rodzinną i żadne bańki świata nie zastąpią mi czasu z najbliższymi. Tym bardziej cieszę się, że w tym roku nie było dylematów, jak ten temat ugryźć. Wszyscy razem tu na miejscu i koniec 🙂 . Tak się tym ucieszyłam, że w pełni zaangażowałam się w organizację Wigilii. Rodzice zajęli się zakupami spożywczymi i przygotowaniem jedzeniem, a ja dekoracjami na stół.

 

 

Ponadto rozpisałam menu świąteczne, które nieco podrasowałam. Zamiast uszek do barszczu zrobiłyśmy z mamą krokieciki z kapusty w cieście francuskim, zamiast grochowej była moja zupa-krem soczewicowa oraz grzybowa z leśnych grzybów, które zebrali moi rodzice. Tradycyjnie były pierogi z kapustą i grzybami mojej mamy oraz karp – tym razem nie w całości tylko same filety. Ze słodkości – zamówiłam w sprawdzonej cukierni w Wieliczce makowca i orzechowca w cieście półfrancuskim.

 

Wracając do tematu listopadowych poczynań, 11 listopada w Dzień Niepodległości byłam w Zielonym do Góry na degustacji pysznej gęsiny z okazji Dnia Świętego Marcina. Menu i smaki mnie oczarowały. Szczególnie, że gęsinę jadłam pierwszy raz i polecam ją każdemu, szczególnie przez jej wartości odżywcze, o których nie będę się tutaj rozpisywać. Mięso – jak poinformował mnie sam szef kuchni – zamówione zostało specjalnie na ten dzień już wiosną. Z pyszności zamówiłam placuszki ziemniaczane z cukinią, kiszoną marchewką z gulaszem z gęsich żołądków, krupnik na gęsinie z popcornem z kaszy, pierś z gęsi ze śliwkowym chutney, kopytkami, konfiturą z czerwonej kapusty i fig.

 

 

Na deser udało mi się dorwać Rogala Świętomarcińskiego, co było nie lada wyzwaniem… Następnym razem obiecałam sobie, że pojadę do Poznania 🙂 .

 

Z nowych miejsc, jakie poznałam w listopadzie to Wesoła Cafe, w której powstał post porównania kalendarzy opublikowany już na mojej stronie (dotarł on do ponad 2000 osób 🙂 ). Miejsce to znajdzie się w moim kolejnym wpisie #FitFoodLover na mieście czyli śniadania białkowo-tłuszczowe na mieście. Podobnie jak Moment Resto Bar, w którym moim zdaniem wykonałam jedno z lepszych zdjęć dania.

 

 

 

 

Jeżeli chodzi o sprawy treningowe to odpuściłam zajęcia Bachaty i znalazłam zajęcia Kick Boxinguw zaprzyjaźnionej krakowskiej siłowni Power2Fit. Na ten moment bardzo mi one odpowiadają. Nie mogę sobie pozwolić na trening 5 razy w tygodniu jak dawniej. Mój styl życia i pracy nieco się zmienił, więc poszukuję zajęć i formy ruchu która mnie nie znudzi i da porządny wycisk. Te zajęcia mnie w pełni satysfakcjonują. Szczególnie, że Monika Matyjewicz – Pani trener daje porządną dawkę wiedzy, a trening pod jej okiem nie należy do łatwych (szczerze mówiąc po 20 minutach dziękuję Bogu, że trenuję tyle lat). Po drugich zajęciach usłyszałam, że mam predyspozycje do tego sportu. Nie ukrywam, że jest to motywujące i kuszące, aby sprawdzić się w tej dyscyplinie. Jednak końcówką pracowitego roku, wróciłam myślami do powrotu na scenę w kulturystyce. Jednak nie do Bikini, a do kategorii Fit Model – aktualnie ta estetyka ciała mi się bardziej podoba i nie wymagałaby to nadbudowania masy mięśniowej. Ten temat nie do końca zamknęłam i zobaczymy, co z tego wyniknie. Na ten moment wybieram trenera i na razie w tym temacie utkwiłam…

 

 

Wracając do tematu Kick Boxingu otrzymałam propozycję wyjazdu na obóz kadry w Zakopanem w styczniu. Szczerze rozważam ten wyjazd pod kątem „czy na pewno chce w to iść”. Generalnie jest to sport kontuzyjny (o czym się niestety przekonałam :/ ), jednak mój charakter sportowca i chęć rywalizacji czasem jest mocniejsza od moim obaw i zdrowego rozsądku. Jednak przez grudzień dojrzałam do tematu i będzie to jedynie moja zajawka i alternatywa siłowni. Poza tym w listopadzie obiecałam sobie głębszą medytację, przemyślenia i refleksje. Niedziele zaczęłam bardziej poświęcać dla swojej duszy. Szukam spokoju wewnętrznego, którego zaczęło mi ostatnio brakować. Temat balansu pomiędzy różnymi sferami życia jest mi nadal bliski. Polecam pracę z książką „Dobrze zaprojektowane życie”, która skłoniła mnie to takich przemyśleń. Ponadto zaczęłam zgłębiać tajniki minimalizmu oraz spisywać swoją listę wdzięczności, która pozwala mi dostrzec jak niewiele potrzeba do szczęścia i doceniać rzeczy niematerialne. Stałam się też bardziej systematyczna w zapisywaniu swoich wydatków, celów na przyszłość oraz nawyków, które chcę u siebie wyrobić lub pielęgnować. Ponadto parę miesięcy pracowaliśmy nad moim nowym logo, którego premiery nie mogę się już doczekać 🙂 . Aaaa!!! i zmieniłam kolor włosów na ciemniejszy 😉 .

 

 

 

Na przełomie listopada i grudnia zakończyła się kolejna edycja „Grupy Wsparcia”, której jestem autorką. Dziewczyny pracują ze mną 1 x w tygodniu i dostają niezły wycisk. Ponadto otrzymują plan żywieniowy i porady oraz motywację na kolejny tydzień. Dziewczyny pogubiły od 6 do 10 cm w obwodach. Jestem z nich mega dumna, ponieważ dają z siebie wszystko na treningach. Poniżej przedstawiam efekty, które chciałam wyróżnić.

 

 

 

 

 

Oprócz Grupy Wsparcia pracuję również z moimi podopiecznymi indywidualnie. Pojawiły się sylwetki, które chciałabym zamieścić w zestawieniu tych wyróżnionych. Pierwsza z nich to K. 49 lat z którym współpracujemy 3 miesiące. Nie był to łatwy „przypadek” pod kątem prowadzenia z tego względu, że cel był szczytny – poprawienie jakości mięśniowej przy podwyższonej kreatyninie (można spożywać do 2 porcji białka, produktów typu mięso, jaja, ryby). Parę dni spędziłam, aby pochylić się nad problemem. Efektem końcowym było rozpisanie 3 różnych planów żywieniowych, planu treningowego na siłowni (podzielonego na 3 różne dni) oraz treningu właściwego – 2 x w tygodniu trening pod moim okiem. Wszystko oczywiście było dostosowane do cyklu dnia K. Już po dwóch miesiącach usłyszałam, że efekty przeszły jego oczekiwania i otrzymałam piękna laurkęKarolina to w pełni profesjonalna trenerka a zarazem dietetyczka. Trzeba wiedzieć, że nie tylko ćwiczenia ale właściwe odżywianie gwarantują sukces. Zanim spotkałem Karolinę to aby zrzucić parę kilogramów katowałem się niejedzeniem lub jedzeniem mało apetycznych ale niskokalorycznych potraw. Teraz jem do syta i to smacznie! Potrawy, które przyrządzam wg przepisów Karoliny są bardzo smaczne i proste w przyrządzaniu. Teraz wiem, że najważniejsze co się je a nie ile. Kolejna bardzo ważna rzecz: Karolina zadaje pytania, słucha i analizuje i dzięki temu mocno zagłębia się w temat a to jest bardzo ważne! A treningi? No cóż… łatwo nie jest bo trenerka jest wymagająca i ciśnie mocno:-). Coś za coś, jak się chce osiągnąć efekt trzeba się pomęczyć. A efekt? 7 kg w dół w 2 miesiące i co ważniejsze to przy takim spadku wagi wyraźny przyrost mięśni. Wróciły znów do łask odstawione ciuchy jak T-shirty czy sweterki-serki bo teraz bez brzuszka leżą zdecydowanie lepiej :-D. Polecam Karolinę szczególnie osobom które słabo wierzą w swoje możliwości. Mnie osobiście efekty w tak szybkim czasie zaskoczyły bardzo.

 

 

Niebawem kolejna część wpisu! A w niej relacja z Sylwestra w Placu Nowym 1 oraz organizowanych przeze mnie warsztatów pieczenia fit pierników, pierwsze nagrania dla Medestetis, wegańskie warsztaty w Kulinarnych Kreacjach i jak spędziłam 2 tygodnie przerwy świątecznej.

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Twój komentarz:

Twoje imię: