architektura

Co warto zobaczyć przez weekend w Anglii?

Moje wyjazdy do Anglii bywają dosyć krótkie i intensywne. W związku z tym postanowiłam napisać post pod kątem spędzenia czasu aktywnie i pożytecznie. Ponadto tego co warto zobaczyć, zjeść i jak spędzić czas produktywnie 🙂 .

Podczas mojej ostatniej wizyty zachwyciłam się miasteczkiem Shakespeare’a – Stratford upon-Avon położonego w hrabstwie Warwickshire ok. 40 km od Birmingham. Tym razem odwiedziłam kolejne urokliwe miejsce – Lichfield. Położone w hrabstwie Stafffordshire, które jest oficjalnie siedzibą biskupią położoną ok. 30 min.od Birmingham. Można przyjąć, że baza wypadową będzie Birmingham/Coventry/Lichfield.

Katedra Lichfield

Katedra jest położona nad wodą Minster Pool i jest otoczona przez georgiańskie, wczesnowiktoriańskie budynki, w tym Deanery (1704 r.) i Bishop’s Palace (1687 r.) – obecnie szkołę. Budowę kamiennej katedry rozpoczęto w 1195 r. i jest syntezą stylów: wczesnoangielskiego, angielskiego gotyku i stylu dekoracyjnego. Szacuje się, że do budowy katedry użyto 200 – 300 ton piaskowca, który sprowadzano z południowej części Lichfield. Budowę ukończono w XII w. Katedrę zalicza się do najmniejszej i najbardziej wąskiej z angielskich. Z zewnątrz wygląda monstrualnie i robi wrażenie przez szczegółowośc zdobień. W środku urzekły mnie witraże, które uwielbiam i „ukryte” kaplice. Ołtarz mszalny znajduje się na środku jak we wszystkich tego typu budowlach. Ławy przypominały mi ekranizację Harrego Pottera. Uczestniczyłam tam we mszy wielkanocnej i bardzo się zdziwiłam, że Ksiądz był zachwycony 20 osobami, którymchciało się przyjśc w porze lunchu. Jednak lesze to niż nic 🙂 . Sklep z pamiątkami jest godny uwagi. Moimi zdobyczami są magnez z aniołem na lodówkę, kawa zmielona katedralna, herbatniki z masłem i solą, które kupiłam siostrze i strzegący anioł.

Katedra otwarta jest codziennie 7.30 – 18.30

Cennik: £ 5.50

Kawiarnia Chapters

W odległości kilku metrów znajduje się katedralna angielska kawiarnio – jadłodajnia.

Oto co znalazłam (i w miarę możliwości przetłumaczyłam) z ich strony: Rozmaite lokale Café in The Close szczycą się niepowtarzalnym, trzynastowiecznym ogrodem z murami w idyllicznej scenerii, a także smacznym i urozmaiconym menu. Goście mogą delektować się świeżo przygotowywanymi potrawami na śniadanie, lunchami czy popołudniową herbatą, siedem dni w tygodniu. Wybieraj spośród ciast i ciastek, kanapek, panini, zup, ziemniaków w mundurkach, dań głównych i innych. W ofercie są potrawy bezglutenowe, podobnie jak wegetariańskie i wegańskie. Jeśli masz jakiekolwiek pytania dotyczące menu, nie wahaj się skontaktować z nami przed wizytą. Kawiarnia jest przystosowana dla rodzin. Możesz rozgościć się w środku lub na zewnątrz – w Tea Garden, w spokojnym otoczeniu, aby cieszyć się dobrym jedzeniem i piciem na świeżym powietrzu.

Ja od siebie dodam, że ciasta są prawdziwie angielskie czyli góra suchego biszkoptu (ale to tak suchego, że jak się zakrztusisz to umierasz na miejscu) przełożona przesłodzoną masą ze strzelającym pod zębami cukrem. A jednak dałam się skusić na orzechowo-kawową kombinację, po to aby wiedzieć właśnie jak co gdzie smakuje, by móc się wypowiedzieć. Tyle dobrze, że po 1 takim kawałku masz dość na cały tydzień słodkiego 😉 . Kawa była smaczna, a miejscówka ma swój klimat. Bardzo spodobała mi się wyszywana mapka, która chyba oddaje klimat tamtejszego miejsca 🙂 .

Erasmus Darwin House

Idźmy dalej. Uliczką. Piękną i starą. Przejście od kawiarni do domu Erasmusa Darwina – dziadka Karola – tego od teorii Darwina – to przejście kilku metrów, a zarazem kilkuset lat. Po schodach i budowlach widać kawał minionego czasu. A butelka na schodach przed drzwiami w towarzystwie pięknych kwiatów na tle prawdziwie angielskiej pogody oddała cały urok (moim skromnym zdaniem – zdjęcie wyjazdu).

Erasmus Darwin był angielskim przyrodnikiem, lekarzem, wynalazcą i poetą. Skonstruował on gigantyczną wirówkę, w której umieszczało się pacjenta chorego na migrenę co powodowałoby odpływ krwi z mózgu. Było to zgodne z naczyniową hipotezą zaproponowaną przez Thomasa Willisa, który uważał, że migrena jest powodowana za dużą ilością krwi w mózgu. Można – można 🙂 . Na miejscu można obejrzeć jego dom, ogród oraz przebrać się w jednym w pokoi – co jest sporą atrakcją dla dzieci i dorosłych. Na miejscu jest Pani która zaopiekuje się dziećmi podczas zwiedzania. Ponadto w jednym z pomieszczeń jest też kawiarnia z tymi samymi przesłodzonymi ciastami. Koszt zwiedzania jest na zasadzie „co łaska”. Czas który należy przewidzieć to około 15-30 minut – w środku.

Beacon Park

Z atrakcji przygotowując się na tą wycieczkę czytałam o Beacon Park. My jednak nie skorzystaliśmy tym razem, aby się tam udać. Pogoda nie była zachęcając, dlatego jest może być to fajny pomysł na kolejny dzień, aby spędzić na luzie i bardziej regeneracyjnie dzień. Jedno z bardziej zachęcających opinii jakie znalazłam na Trip Advisor to:

Jeśli masz ochotę odetchnąć, przyjdź do tego parku. Dużo miejsca, zieleni, plac zabaw dla dzieci, profesjonalne pole golfowe dla graczy jak i mniejsze dla laików. Znajdziesz tam ukojenie dla ciała i duszy.

Mam szczęście mieszkać kilka kroków od mojego ukochanego Beacon Park,wiec jest to moje ulubione „spacerowe” miejsce. Park jest miejscem,dosłownie,dla wszystkich-ma pięknie wydzielone miejsce dla rodziców z małymi dziećmi,dla trochę starszych dzieci są boiska,mini golf, można wypożyczyć łódeczkę,dla miłośników golfa-pole golfowe, są tez korty tenisowe,dla bardzo dorosłych miejsce do gry w kule. Są piękne trasy spacerowe,cudne ogrody kwiatowe….Ach,to trzeba zobaczyć.

Położony w pobliżu katedry i centrum miasta park oferuje wspaniałe 30 / 40 minut spacerem w spokojnej okolicy.

Beacon Park jest piękny park, który jest odpowiedni dla każdej grupy wiekowej. To jest plac zabaw dla dzieci, okolica nadaje się dla większych dzieci, szalony golf, bezpłatnym rowerami wodnymi po jeziorze, korty tenisowe, pole golfowe i zewnętrznej natury spacerze w lesie. To będzie bardzo łatwo spędzić cały dzień. Uwielbiam to miejsce.

Aktywności fizyczna – jogging 

Najbardziej dostępny dla mnie trening w Anglii to bieganie. Kompletnie mi nie przeszkadza angielska pogoda, która uważam jest idealna do tego typu aktywności. Jak zmokniesz to zaraz wyschniesz i tak to działa :). Jestem przekonana, że bieganie jest świetną formą treningu oraz alternatywą zwiedzania. Odkrywam w ten sposób ciekawe miejsca i parki, których jest sporo. Do tego zawsze można się zatrzymać i porobić ciekawe zdjęcia. Nie trzeba nigdzie dojeżdżać na siłownię co może okazać się dużą oszczędnością czasu, jeżeli mamy tylko weekend do dyspozycji.

Restauracja – Las Iguanas

Jak już zgłodniejesz to można skoczyć na kawę do Chapters, albo pojechać do Coventry. Jedną z moich ulubionych miejscówek jest Las Iguanas. Można spróbować tam kuchni Ameryki Łacińskiej. Miejscówka idealna na rodzinny obiad czy lunch z siostrą. Mają fajną ofertę lunchy, a dzieci jedzą za darmo (jeśli zamówi się danie z karty). Mój wybór padł na Taco Planks z krewetkami i guacamole oraz wieprzowinę marynowaną w sosie BBQ. Dzieciaki wybrały rybę i burgera, a na deser lody i brownie.

Mon-Wed 10am-11pm Thurs 10am-11pm / Bar open until 12am Fri-Sat 10am-11.30pm / Bar open until 1am Sun 10am-10.30pm It’s Happy Hour with 2FOR1 cocktails all day every day.

Zakupy

Kolejna aktywność jaką możesz wykonać w trakcie swojego pobytu na Wyspach to cardio po sklepach 🙂 . Primark/River Island oraz Next to sklepy na warte odwiedzenia – inne sobie odpuszczam jak HM ponieważ wiem, że asortyment jest gorszy jak w Polsce jeśli chodzi o modę jaką wyznaje ta marka w Anglii. Primark bywa obśmiewanym sklepem, ponieważ wiele rzeczy nie jest dobrej jakości, co jest akurat prawdą. Lubią się tam ubierać osoby lubiące cekiny i błyskotki. Jednak zdarzają się perełki jak mój zielonkawy płaszcz za 25 funtów, w którym chodzę odkąd wylądowałam w PL – jedna z droższych rzeczy w tym sklepie. Wiele „szmatek” na lato jest wartych zakupu za 2-5 funtów, ponieważ przechodzi się w nich sezon i nie szkoda się ich pozbyć. Tak zaopatrzyłyśmy się z mama i siostrą w outfity, które będziemy nosić w Hiszpanii (lniane szorty 8 funtów i „szmaciana” koszulka 3 funty). Ja zawsze kupują tam (sportowe) skarpetki oraz bardziej fikuśną bieliznę. Ponadto rzeczy „basicowe” są moim must have z tego sklepu.

River Island to raj torebek, portfeli i przegląd aktualnej mody. W Polsce ten sklep został już zamknięty, więc na Wsypach jest to punkt godny uwagi. Co do Nexta tym razem nie było nic ciekawego. Natomiast ostatnim razem trafiłam swój najlepszy zakup – musztardowy płaszcz na jesień. Ze sportowych sklepów warto zajrzeć do SportsDirect. Mój podopieczny z Anglii zawsze poleca mi tam ciekawe promocje.

Podsumowując weekend to wystarczający czas, aby spędzić go na bieganiu, zakupach, zwiedzaniu, podziwianiu architektury i kontaktu z naturą. Loty z Krakowa są bezpośrednie do Birmingham, a czas trwania to ok. 2-2,5 godziny zależy w którą stronę.

Urlop w Anglii, moje pierwsze Halloween, Haul zakupowy, zdrowe przekąski do kupienia w sklepie.

Mój urlop w Anglii był wykorzystany w 100%. Wiele osób ma przeświadczenie, że to nieudany pomysł na spędzenie wolnego ze względu na „angielską pogodę”. Uważam, że jesień i zima to najlepszy czas, aby udać się właśnie tam. Oczywiście mogłyby to być ciepłe kraje, a obawiam się, że po przylocie miałabym tygodniową depresję pourlopową.  Przede wszystkim jesień na Wyspach była dla mnie „złotą polską jesienią” tylko może z mniejszą ilością kolorów liści na drzewach. Przez cały tygodniowy pobyt nie padało. Było słonecznie, a najniższa temperatura w ciągu dnia podczas mojego październikowego pobytu sięgała 15 stopni. W Polsce brakuje mi okresów przejściowych i mam wrażenie, że wiosna i jesień trwają za krótko. Przynajmniej dla mnie.

Oto w jaki sposób spędziłam czas, na co zwróciłam uwagę i gdzie byłam:

  1. Przyroda/Parki – podczas każdego wyjazdu staram się mieć jak największą styczność z przyrodą, ponieważ to mnie uspokaja i sprawia, że mogę na chwilę zwolnić. Bardzo podoba mi się pomysł weekendowych rodzinnych wypadów do parku. Ja tym razem odwiedziłam Ryton Pools Country Park w którym, było mnóstwo atrakcji dla dzieciaków ze względu na obchodzone tam Halloween. Dla mnie atrakcją, był spacer z siostrą i zatrzymanie się na dłużej w miejscach godnych uwagi oraz zabawa w parku dla dzieci :D.






2. Architektura

Oprócz natury, uwielbiam podziwiać architekturę. W ogóle zwracam uwagę na to co mnie otacza. Lubię ładne budynki. Może to być nowoczesne lub stare budownictwo, byleby wyglądem pasowały do miejsca lub oddawały jego klimat. W Anglii podobają mi się domki szeregowe z czerwonej cegły, Kościoły (to moja słabość w tym temacie jeśli chodzi o fotografię budynków), angielskie Puby i stare mury rodem z „Władcy Pierścieni”. Mogłabym patrzeć i patrzeć…



3. Halloween

Pierwszy raz miałam okazję aktywnie w nim uczestniczyć.  Generalnie chodzi o to, że dzieciaki chodzą po domach i zbierają cuksy. Dorośli te cukierki rozdają i specjalnie na tę okazję przystrajają drzwi wejściowe, a co poniektórzy nawet ogródki. Wystawiając dynię przed wejście, dają znać że można do nich bez krępacji zapukać. Cieszę się, że miała okazję wziąć w tym udział. Stroju nie miałam, ale zaszalałam z make-upem ;).



4. Zakupy/Kosmetyki/Księgarnie

Jeżeli chodzi o ciuchy, jedzenie i książki to coś co mnie pochłania na godziny. Przed wyjazdem z Polski zamarzyłam o pięknym płaszczu na jesień. Niestety tego wypatrzonego w Zarze nie zdążyłam kupić przed wylotem. Jednak los chciał, abym natrafiła na swoją musztardową miłość z New Looka. Oprócz tego stałam się właścicielką jednej szarej bluzy z Primarka (niektórzy mówią, że tam same szmatki jednak takie basic-owe rzeczy, akcesoria i skarpetki – uważam, że warto tam kupić), bordowej zamszowej czapeczki, w takim samym kolorze butów za 2 funciaki, moherowy biały sweter (na zimę to must have dla mnie), komplet bielizny o boskim kolorze i wzorze! Do dzisiaj nie umiem go nazwać – jest połączeniem musztardy i delikatnej zieleni? Wołał do mnie z ekspozycji!! Nieważne, że na nim będę nosić pewnie 5 swetrów i płaszcz w zimie. Musiałam go mięć. Najlepsze jest to, że mogłam dobrać inny rozmiar góry i dołu. Dla mnie to ważne, ponieważ figi zawsze noszę mniejsze niż góra kompletu na to wskazuje. Ba! Można było wybrać nawet inny kolor i rozmiar.


Jeżeli chodzi o kosmetyki to wstąpiłam do Lush. Marka znana przede wszystkim w Stanach. Cały asortyment to kosmetyki naturalne. Szczególną uwagę zwróciłam na maseczki do twarzy, które wyglądały rewelacyjnie.


W księgarni musiałam „obejść się smakiem”, ponieważ na pewno musiałabym dopłacić za dodatkowe kilogramy w drodze powrotnej. Jednak wypatrzyłam kilka perełek, które w Polsce dopiero miały swoją premierę. Resztę zachowam dla siebie, ponieważ być może będzie to materiał na kolejnego posta.

5. Jedzenie

Temat rzeka dla mnie… Wchodzę do sklepu – wypatruję ciekawe produkty. Najlepiej żeby były zdrowe, chyba że jest to godny grzechu cheat to co innego – wtedy pakuję od razu do koszyka ;). Ale do meritum – pobuszowałam trochę po sklepach tych większych oraz mniejszych – lokalnych. Spodobały mi się „gotowce”, które są łatwo dostępnym rozwiązaniem dla osób zapracowanych stawiających na wygodę lub dla takich jak ja po treningu. Przypomina mi to dietę pudełkową tylko można ją sobie samemu skomponować. Do wyboru były jajka na twardo ze szpinakiem, sałatki z mięsem i wersje wegetariańskie oraz wrapy. Do każdego zestawu jest sos w oddzielnym pojemniczku. Często to one mają najwięcej kalorii z całej sałatki. Jednak ich zaletą jest to, że ilość można sobie dozować, albo całkiem z nich zrezygnować.




Ponadto zwróciłam uwagę na: hummus z suszonych pomidorów, buraka i parmezanem (który był rewelacyjny jak na te ze sklepu), warzywa mix i krewetki z ryżem. Odwiedziłam również lokalny targ na którym jest dostęp do świeżych warzyw i owoców oraz ziół. Niektóre z nich jak kolendra, są tańsze niż w Polsce.





Jeżeli chodzi o jedzenie na mieście w Coventry śmiało mogę polecić Las Iguanas. Byłam tam parokrotnie i za każdym razem wychodziłam zadowolona. Warto sprawdzić to miejsce. Jedzenie jest świeże, a cenowo bardzo przystępne. We wtorki można skorzystać z promocji Taco 2 za 1. Jak widać skorzystałyśmy z siostrą :). Ja zamówiłam wersję z wołowina i śmietaną, druga porcja była z kurczakiem i avocado.



Jeżeli w jakikolwiek sposób ten post był dla Ciebie interesujący lub chcesz się podzielić swoją opinią, będę wdzięczna za komentarz.

Kiss Kiss,

Karola

Visit Us On FacebookVisit Us On YoutubeVisit Us On Twitter