Jarmark Bożonarodzeniowy Oslo - przewodnik kulinarny

 

Kilka dni przed Wigilią miałam okazję odwiedzić Jarmark Bożonarodzeniowy w Oslo. Postanowiłam napisać post na który sama nie trafiłam. Mianowicie przejdę od razu do konkretów: J-E-D-Z-E-N-I-E. Mnie osobiście zainteresowały ciekawostki kulinarne ”typical norwegian food”, więc okupowane stoisko Churros “typical spanish food” pozwól, że pominę w tym wpisie… 

 

Kulinarno-logistyczne rozkminy oraz dobry przewodnik

 

Na tą okazję poprosiłam kolegę – Norwega (który jest również myśliwym), aby towarzyszył mi w trakcie szukania rarytasów. Wcześniej również zasięgnęłam informacji, co takiego typowego mogę zakupić dla rodziny. Ja, jak to ja, jestem ograniczona bagażowo, więc to musi być sprytne, małe, dużo nie ważyć i nie może być gazowane 🙂 . Pierwsza myśl – łosoś. Ale jak ja go przywiozę? Odpowiedź mojej znajomej – kup wędzony! Jednak zaintrygowała mnie również informacja o różnego rodzaju kiełbasach, jakie mają dostępne szczególnie w okresie świątecznym. 

 

 

 

 

Co warto spróbować? Co warto zakupić?

 

Dla łasuchów polecam na pewno zatrzymać się przy stoisku z ichniejszymi waflami, tudzież goframi. Produkty na pewno są świeże, ponieważ schodzą od razu, a kolejki są zawsze. Ponadto jabłka oblane czekoladą to też ichniejszy przysmak. Jednak na moje oko cieszą tylko… oko 😉 . Norwedzy, z tego co zauważyłam, kochają się w marcepanie. Bombonierki wyglądają naprawdę kusząco. Na pewno zapachem przyciągają pieczone oponki – pączki oraz mus zatopiony w czekoladzie. Tyle ze słodkości, a teraz konkrety 😉 .

 

 

Jeżeli chodzi o stoiska mniej słodkie, to warto zatrzymać się przy kiełbasach. Tutaj mamy szerokie spektrum od jelenia, poprzez renifera do… (uwaga) wieloryba – tak próbowałam i jest to ciekawe oraz intensywne doznanie 😉 . Kolega oświecił mnie, że są pewnego rodzaju kiełbasy, z pewnych wyjątkowych reniferów, które produkuje się właśnie na Święta. 

Z mniej mięsnych pomysłów to trafiliśmy na genialny oraz bardzo popularny w Norwegii “brązowy ser”. Jest to najsłynniejszy norweski ser. W całości wyprodukowany na bazie mleka koziego. Ma charakterystyczny brązowy kolor. Powstaje poprzez gotowanie przez 9 godzin serwatki. To nadaje mu smak, zapach oraz kolor krówek. Są dwa rodzaje tego sera. Jednak ten Geitos – tradycyjny tylko na bazie mleka koziego, ma ostry karmelowy posmak. Norwedzy, jeśli mogą, to kupują bardzo chętnie wyroby z farm i lokalnych sprzedawców. Ten ser jest genialny w smaku i jest o niebo intensywniejszy niż te sklepowe. Trening po nim gwarantowany z tego względu, że zawiera chyba tonę cukru, także ostrożnie 😉 . Jednak jest tak wyrazisty w smaku, że będzie świetny jako przekąska np. do wytrawnego wina. Koniecznie spróbuj tego przysmaku, bo znam wielu zwolenników Geitosa.

 

Produkty nie-jedzeniowe

 

Jeżeli chodzi o produkty nie żywieniowe, to dobrym prezentem będą norweskie swetry czy rękawiczki z wełny, na punkcie której mają bzika. 

 

Głodny? Spragniony? Chodź ze mną!

 

Na Jarmarku miałam wrażenie, że jest więcej stoisk z jedzeniem niż pamiątkami, ale może o to właśnie chodzi. Stoiska street norweski fast food to grillowane – trudno to nazwać kiełbasami – a raczej parówkami wyglądającymi na kiełbasy, zawinięte w białą bułkę lub lompe. Co do jakości tych potraw, to sam Gard stwierdził, że mocno wątpi w to jedzenie. Udało mi się dostrzec jedno stoisko z Vegańskimi Zupami 🙂 . Jednak wszystkich łączy centrum tego wydarzenia czyli miejsce ogrodzone, na terenie którego sprzedawany jest Glögg. Bardzo popularny napój w Skandynawii w okresie Świąt Bożego Narodzenia. Tradycyjnie podaje się go w kubkach wraz z rodzynkami i migdałami. Rodzaj grzanego wina, wywodzący się ze Szwecji, ale popularny w całej Skandynawii oraz w Finlandii i w Estonii. Napój przyrządza się, podgrzewając wymieszane ze sobą składniki: czerwone wino, miód, przyprawy (cynamon, goździki, imbir), skórkę pomarańczową oraz bakalie – najczęściej migdały i rodzynki, napój można wzmocnić również alkoholem: wódką, akvavitem lub koniakiem. W sklepach można kupić gotowy glögg, który często jest w wersji bezalkoholowej.

 

Po skandynawsku nawet w Polsce

 

Pomimo tego, że Święta w tym roku spędzam w Anglii, to Glögga zabieram do walizki. Jeżeli chcecie trochę poczuć Norwegię, to znalazłam na stronie Duki oraz Ikea właśnie ten napój, który możecie zakupić od ręki. 

 

https://duka.com/pl/napoj-szwedzki-i-dodatek-do-wina-duka-glogg-750-ml-bezalkoholowy-254177

 

 

https://www.ikea.com/pl/pl/cat/napoje-25211/

 

 

Podsumowanie

 

Jarmarki Bożonarodzeniowe uwielbiam i nie mogę się powstrzymać od porównań. Myślę, że na każdym panuje świąteczna atmosfera i trzeba odwiedzić miejsca, aby móc wyrobić sobie swoją opinię. Jednak myślami wracam do Krakowa, który ma znacznie więcej do zaoferowania. Nie mówiąc o Pradze – stolicy tego typu jarmarków czy od kilku lat mówi się również o Poznaniu. Co do Oslo, na pewno duży plus za możliwość zakupu lokalnych produktów oraz lodowiska które jest centrum Jarmarku i dodaje magiczności temu wydarzeniu.

 

 

Zostaw odpowiedź

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Twój komentarz:

Twoje imię: