dania

Top Trendy żywieniowe na 2019 rok

Ostatnio natrafiłam na artykuł Whole Foods oraz opinię ich ekspertów, która skłoniła mnie do napisania postu na nadchodzące Trendy 2019 roku na rynku spożywczym oraz gastronomicznym. Eksperci z WF wydają się być doświadczeni. Na 2018 rok przewidzieli zaawansowaną żywność roślinną – Beyond Burger. W 2017 roku były to toniki wellness i wszystko to, co zostało wyprodukowane z kokosa. Na rok 2016 były to fermentowane produkty. Dlaczego to takie ważne? Z mojego punktu widzenia to istotne, co nas czeka, w jaką stronę zmierzamy oraz w którym kierunku zmierzają smaki konsumentów. „Dieta” to przecież 70% sukcesu, aby być w formie cały rok.

Pocieszające jest to, że wszystko idzie w kierunku przedłużania życia i podnoszenia jego jakości.

 

Oto prognozy na rok 2019 na rynku spożywczym – oto, czego można się spodziewać.

 

1. Smaki Pacyfiku

 

Można by pomyśleć, że zabrakło nowatorskich smaków światowych, ale nie lękajcie się: 2019 będzie rokiem Pacyfiku. Pomyślcie o Azji, Oceanii i zachodnich wybrzeżach Ameryki Północnej i Południowej. Inspiracje smakowe z rejonu Pacyfiku pojawiają się w sklepach spożywczych i restauracjach. Ludzie wciąż podbijają świat przez swoje podniebienia. Jackfruit będzie mięsną alternatywą, natomiast ekstrakt z owoców mnicha – owoc o wyjątkowo słodkim smaku, znany również jako luo han guo – może być użyty jako słodzik zastępujący dodane cukry czyli węglowodany. W 2019 roku marki Whole Foods Market i 365 Everyday Value wprowadzą na rynek limitowaną kolekcję odświeżająco słodkich produktów inspirowanych owocami z Oceanu Spokojnego, takich jak: guava tropical vinaigrette, marakuja z migdałową wodą mineralną, mieszanka mango budyń i mrożone batony owocowe z marakui. Ponadto longganisa (filipińska kiełbasa wieprzowa), suszone krewetki, mątwy i pasta z krewetek, znajdą się wśród inspiracji smakowych.

 

2. Trwałe probiotyki

 

Sfermentowany szał żywnościowy był napędzany w dużej mierze przez ich bogatą zawartość w probiotyki. Teraz, jak mówi WF, możemy oczekiwać jeszcze bardziej innowacyjnych probiotyków w żywności i bardziej nowatorskich interakcji. „Nowe szczepy probiotyków, takie jak Bacillus coagulans GBI-30 i Bacillus coagulans MTCC 5856, umożliwiają zastosowanie większej ilości produktów o stabilnym przechowywaniu.” Marki skoncentrowane na zdrowiu ułatwiają uzyskanie większej ilości probiotyków w ciągu dnia dzięki dodaniu funkcjonalnych probiotycznych składników.”

 

3. Modny tłuszcz

 

Po złych czasach tłuszczu w świecie żywności, teraz są one ulubieńcami. Częściowo dzięki keto, paleo, paleo-wegańskim oraz „bez ziaren” dietom. Wraz z tymi tłuszczami, kombinacje o wyższej zawartości białka i mniejszej węglowodanów, będą nadal wykazywać tendencję w kategoriach prostych i łatwych przekąsek. Szukaj batoników przyjaznych dla Keto przyjaciół, wyprodukowanych z proszku MCT (Trigliceryd o średniej długości łańcucha. Suplementację olejem MCT poleca się szczególnie sportowcom i osobom o zwiększonej aktywności fizycznej. Szybkie wchłanianie i przekształcanie oleju oszczędza zapasy glikogenu mięśniowego w czasie treningu. Warto go wykorzystywać do wspomagania podczas wysiłku fizycznego, ponieważ stanowią szybkie źródło energii oraz do regeneracji potreningowej. Można go stosować zarówno w okresie budowania masy mięśniowej jak i podczas redukcji wagi. Pomocny także w przypadku stosowania diet ketogenicznych. Zalecane dawkowanie oleju MCT to 10 – 50ml na dobę, zależnie od zapotrzebowania. Naturalnym źródłem kwasów tłuszczowych MCT jest olej kokosowy), czekoladek wypełnionych masłem kokosowym, przekąsek typu „fat bomba” i nowej fali gotowych do spożycia wegańskich napojów kawowych inspirowanych kawą „maślaną” tudzież „kuloodporną”. A masło ghee będzie gwiazdą większą niż kiedykolwiek.

 

4. Konopie – level up!

 

Nasiona konopne i oleje są już od jakiegoś czasu dostępne, ale wraz z eksplozją przemysłu marihuany nowe marki wykazują chęć zbadania tej dziedziny. WF pisze: „Podczas gdy olej CBD nadal jest technicznie tabu (zabroniony w żywności, pielęgnacji ciała i suplementów diety zgodnie z prawem federalnym), detaliści, eksperci kulinarni i konsumenci nie mogą przegapić szaleństwa marihuany podczas odwiedzania targów przemysłu spożywczego, konferencji innowatorów żywnościowych czy lokalnych targów.”

 

5. (Nie)mięsne przekąski

 

Ponieważ coraz więcej osób przechodzi na jedzenie oparte na roślinach, tak naprawdę widzimy, że „udawane” mięso na bazie roślin osiąga nowe wyżyny.  Oczekuje się, że trend ten zaatakuje również segment przekąsek mięsnych. Możemy spodziewać się również wielu innych wynalazków.

 

6. Opakowania ekologiczne

 

Wiele marek zmieni swoje opakowania w odpowiedzi na zapotrzebowanie środowiska. Wśród innych inicjatyw powinno być więcej nadających się do kompostowania opakowań i mniej plastiku. Nacisk zostanie położony na ponowne wykorzystanie, a więcej działów produkcyjnych będzie promować hasło “BYOVB” (ang. bring your own vegetable bag”) i tradycyjnie  opakowania wielokrotnego użytku oraz kompostowanie wróci znowu do łask. opakowania na żywność z wykorzystaniem wosku pszczelego, a także woskowane lub silikonowe zamienniki zwykłych plastikowych toreb do przechowywania pożywienia. Będą one używane do pakowania kanapek i przekąsek w domu czy kawiarniach.

 

7. Innowacyjne mrożone desery

 

Rynek lodów mocno się rozkręci. Już niebawem będziesz miał okazję skosztować mrożone smakołyki, które zawierają awokado, hummus, tahini i wodę kokosową. Przygotuj się na lody ze wstążkami pikantnego sera oraz inspirowanymi światem desery, takie jak: tajwański śnieg i meksykańskie Nieves de garrafa. Nie wspominając już o gumiastych, tureckich lodach, które mają wyjątkową teksturę z mastyksu i innych unikalnych źródeł.

 

8. Więcej przysmaków z oceanu

 

Morskie warzywa przejdą od „ciemnej strony mocy” do codziennych przekąsek. Pojawiają się w potrawach, takich jak masło z wodorostów czy kluski z wodorostów. Podczas gdy konsumenci odkrywają nowe głębiny smaków oceanicznych dzięki właściwościom pożywienia, takim jak unikatowe odmiany alg i wodorostów morskich. Dmuchane przekąski z nasion lilii wodnej, roślinne alternatywy dla tuńczyka ze składnikami algowymi, chrupiące skórki łososiowe z omega-3 czy kelp jerkie to tylko niektóre produkty, które mają szansę podbić rynek.

 

9. Przekąski

 

Wygląda na to, że wkraczamy w nową erę podjadania. W przenośnych paczkach z przekąskami będzie można znaleźć takie przekąski jak prosciutto i mozzarella, a także tradycyjne wersje klasycznych przekąsek, takich jak gotowe kanapki. Wszystko z lepszych jakościowo produktów, które w niektórych przypadkach będą dostosowane do specjalnych diet na przykład: bezglutenowa, organiczne itp.

 

10. Marki z misją

 

W 2019 roku WF przewiduje, że firmy, które koncentrują się na zarządzaniu środowiskiem, wykazują troskę o zwierzęta oraz interesują się kwestiami społecznymi, będą bardziej popularne niż kiedykolwiek wcześniej „Przyczynianie się do ruchów społecznych poprzez kupowanie towarów i usług z misjami, w które wierzysz, może spowodować wielkie zmiany które wykraczają daleko poza świat handlu”.

 

Według firmy, ich doświadczeni specjaliści starannie opracowują raporty „oparte na ponad 100-letnim doświadczeniu w zakresie pozyskiwania produktów, badań preferencji konsumentów oraz uczestnictwa w wystawach branży spożywczej i wellness na całym świecie”. Biorąc pod uwagę, że Whole Foods należy do branży spożywczej i maja odpowiedni zespół, który wyłapie trendy na nadchodzący rok może warto się temu przyjrzeć.


Źródło: https://media.wholefoodsmarket.com/news/whole-foods-market-unveils-top-10-food-trends-for-2019

„Gęsina na św. Marcina”

11 listopada oprócz dnia wolnego jest również kulinarnym wydarzeniem „Gęsina na św. Marcina”.

Fot. https://rozrywka.dziennik.pl/

Slowfoodowa akcja przede wszystkim opiera się na współpracy Slow Food Polska z restauratorami. Podobnie jak i w latach poprzednich szefowie kuchni wezmą udział w konkursie na najlepszy przepis na gęsinę. W tym roku zrobiłam zestawienie kilku restauracji, które moim zdaniem warto odwiedzić (jeżeli jakiejś nie wymieniłam, to nie specjalnie).

W 2018 r. akcja „Gęsina na św. Marcina” trwać będzie od 9 listopada do 9 grudnia. Wszystkie restauracje, w czasie trwania akcji, na swych witrynach oznaczone będą logo akcji, tak aby były łatwo rozpoznawalne z zewnątrz. W każdej z takich restauracji szef kuchni został zobowiązany do przygotowania przynajmniej trzech autorskich przepisów, które przez cały czas trwania akcji będą dostępne w menu.

Wartości odżywcze:

Kilka słów o tym, dlaczego trener personalny i entuzjastka zdrowego żywienia wypowiada się na temat najtłustszego drobiu, którego wartość kaloryczna wynosi na 100 g to 339 kcal (dla porównania kurczak – 158 kcal). Jednak gęś w porównaniu z innymi gatunkami mięsa ma korzystniejszy skład tłuszczów. W gęsinie jest dużo kwasów jedno- i wielonienasyconych. Kwasy te wpływają m.in. na obniżenie poziomu złego cholesterolu (LDL) we krwi, a podwyższenie dobrego (HDL). W związku z tym gęsina rekomendowana jest dla osób cierpiących na choroby sercowo-naczyniowe.

Ponadto mięso z gęsi to bogactwo:

– pełnowartościowego białka,

– dostarcza wielu cennych witamin – A, E,

– witaminy z grupy B, zwłaszcza niacyny,

– składników mineralnych: potasu, fosforu, magnezu, żelaza, cynku, przez co wpływa na wydolność organizmu,

– niektóre badania wskazują również na pozytywny wpływ gęsiny na samopoczucie i zaburzenia nastroju, a tłuszcz gęsi uznaje się za afrodyzjak.

Od setek lat tłuszcz gęsi jest stosowany jako środek leczniczy, zarówno do użytku wewnętrznego i zewnętrznego.

Temperatura topienia:

Gęsi smalec ma niską temperaturę topnienia w zakresie od 25 do 40°C i wysoki punkt dymienia ok. 220°C. Dlatego jest cenionym tłuszczem do smażenia i duszenia.  Smażyć można przy użyciu niewielkiej ilości tłuszczu (tzw. smażenie płytkie) lub całkowicie zanurzyć potrawę w tłuszczu (tzw. smażenie w głębokim tłuszczu). Smażenie odbywa się w temperaturze powyżej 100°C (zwykle ok. 150-200°C). Punkt dymienia natomiast to temperatura, przy której ogrzewany tłuszcz zaczyna rozpadać się na glicerol i wolne kwasy tłuszczowe oraz traci wszelkie własności odżywcze. Dalszym etapem jest powstanie akroleiny, która wydziela się w postaci gryzącego dymu, co obniża walory smakowe potrawy. Akroleina uważana jest za czynnik rakotwórczy. W przypadku smalcu gęsiego moment rozpadu jest dość odległy i dlatego jest to jeden z najzdrowszych tłuszczy do smażenia.

Konfitowanie:

Gęsi smalec w kuchni francuskiej wykorzystywany jest do konfitowania, czyli wolnego gotowania mięsa w gęsim tłuszczu, w temperaturze nie przekraczającej 100°C. Nazwa konfitowania, pochodzi od francuskiego słowa confit, co oznacza zachowanie.  

Krakowska mapa – gdzie warto zajrzeć?

Amarylis Restauracja, szef kuchni Grzegorz Bucki

31-039 Kraków, ul. Dietla 30, tel. 12 433 33 06

www.queenhotel.pl/restauracja

 

Andromeda Alfa, szef kuchni Piotr Tuźnik

31-535 Kraków, ul. Gęsia 22a, Hotel Galaxy, tel. 12 342 81 42

www.andromeda.jordan.pl

 

Art Restauracja, szef kuchni Michał Cienki

ul Kanonicza 15, 31-002 Kraków Tel. 537872193

www.artrestauracja.com

 

Restauracja Biała Róża, szef kuchni Łukasz Cichy

31-101 Kraków, ul. Straszewskiego 16, tel. 12 421 51 90

www.restauracjabialaroza.pl

 

Bottiglieria 1881, szef kuchni Paweł Kras

Bocheńska 5, 31-061 Kraków, Tel. 660 661 756

www.1881.com.pl

 

Emalia, szef kuchni Grzegorz Misina

Romanowicza 519, 30-702 Kraków, Tel. 530885747

https://emaliazablocie.pl

 

Enoteka Pergamin, szef kuchni Mateusz Guzik

31-001 Kraków, ul. Grodzka 39, tel. 797 705 515

https://pl-pl.facebook.com/enoteka.pergamin

 

Filipa 18 Food Wine Art, szef kuchni Marcin Sołtys

31-150 Kraków, ul. Świętego Filipa 18, tel. 12 300 30 30

www.indigokrakow.com/restauracja

 

Garden Restauracja, szefowie kuchni: Dominik Sas, Tomasz Turecki, Patryk Potępa

31-158 Kraków, ul. Krowoderska 71, Tel. 12 3542020

www.gardenrestauracja.pl

*OKRASA/CURRY/FOCACCIA

*FOIE GRAS/PIERNIK/JABŁKO/CZARNY BEZ

*PÓŁGĘSEK/DYNIA/GRUSZKA

*GĘŚ/WARZYWA KORZENIOWE/KAPUSTA

*ŻOŁĄDKI/FASOLA/POMIDOR

*GĘŚ/PĘCZAK/JARMUŻ/ARONIA

*MAKARONIK/FOIE GRAS/BIAŁA CZEKOLADA

Wesja 3-daniowa w cenie 69 PLN lub 6-daniowa w cenie 129 PLN

 

Halicka Eatery&Bar, Hotel Puro, szef kuchni Hubert Tabak

Halicka 14 a , Kraków, Tel. 12 8899040

http://halicka.pl/pl

Przystawka: Bulion z pieczonej gęsi / ravioli z szyjką / olej sosnowy

Danie Główne: Szarpane udo z gęsi / karmelizowany bakłażan / kiszona skorzonera /katsuobushi

Deser: Pączek z kremem z foie gras / konfitura świerkowa / piklowane pędy świerku

 

L’Atmosphere, Hilton Garden Inn Krakow Airport, szef kuchni Dawid Grucel

32-038 Balice, ul. Medweckiego 3, tel. 12 340 00 00

www.hiltongardeninn3.hilton.com/…/hilton-garden…/index.html…

 

Restauracja Magnifica – Hotel Farmona, Kraków, szef kuchni Tomasz Trafiał

30-443 Kraków, ul. Jugowicka 10c, tel. 12 252 70 77

www.magnifica.pl

 

Miodova Restaurant, szef kuchni Jachu Nawrocki

31-053 Kraków, ul. Szeroka 3, tel. 660 343 203

www.miodova.pl

 

Pod Nosem – Kanonicza 22, szef kuchni Przemysław Bilski

31-002 Kraków, ul. Kanonicza 22, tel. 12 376 00 14

www.podnosem.com

 

Pod Złotym Karpiem, szef kuchni Mariusz Sergiel

Rynek Główny 10, 31-624 Kraków, Tel. 606603031

https://www.facebook.com/restauracjapodzlotymkarpiem

 

Restauracja Qualita, szef kuchni Marcin Dudek

30-311 Kraków, ul. Wygrana 6, tel. 696 480 983

– sałatka z rukoli i ziół z wędzonym filetem z gęsi, opiekanym zakamienieckim serem kozim,

– gęsie żołądki z borowikami i warzywami,

– rosół domowy z gęsimi kołdunami i kluseczkami macowymi,

– filet z gęsi na pipku w ciemnym piwie Köstritzer z knedlem z czerwonej kapusty i ziemniakiem palonym,- gęsie udko w sosie z czarnej borówki z gruszką, podawane z zapiekanką z kaszy i ogórkiem kiszonym po żydowsku na ostro,

– gruszkę gotowaną w winie z korzennymi przyprawami i miodem z Kamionnej z kruszonką piernikową i lodami sosnowymi.

http://www.qhotels.pl/krakow-plus/restauracja/o-restauracjil

 

U Ziyada, Zamek w Przegorzałach, szef kuchni Bartosz Włodarczyk

Jodłowa 13, 30-251 Kraków

http://www.uziyada.pl

 

Nie znalazłam na liście Slow Food Cracovia, ale jeszcze dodałabym:

Zielonym do góry

Przystawka: Pasztet z foie gras, konfitura z gruszki, żel z buraka, burak karmelizowany, burak marynowany, chałka

Zupa: Gęsi ramen z makaronem z konfitowanej białej kapusty

Dania główne: Risotto z gęsimi żołądkami, kasztanami, topinamburem, dynią i maślanką, Kartacz nadziewany mięsem gęsim na konfiturze z czerwonej kapusty z sosem pieprzowym, Pierś gęsi w słoninie, sos

Deser: Nugat z foie gras, owocami suszonymi marynowanymi w winie i piernikiem

 

Ed Red szef kuchni Adam Chrząstkowski

Sławkowska 3, Kraków, tel. 690 900 555

 

Najlepsze Browni Fasolowe by Sitkowska

Kochani, po kilku miesiącach testów na ludziach 😀 mogę przyznać, że moje Browni Fasolowe robi robotę! Byłam tego pewna, ale wolałam to sprawdzić.

Cieszy się ono tak dużą popularnością jak moje Chilli Con Carne. W przepisach, które przeglądam na ciasta „FIT” często jest mąka, cukier, miód lub tony daktyli… Potem taka Krysia się martwi, że nie chudnie jak wcina ciasto „FIT”, czy batony Lewandowskiej naszpikowane daktylami. Osobiście na te owoce jestem obrażona, ponieważ kiedyś zepsuły moją formę – okres „ładowania” – na zawody. Ja stawiam, jak zwykle, na prostotę, szybkość w przygotowaniu posiłków i brak dodatkowych kalorii 🙂 .

Przepis sprawdzony! Udało mi się nim „przemówić” do Norwegów, tym samym zyskać szacunek, a niejednego podopiecznego zdrowo „oszukać” 😉 .

Jeśli chodzi o kaloryczność, to wersja basic (bez polewy) wyjdzie ok. 340-360 kcal – przy użyciu mleka kokosowego z puszki. Na porcję: ok. 40-50 kcal (podzieliłam na 8 kawałków).

W wersjach z daktylami, jak w przepisach które wyszukałam – do ciasta dodaje się ok. 10 daktyli, czyli plus 80 gram tego cuda, waży kalorycznie 235 kcal. Całe ciasto 570-580 kcal. Jedna porcja: 70-75 kcal.

Najlepsze Browni Fasolowe by Sitkowska (bez daktyli!), czyli jak zmniejszyć kaloryczność „FIT” wypieków?
4 wersje przepisu dla każdego.

Wersja BASIC:
– 2 puszki fasoli czerwonej – odcedzona
– 1 duże jajo typu Happy 😀
– 1 i 1/2 łyżki śmietanki kokosowej/jogurtu greckiego/
– 1/2 szklanki mleka kokosowego lub 1 płaska łyżka oleju kokosowego nierafinowanego
– 1 łyżka kokao lub korabu
– łyżeczka proszku do pieczenia i sody
– trochę ciepłej wody – opcjonalnie

Można zagęścić 1 łyżką mąki jaglanej lub kokosowej (opcjonalnie).

Wersja SPORT (świetna po treningu!):
Do basic dodać:
– 60 gram ulubionej odżywki – u mnie Prozis
– 1 dojrzały banan

Wersja ŚNIADANIE BT:
Do basic dodać:
– 1 łyżkę masła orzechowego bez soli i cukru lub garść ulubionych orzechów
– nie dodaje się mąki

Wersja KIDS:
Do basic dodać:
– garść żurawiny suszonej (dzieciom wydaje się że to żelki 😉 )
– 1 dojrzały banan

Polewa:
– 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady 70%
– 1 łyżeczka oleju kokosowego lub masła klarowanego, np. Palce lizać!

Wykonanie:
Odcedzamy 2 puszki fasoli. Do blendera dodajemy fasolę, jajko, kakao, śmietankę, proszek do pieczenia – blendujemy. Nastawiamy piekarnik na 180 stopni. Miksujemy wszystko i wlewamy na formę jak na tartę. Pieczemy ok. 20-30 minut. W tym czasie przygotowujemy polewę. Roztapiamy czekoladę z olejem/masłem. Po upieczeniu, wyjmujemy ciasto z piekarnika, polewamy wierzch i zostawiamy do ostygnięcia. Można posypać pokrojonymi orzechami.


Proponuję podawać z dżemem Łowicz Czarny Bez lub Rokitnik 100%.

SMACZNEGO!!! 🙂

Gdzie zjeść śniadanie białkowo-tłuszczowe w Krakowie? #FitFoodLover na mieście – część II

Oto druga odsłona cyklu wpisów „Śniadanie B-T – #FitFoodLover na mieście”. Cieszę się, że wpis cieszy się sporym zainteresowaniem wśród fanów posiłków tego typu i nie tylko 😉 . Jak wspominałam w poprzednim wpisie chciałam pokazać moim czytelnikom, że w kawiarniach/restauracjach też można w miarę zdrowo zjeść. Natomiast restauracjom uświadomić, że ludzie mają większą świadomość tego, co jedzą. Szczególnie osoby, które zwracają na to uwagę na co dzień. Odwiedziłam kilka miejsc w Krakowie i wybrałam 4 kolejne, które mają szansę zagościć na mojej FitMapie. Trzy z nich wypatrzyłam sama, a czwarte miejsce wskazały osoby, które wzięły udział w mojej ankiecie na fanpage’u – w ramach podziękowania za taką aktywność spróbowałam tam aż dwa śniadania, które opisuję poniżej. Wpis jest bogatszy o opisy wnętrza, ponieważ ważne jest miejsce, w którym mamy spożywać najważniejszy posiłek dnia 🙂 .

Moje przygotowania do tego wpisu rozpoczęły się już w listopadzie 2017 roku. Wybór padł na Forum Przestrzenie nad samą Wisłą z widokiem na Wawel i krakowski Kazimierz. Miejsce z historią, której nie omieszkam ominąć z tego względu, że miejsce w którym jemy posiłek zawsze ma swój specyficzny klimat. Klubokawiarnia mieści się w Hotelu Forum, który w latach 80-tych jako czterogwiazdkowy hotel, był jednym z najnowocześniejszych budynków. Zapewne też dumą Krakowa na tamte czasy, potem straszącym reliktem przeszłości na podmokłych terenach, aż w końcu stał się jedną z najmodniejszych miejscówek na mieście i kolebką hipsterów. Latem można tu wyłożyć się na piasku w wygodnym leżaku i wyobrazić sobie, że Wisła to Bałtyk 😉 . Forum Przestrzenie nadało mu drugie życie. Nawiązuje do historii choćby komunistyczny szyldem z napisem „recepcja” nad barem z podświetlonymi neonami. Jak sama nazwa knajpy wskazuje wskazuje – wnętrze sprawia wrażenie sporej przestrzeni. Przeszklone okna na całej długości lokalu, brak ścian, spory bar, kanapy, hokery i długi drewniany stół na środku wyglądają zachęcająco. Fajnie jest zjeść śniadanie w miejscu ze swoją historią. Przy barze można złożyć zamówienie. Śniadań jest kilka, zazwyczaj 5-6 propozycji. Cena zaczyna się od 10 zł (owsianka z pieczonymi śliwkami) – około 20 zł. Ciekawą propozycją w menu jesienno-zimowym jest Maślana Brioszka z jajecznicą, szynką, boczkiem i kwaśną śmietaną – BT; Hummus z potrawką na ciepło – V/BT; San Francisco – BT  jajo, frankfurterki, boczek, indyk a na drugie jabłko na drogę – jak piszą 😉 . Mój wybór padł na klasyka – jajecznicę na boczku. Z tego co pamiętam, dodatek można było sobie wybrać. Jednak karta zmienia się co jakiś czas i nie kojarzę innych dodatków. Śniadanie można zamówić od 10:00 do 13:00. W opcji dla Fit Freaków proponuję ominąć pieczywo/pankejksy. Jednak ci, którzy nie pogardzą chlebem mogą wybrać również opcję bezglutenowego i ciemnego – za co duży PLUS.

Kolejnym moim odkryciem na Fit Mapie Krakowa jest Wesoła Cafe przy ul. Rakowickiej 17. Miejsce z fajną atmosferą, miłym gwarem, przyjazną obsługą (która podaje do stolika zamówienie pomimo tego, że należy się obsłużyć samemu przy zamówieniu). Miejsce jest przytulne i zaraża energią innych ludzi. Na wejściu od razu wita nas obsługa zza baru, a po prawej stronie nie da się przeoczyć neonowego napisu „Lepiej pić kawę niż nie” – hasło już sztandarowego tego miejsca. Rozsiadłam się na kanapie i zamówiłam śniadanie, które spokojnie mogę nazwać „na bogato”. Serwowane jest w tygodniu od 7:00 do 12:00, a w weekend – CAŁY DZIEŃ 😀 !!! Opcje na słono, słodko, dla wegan i „nie-wegan”oraz bezglutenowców. Po moim wpisie również dla Fit Freaków 😉 . Ponadto można znaleźć tutaj dania „sugar free”, z czym się do tej pory nigdzie nie spotkałam. Domowa granola z owocami i jogurtem jest jedną z takich propozycji. Zapewne nie jest dosładzana jak wersje sklepowe! Można w karcie znaleźć także oznaczenie dla dań, które są specjalnością „s”, co upraszcza sprawę i nie trzeba „gnębić” obsługi 😉 . Wybór śniadań jest jednym z bardziej rozbudowanych jakie widziałam – od jajecznicy, omletów z domową konfiturą (jest również wersja na słono), jajach na boczku z frankfurterkami, po pudding kokosowy chia z mango (wersja wegańska i bez dodatku cukru). W menu można doszukać się informacji, że wszystkie jaja pochodzą od uśmiechniętych kur 🙂 . Ja swoim śniadaniem naprawdę sobie pojadłam. Co do pieczywa – było ono tak bogate w ziarna, że spokojnie każdy Fit Freak mógłby je wsunąć 😉 – uwaga – pierwsza kromka już wystarczająco „zapycha”. Ceny od 10-35 zł. Kawa/herbata nie jest wliczona do każdego zestawu.

Trzecią propozycją miejsca na śniadanie BT miało być Tomasza 20 na krakowskim rynku. Jednak usłyszałam od kelnerki słowa zimne jak prysznic po saunie: „Śniadania podajemy do 12:00”. Po takich słowach przechodzi ochota na cokolwiek. W jedyny mój dzień wolny tj. w niedzielę staram się nie spieszyć i często mój pierwszy posiłek jem pomiędzy 12:00 a 14:00. Zrezygnowana podążyłam przed siebie. W ten sposób całkiem przypadkiem trafiłam do nowego miejsca, którym się zachwyciłam 😀 . Jak widać #MatkaBoskaŚniadaniowa czuwa 😉 . Lokal zachęcił mnie samą nazwą Fitagain Cafe na intensywnie niebieskim tle oraz z napisem na szybie, które do mnie krzyczało – ALL DAY BREAKFAST 😀 . Po wejściu przenosimy się w bardzo ciepłe, jasne wnętrze z kolorowymi obrazami na ceglastych ścianach, które stanowią świetny kontrast do niebiesko-błękitnych firmowych kubków i filiżanek.  W środku jest gwarno, radośnie, a kelnerzy starają się obsłużyć wszystkich szybszym krokiem balansując pomiędzy stolikami. Po lewej stronie można zająć miejsce przy witrynie i obserwować przechodniów lub wybrać stolik na sali – duży rodzinny lub jeden z mniejszych przy ścianie. Na początku lub w głębi lokalu, zaraz obok witryny z winami, gdzie klimat jest bardziej intymny. Centrum dowodzenia – bar – jest mniej więcej na środku lokalu, stoją przy nim skrzynie pełne owoców. Koszt śniadania to 14,90 – 21,90 zł. Kawa/herbata nie jest wliczana w zestaw. Power śniadanie w wersji dla Fit Freaków to konkretna propozycja z jajkiem sadzonym od szczęśliwej kury, szynką parmeńską, 2 kiełbaskami, sałatką warzywną (do zestawu jeszcze wchodzą 2 pancakesy z syropem klonowym i tostem – wersja po treningowa 😉 ). Ponadto z ciekawych propozycji BT, opcja śródziemnomorska rzuciła mi się w oczy – pasta z tuńczyka i oliwek oraz jajka sadzonego, krewetki koktajlowe, oliwa oraz sałatka warzywna (jeżeli bagietkę korzenną odstawimy na bok lub poczęstujemy sąsiada obok 😉 ). Żałuję , że nie zaopatrzyłam się w niebieski kubek, w którym parzyłam pyszną korzenną Chai Latte 🙂 .

Na początku wpisu wspomniałam o miejscu wybranym w ankiecie przez moich obserwatorów. Padło na Plac Nowy 1, czyli miejsce na każdą okazję na krakowskim Kazimierzu. Cieszę się, że zostałam wysłana własnie tam, ponieważ lokal nie jest mi obcy. Wnętrze jest bardzo oryginalne i przestrzenne. Sufit sięga do drugiego piętra, z którego wiszą lampki oświetlające industrialne wnętrze. Surowe cegły i grafitowe ciężkie donice ożywia zieleń i ciepłe drewno oraz miękkie oświetlenie. Obsługa reaguje tutaj błyskawicznie i zawsze służy pomocą. Miałam okazję zjeść śniadanie z osobą towarzyszącą, więc zamówiłyśmy dwa różne śniadania dla porównania 🙂 . Ceny śniadań zaczynają się od 16 zł, a kończą przy 26 zł – w ich cenie jest kawa lub herbata. Godziny, w których są serwowane to 9:00 – 12:00. Wybór padł na dwie najciekawsze propozycje. Zazwyczaj omlet jadam na słodko, ale tym razem padło na wersję wytrawną z kozim serem i szpinakiem (wersja BT bez pieczywa, które jest i tak zbędne do omleta) oraz kokosowy pudding chia z mango (jako dobra propozycja dla wegetarian i nie tylko). Nasze wybory były bardzo celne i każda zjadła swoją porcję ze smakiem.

Jeżeli wpis był przydatny lub chcesz się podzielić swoją ulubioną miejscówką na takie śniadanie – koniecznie daj mi o tym znać 🙂 .

Zdrowe przekąski z Biedronki

Postanowiłam napisać post ułatwiający trochę życie osobom, które niekoniecznie odnajdują się w ścisłych dietach i nie ogarniają tematu – co można kupić w lokalnym sklepie (w miarę) zdrowego i przekąsić w przerwie w pracy oraz zrobić z nich posiłek na szybko w domu. Zawsze można sobie z nich coś przygotować w 5 minut.

Jednak temat może nieco zmylić, ponieważ to nie będzie post o produktach „fit”, które tak są sygnowane na opakowaniach. Na takie produkty się nie nabieraj. To, że ktoś dosypał płatków owsianych do batonu tym samym „błogosławiąc” go napisem „light”, tudzież „fit” na opakowaniu, to nie znaczy, że składowo ma on coś wspólnego ze zdrowiem. Tym samym chciałabym zwrócić uwagę na ich skład. Dlatego moje propozycje to produkty, które uważam za godne uwagi. Nie widzę jednak sensu opisywania produktów „fit”, w których składzie jest syrop glukozowo-fruktozowy. Wracając do tematu udałam się do niezastąpionej i wszechobecnej Biedronki. Zakupy zrobiłam na totalnym spontanie, ponieważ dość często asortyment się tam zmienia, jeśli chodzi o produkty tematyczne. W pierwszym podejściu była to niedziela wieczór. Chciałam sprawdzić czy coś jeszcze dostanę oprócz suchej bułki. Jak wspominałam, nie miałam żadnej listy zakupów, więc chwyciłam to, co:

  • zazwyczaj kupuję i testowałam na sobie,
  • wpadło mi w oko i mnie zainteresowało,
  • nasyciłoby głód spanikowanej kobiety na zakupach, podczas swojej 10 minutowej przerwy.

Natomiast w drugim podejściu zwróciłam uwagę na dwa kolejne. Jeden z nich, który pojawia się od czasu do czasu w Biedronce. Drugi jako alternatywa mleka do kawy i nie tylko.

Zacznę jednak od kabanosów drobiowych, które prawie za każdym razem biorę (do póki mi się nie znudzą). Wiem, wiem produkt przetworzony, ale nie popadajmy w skrajności. Produkty z dobrym składem mogą występować w zdrowym odżywianiu. Przynajmniej tak twierdzą  mądrzy uczeni – polecam przeczytać na blogu Dr Lifestyle, która w propozycjach posiłków wymienia nawet parówki (oczywiście te z dobrym składem). Wszystko zależy, jaki system odżywiania wybierzemy, ponieważ nie istnieje coś takiego jak DIETA CUD która uleczy otyłe społeczeństwo – no oprócz sportu i odrobiny ruchu. Kabanosy Konspol mają bardzo dobry skład z dostępnych na rynku (135 gram mięsa na 100 gram produktu!!! Dalej – sól, przyprawy, osłonka barania KONIEC). Ja bym się czepiała jaka ta sól jest bla bla bla itd., ale myślę, że dla większości to nieistotne. Są świetnym rozwiązaniem w trakcie dnia jako przekąska lub niepełnowartościowy posiłek typu kabanosy i opakowanie pomidorków cherry. Taki posiłek można zjeść nawet w samochodzie. Okazuje się, że da się coś przekąsić w trakcie 10 minutowej przerwy w pracy i nie musi być to Snickers.

Kolejnym Must Have to roszponka. Nie wiem czy kogoś tym zaskoczę – chyba nie, ale wyznaję zasadę w prostocie siła! Dla miłośników sałatek wszelkiego rodzaju, a do tego gotowa do zjedzenia czytaj umyta. Oczywiście nie zaraz przy wyjściu ze sklepu, ale w domu dodając kilka dodatków. W smaku jest bardzo delikatna – świetna alternatywa rukoli. Ponadto jest bogata w witaminę A, E, oraz B, żelazo, potas, magnez, fosfor, i wapń. Ma właściwości odkwaszające organizm. Warto po nią sięgać w okresach permanentnego stresu lub niepokoju. Dosyć długo się trzyma w lodówce około 3-5 dni. Najprostsza sałatka na bazie roszponki jaką znam to dodanie tego co mam w lodówce. Ja lubię tworzyć z resztek lub niewykorzystanych produktów – na przykład kilka pokrojonych suszonych pomidorów, oliwki, kawałki mięsa drobiowego z obiadu oraz podprażony słonecznik. Świetny zestaw jako kolacja, drugie śniadanie, do pudełka, czy szybki posiłek kiedy wpadną niespodziewani goście z wizytą. Nie zawsze podaję kawior oraz ostrygi 😉

Kolejną propozycją która wpadła mi w oko to sok z brzozy marki Vital fresh. Bez cukru, 100 procent naturalny i nieodtworzony z koncentratu – przynajmniej tak się reklamują. Zazwyczaj jej nie kupuję, ale uważam że warto zwrócić uwagę na tą „wodę zdrowia”. Znajduje ona zastosowanie w medycynie ludowej jako środek łagodzący bóle reumatyczne oraz spowodowane uszkodzeniem nerwu kulszowego. Świeży sok ma właściwości moczopędne, w związku z tym może mieć wpływ na stymulację procesu filtracji w przewodach moczowych. Tym samym można pozbyć się w większości toksyn z organizmu. Uważam, że dobrze się sprawdzi w okresie detoksykacji organizmu. Prostym sposobem będzie przygotowanie smoothie na bazie soku z brzozy, ½ jabłka, kiwi i garści jarmużu. Dlaczego piszę o soku? Jak tym można zaspokoić głód i czy w ogóle się da? Owszem da się, ponieważ uczucie głodu jest często mylone z poczuciem pragnienia. Więc zanim w panice zaczniesz kupować wszystko, co jest pod ręką, zastanów się ile wody wypiłeś do tej pory. Oczywiście może być to woda -najlepiej mineralna. Jednak zaskoczyło mnie, że w Biedronce są dostępne tego typu rzeczy, ponieważ sok z brzozy to taki rarytas za ok. 4-5 zł za 300 ml.

Następna w kolejności jest Sałatka z kaszy bulgur oraz hummusu. Ja wybrałam klasyczną wersję – pasta z ciecierzycy i sezamu. Składowo nie ma masakry. Ku mojemu zaskoczeniu pojawiło się nawet tahini. Sałatka w cenie 4-5 zł robi robotę i załatwia problem „nie wiem co zjeść w przerwie w pracy, a nie zabrałam niczego z domu”. Zapewniam, że będzie to o wiele lepszy wybór niż drożdżówki z colą light.

Teraz czas na danonki, tylko takie dla dorosłych i dzieci bez chemii 🙂 Day Up – przekąski owocowe w poręcznym opakowaniu czyli puree owocowe z płatkami quinoa (2%) i owsianych (1%). Produkt jest pasteryzowany, dlatego nie wymaga chłodzenia. Przekąska w pracy lub jako deser – wystarczy, że dodasz 2-3 łyżki jogurtu naturalnego, pokrojone kiwi, 1-2 łyżeczki wiórków kokosowych i posiekaną kostkę gorzkiej czekolady powyżej 70 procent. Enjoy!

Teraz produkt moim zdaniem trochę niedoceniany. Może dlatego, że w ten sposób zapakowane produkty, niczym zupki z proszku, źle się kojarzą. Firma Fitella rozszerzyła swój asortyment o fit gotowce – koktajle owocowo-warzywne. Swoją recepturę oparli na technologii suszenia, dzięki której składniki zachowują swoje wartości odżywcze. Ponadto nie ma tam sztucznych barwników i dodatkowego cukru. Są trzy warianty smakowe i od tego zależy ich skład. Na pewno są to suszone owoce. Jeżeli chodzi o to, co z nich można wyczarować, to proponuję dwa warianty: wersja uboga – zabierasz saszetkę ze sobą i w chwilach kryzysu przy użyciu ok. 200 ml wody i odczekaniu 2-3 minut masz posiłek gotowy. W wersji na bogato polecam wsypać saszetkę do blendera, zalać wodą, dodać garść jarmuży, ½ jabłka i ½ cytryny. Nawet jeśli przypalasz wodę na herbatę, z tym sobie na pewno poradzisz.

Zupy krem 450 gram różne rodzaje. Mój wybór padł na krem z cukinii i zupę gulaszową. Przeglądałam składy innych smaków, np. dyniowa, pomidorowa i barszcz ukraiński. W składzie oprócz ziemniaków, których staram się unikać, nie widzę nic niepokojącego. Jak na produkt kupny jest całkiem nieźle! Zupa gulaszowa jest z kawałkami mięsa, a nie samego tłuszczu i odpadów. Jednak jakbym miała być hiper poprawna, to musiałabym wspomnieć, że gotowane warzywa mają wyższy wskaźnik Indeksu Glikemicznego. Niektórzy na to zwracają uwagę. Termin przydatności nie jest zbyt długi, ale też nie jednodniowy. Dużą zaletą jest to, że produkt jest bez konserwantów, dlatego najlepiej nie trzymać go zbyt długo w lodówce i zjeść do 2-3 dni od zakupu.

Mój faworyt to mąka z orzechów arachidowych firmy Bakal, która raz na jakiś czas trafia na sklepowe półki. Z tego względu w moim koszyku ląduje kilka opakowań. Można z niej zrobić świetne wypieki, zagęścić masę jeżeli jest zbyt rzadka lub jako urozmaicenie – posypka do płatków owsianych, jogurtów lub muesli. Ja ją uwielbiam na surowo, ponieważ są to po prostu zmielone orzechy. Należy jednak pamiętać że nie wszystko na niej wyjdzie (tak samo jest w przypadku mąki kokosowej). Naleśników z tego nie będzie 😉 – to już przerabiałam i moja patelnia też. Zaletą mąki jest to, że wykorzystują ją bezglutenowcy oraz osoby, które żywią się produktami z niskim IG. Polecam ja jako dodatek na zimno, ponieważ wtedy zachowuje więcej wartości odżywczych niż po obróbce cieplnej.

Napój Sojowy Vitanella bez dodatku cukru. Fajny zamiennik dla osób, które chcą odejść od stosowania mleka, urozmaicić sobie dietę, bądź chcą wyeliminować laktozę. Na rynku są dostępne tego typu napoje, ale większość osób nie zdaje sobie sprawy, że są dosładzane – a szczególnie te smakowe. Temat soi również zostawiam do dyskusji dietetykom, którzy mogą się spierać o to, że soi nie powinno się spożywać. Niestety tak jak kukurydza jest genetycznie zmodyfikowana. W diecie Paleo nawet zabroniona. Generalnie wieje grozą z każdej strony. Nawet piękny zielony brokuł może okazać się trujący, bo pryskany i też nie będzie już fit. Zwariować można z taką dawką informacji, dlatego na spokojnie trzeba sobie uświadamiać pewne rzeczy i przede wszystkim zaczynać zwracać uwagę na to, co się je. Jednak każdy dokonuje swoich wyborów. Ja zawsze będę namawiać do dobrych zmian, ale również do zachowania balansu. Dlatego jeśli ktoś zamieni codzienną wizytę w McDonald’s na sałatkę z przetworzonej soi, uważam to za duży sukces 😉

Tym wpisem chciałam przestrzec przed nabieraniem się na produkty „fit”. Jednocześnie zaproponować swoich „wybrańców”. Oczywiście produktów mogłoby znaleźć się więcej. Jednak lista i tak jest dłuższa niż zakładałam. Podsumowując, produkty które mają krótki skład będą lepsze od tych z litaniami na końcu. Najlepiej polegać na sobie i czytać etykiety. Szczególnie, że nie wszystkie produkty przetworzone, nadają się od razu do kosza, a mogą ułatwić życie i pomóc w zmianie nawyków żywieniowych.

Urlop w Anglii, moje pierwsze Halloween, Haul zakupowy, zdrowe przekąski do kupienia w sklepie.

Mój urlop w Anglii był wykorzystany w 100%. Wiele osób ma przeświadczenie, że to nieudany pomysł na spędzenie wolnego ze względu na „angielską pogodę”. Uważam, że jesień i zima to najlepszy czas, aby udać się właśnie tam. Oczywiście mogłyby to być ciepłe kraje, a obawiam się, że po przylocie miałabym tygodniową depresję pourlopową.  Przede wszystkim jesień na Wyspach była dla mnie „złotą polską jesienią” tylko może z mniejszą ilością kolorów liści na drzewach. Przez cały tygodniowy pobyt nie padało. Było słonecznie, a najniższa temperatura w ciągu dnia podczas mojego październikowego pobytu sięgała 15 stopni. W Polsce brakuje mi okresów przejściowych i mam wrażenie, że wiosna i jesień trwają za krótko. Przynajmniej dla mnie.

Oto w jaki sposób spędziłam czas, na co zwróciłam uwagę i gdzie byłam:

  1. Przyroda/Parki – podczas każdego wyjazdu staram się mieć jak największą styczność z przyrodą, ponieważ to mnie uspokaja i sprawia, że mogę na chwilę zwolnić. Bardzo podoba mi się pomysł weekendowych rodzinnych wypadów do parku. Ja tym razem odwiedziłam Ryton Pools Country Park w którym, było mnóstwo atrakcji dla dzieciaków ze względu na obchodzone tam Halloween. Dla mnie atrakcją, był spacer z siostrą i zatrzymanie się na dłużej w miejscach godnych uwagi oraz zabawa w parku dla dzieci :D.






2. Architektura

Oprócz natury, uwielbiam podziwiać architekturę. W ogóle zwracam uwagę na to co mnie otacza. Lubię ładne budynki. Może to być nowoczesne lub stare budownictwo, byleby wyglądem pasowały do miejsca lub oddawały jego klimat. W Anglii podobają mi się domki szeregowe z czerwonej cegły, Kościoły (to moja słabość w tym temacie jeśli chodzi o fotografię budynków), angielskie Puby i stare mury rodem z „Władcy Pierścieni”. Mogłabym patrzeć i patrzeć…



3. Halloween

Pierwszy raz miałam okazję aktywnie w nim uczestniczyć.  Generalnie chodzi o to, że dzieciaki chodzą po domach i zbierają cuksy. Dorośli te cukierki rozdają i specjalnie na tę okazję przystrajają drzwi wejściowe, a co poniektórzy nawet ogródki. Wystawiając dynię przed wejście, dają znać że można do nich bez krępacji zapukać. Cieszę się, że miała okazję wziąć w tym udział. Stroju nie miałam, ale zaszalałam z make-upem ;).



4. Zakupy/Kosmetyki/Księgarnie

Jeżeli chodzi o ciuchy, jedzenie i książki to coś co mnie pochłania na godziny. Przed wyjazdem z Polski zamarzyłam o pięknym płaszczu na jesień. Niestety tego wypatrzonego w Zarze nie zdążyłam kupić przed wylotem. Jednak los chciał, abym natrafiła na swoją musztardową miłość z New Looka. Oprócz tego stałam się właścicielką jednej szarej bluzy z Primarka (niektórzy mówią, że tam same szmatki jednak takie basic-owe rzeczy, akcesoria i skarpetki – uważam, że warto tam kupić), bordowej zamszowej czapeczki, w takim samym kolorze butów za 2 funciaki, moherowy biały sweter (na zimę to must have dla mnie), komplet bielizny o boskim kolorze i wzorze! Do dzisiaj nie umiem go nazwać – jest połączeniem musztardy i delikatnej zieleni? Wołał do mnie z ekspozycji!! Nieważne, że na nim będę nosić pewnie 5 swetrów i płaszcz w zimie. Musiałam go mięć. Najlepsze jest to, że mogłam dobrać inny rozmiar góry i dołu. Dla mnie to ważne, ponieważ figi zawsze noszę mniejsze niż góra kompletu na to wskazuje. Ba! Można było wybrać nawet inny kolor i rozmiar.


Jeżeli chodzi o kosmetyki to wstąpiłam do Lush. Marka znana przede wszystkim w Stanach. Cały asortyment to kosmetyki naturalne. Szczególną uwagę zwróciłam na maseczki do twarzy, które wyglądały rewelacyjnie.


W księgarni musiałam „obejść się smakiem”, ponieważ na pewno musiałabym dopłacić za dodatkowe kilogramy w drodze powrotnej. Jednak wypatrzyłam kilka perełek, które w Polsce dopiero miały swoją premierę. Resztę zachowam dla siebie, ponieważ być może będzie to materiał na kolejnego posta.

5. Jedzenie

Temat rzeka dla mnie… Wchodzę do sklepu – wypatruję ciekawe produkty. Najlepiej żeby były zdrowe, chyba że jest to godny grzechu cheat to co innego – wtedy pakuję od razu do koszyka ;). Ale do meritum – pobuszowałam trochę po sklepach tych większych oraz mniejszych – lokalnych. Spodobały mi się „gotowce”, które są łatwo dostępnym rozwiązaniem dla osób zapracowanych stawiających na wygodę lub dla takich jak ja po treningu. Przypomina mi to dietę pudełkową tylko można ją sobie samemu skomponować. Do wyboru były jajka na twardo ze szpinakiem, sałatki z mięsem i wersje wegetariańskie oraz wrapy. Do każdego zestawu jest sos w oddzielnym pojemniczku. Często to one mają najwięcej kalorii z całej sałatki. Jednak ich zaletą jest to, że ilość można sobie dozować, albo całkiem z nich zrezygnować.




Ponadto zwróciłam uwagę na: hummus z suszonych pomidorów, buraka i parmezanem (który był rewelacyjny jak na te ze sklepu), warzywa mix i krewetki z ryżem. Odwiedziłam również lokalny targ na którym jest dostęp do świeżych warzyw i owoców oraz ziół. Niektóre z nich jak kolendra, są tańsze niż w Polsce.





Jeżeli chodzi o jedzenie na mieście w Coventry śmiało mogę polecić Las Iguanas. Byłam tam parokrotnie i za każdym razem wychodziłam zadowolona. Warto sprawdzić to miejsce. Jedzenie jest świeże, a cenowo bardzo przystępne. We wtorki można skorzystać z promocji Taco 2 za 1. Jak widać skorzystałyśmy z siostrą :). Ja zamówiłam wersję z wołowina i śmietaną, druga porcja była z kurczakiem i avocado.



Jeżeli w jakikolwiek sposób ten post był dla Ciebie interesujący lub chcesz się podzielić swoją opinią, będę wdzięczna za komentarz.

Kiss Kiss,

Karola

Visit Us On FacebookVisit Us On YoutubeVisit Us On Twitter