FitFoodLover

Dieta śródziemnomorska nazwana „najlepszym sposobem na zdrowie w 2019 roku”!

Ze swojego doświadczenia wiem, że najlepsza „dietą” (chociaż nie lubię używać tego słowa) to zoptymalizowany i odpowiednio dobrany zestaw produktów, które możemy spożywać oraz te produkty, które nam służą. Ponadto odpowiednie połączenia białko-tłuszcz, węglowodany-białko. W dzisiejszych czasach można pogubić się od ilości diet oraz informacji na ich temat. W szczególności, że mamy do czynienia z coraz nowszymi hybrydami: dieta peganowa (wege+paleo), Whole30 lub Keto. W związku z tym, jeśli czujesz się zagubiony, oto przydatna wskazówka: US News ostatnio wypróbował 41 popularnych diet i uznał, że „najlepsza” dieta na 2019 r. to właśnie dieta śródziemnomorska.

Dieta śródziemnomorska wygrała w kilku kategoriach, co czyni ją wszechstronnym wyborem dla osób o wielu różnych celach. Jak donosi CNN , uzyskała najwyższą ocenę najlepszej diety dla zdrowego odżywiania, najlepszej diety roślinnej, najlepszej diety na cukrzycę i najłatwiejszej diety do naśladowania.

Czym jest dieta śródziemnomorska?

 

Podobnie jak wiele innych na liście amerykańskich wiadomości, dieta śródziemnomorska jest oparta na roślinach, co oznacza, że ​​posiłki koncentrują się głównie na owocach, warzywach, ziarnach i roślinach strączkowych. Jednak istnieje wiele przepisów na potrawy śródziemnomorskie, które koncentrują się na rybach. Ponadto dieta bazuje na sporej ilości oliwy z oliwek, która jest pełna zdrowych tłuszczów i prawie całkowicie zakazuje masła. Jednak jak się do tego mają najnowsze trendy (o których pisałam tutaj) dotyczące masła ghee ? – nie wiem. Idźmy dalej, dieta śródziemnomorska została ostatnio doceniona w badaniach za jej zdolność do poprawy zdrowia serca i zapobiegania cukrzycy i osteoporozie . Jedno z badań wykazało, że dieta śródziemnomorska może utrzymać mózg w pełni zdrowia i zahamować proces starzenia się. Dieta śródziemnomorska jest idealna dla osób, które koncentrują się nie tylko na odchudzaniu, ale także na utrzymaniu ogólnego stanu zdrowia i dobrego samopoczucia.

Jeżeli chodzi o kwestie „cudownych diet” to prawda jest taka, że każda dieta która eliminuje przetworzone jedzenie, ogranicza sól, zostaje wzbogacona o witaminy i suplementy i prowadzi do oczyszczenia naszych kubków smakowych zawsze będzie skuteczna. Należy również pamiętać, że amerykańscy naukowcy lubią udowadniać i lubią się mylić 😉 .

Warto pod kontrolą specjalisty pomóc sobie, być swoją najlepszą wersją.


Karola

 

Top Trendy żywieniowe na 2019 rok

Ostatnio natrafiłam na artykuł Whole Foods oraz opinię ich ekspertów, która skłoniła mnie do napisania postu na nadchodzące Trendy 2019 roku na rynku spożywczym oraz gastronomicznym. Eksperci z WF wydają się być doświadczeni. Na 2018 rok przewidzieli zaawansowaną żywność roślinną – Beyond Burger. W 2017 roku były to toniki wellness i wszystko to, co zostało wyprodukowane z kokosa. Na rok 2016 były to fermentowane produkty. Dlaczego to takie ważne? Z mojego punktu widzenia to istotne, co nas czeka, w jaką stronę zmierzamy oraz w którym kierunku zmierzają smaki konsumentów. „Dieta” to przecież 70% sukcesu, aby być w formie cały rok.

Pocieszające jest to, że wszystko idzie w kierunku przedłużania życia i podnoszenia jego jakości.

 

Oto prognozy na rok 2019 na rynku spożywczym – oto, czego można się spodziewać.

 

1. Smaki Pacyfiku

 

Można by pomyśleć, że zabrakło nowatorskich smaków światowych, ale nie lękajcie się: 2019 będzie rokiem Pacyfiku. Pomyślcie o Azji, Oceanii i zachodnich wybrzeżach Ameryki Północnej i Południowej. Inspiracje smakowe z rejonu Pacyfiku pojawiają się w sklepach spożywczych i restauracjach. Ludzie wciąż podbijają świat przez swoje podniebienia. Jackfruit będzie mięsną alternatywą, natomiast ekstrakt z owoców mnicha – owoc o wyjątkowo słodkim smaku, znany również jako luo han guo – może być użyty jako słodzik zastępujący dodane cukry czyli węglowodany. W 2019 roku marki Whole Foods Market i 365 Everyday Value wprowadzą na rynek limitowaną kolekcję odświeżająco słodkich produktów inspirowanych owocami z Oceanu Spokojnego, takich jak: guava tropical vinaigrette, marakuja z migdałową wodą mineralną, mieszanka mango budyń i mrożone batony owocowe z marakui. Ponadto longganisa (filipińska kiełbasa wieprzowa), suszone krewetki, mątwy i pasta z krewetek, znajdą się wśród inspiracji smakowych.

 

2. Trwałe probiotyki

 

Sfermentowany szał żywnościowy był napędzany w dużej mierze przez ich bogatą zawartość w probiotyki. Teraz, jak mówi WF, możemy oczekiwać jeszcze bardziej innowacyjnych probiotyków w żywności i bardziej nowatorskich interakcji. „Nowe szczepy probiotyków, takie jak Bacillus coagulans GBI-30 i Bacillus coagulans MTCC 5856, umożliwiają zastosowanie większej ilości produktów o stabilnym przechowywaniu.” Marki skoncentrowane na zdrowiu ułatwiają uzyskanie większej ilości probiotyków w ciągu dnia dzięki dodaniu funkcjonalnych probiotycznych składników.”

 

3. Modny tłuszcz

 

Po złych czasach tłuszczu w świecie żywności, teraz są one ulubieńcami. Częściowo dzięki keto, paleo, paleo-wegańskim oraz „bez ziaren” dietom. Wraz z tymi tłuszczami, kombinacje o wyższej zawartości białka i mniejszej węglowodanów, będą nadal wykazywać tendencję w kategoriach prostych i łatwych przekąsek. Szukaj batoników przyjaznych dla Keto przyjaciół, wyprodukowanych z proszku MCT (Trigliceryd o średniej długości łańcucha. Suplementację olejem MCT poleca się szczególnie sportowcom i osobom o zwiększonej aktywności fizycznej. Szybkie wchłanianie i przekształcanie oleju oszczędza zapasy glikogenu mięśniowego w czasie treningu. Warto go wykorzystywać do wspomagania podczas wysiłku fizycznego, ponieważ stanowią szybkie źródło energii oraz do regeneracji potreningowej. Można go stosować zarówno w okresie budowania masy mięśniowej jak i podczas redukcji wagi. Pomocny także w przypadku stosowania diet ketogenicznych. Zalecane dawkowanie oleju MCT to 10 – 50ml na dobę, zależnie od zapotrzebowania. Naturalnym źródłem kwasów tłuszczowych MCT jest olej kokosowy), czekoladek wypełnionych masłem kokosowym, przekąsek typu „fat bomba” i nowej fali gotowych do spożycia wegańskich napojów kawowych inspirowanych kawą „maślaną” tudzież „kuloodporną”. A masło ghee będzie gwiazdą większą niż kiedykolwiek.

 

4. Konopie – level up!

 

Nasiona konopne i oleje są już od jakiegoś czasu dostępne, ale wraz z eksplozją przemysłu marihuany nowe marki wykazują chęć zbadania tej dziedziny. WF pisze: „Podczas gdy olej CBD nadal jest technicznie tabu (zabroniony w żywności, pielęgnacji ciała i suplementów diety zgodnie z prawem federalnym), detaliści, eksperci kulinarni i konsumenci nie mogą przegapić szaleństwa marihuany podczas odwiedzania targów przemysłu spożywczego, konferencji innowatorów żywnościowych czy lokalnych targów.”

 

5. (Nie)mięsne przekąski

 

Ponieważ coraz więcej osób przechodzi na jedzenie oparte na roślinach, tak naprawdę widzimy, że „udawane” mięso na bazie roślin osiąga nowe wyżyny.  Oczekuje się, że trend ten zaatakuje również segment przekąsek mięsnych. Możemy spodziewać się również wielu innych wynalazków.

 

6. Opakowania ekologiczne

 

Wiele marek zmieni swoje opakowania w odpowiedzi na zapotrzebowanie środowiska. Wśród innych inicjatyw powinno być więcej nadających się do kompostowania opakowań i mniej plastiku. Nacisk zostanie położony na ponowne wykorzystanie, a więcej działów produkcyjnych będzie promować hasło “BYOVB” (ang. bring your own vegetable bag”) i tradycyjnie  opakowania wielokrotnego użytku oraz kompostowanie wróci znowu do łask. opakowania na żywność z wykorzystaniem wosku pszczelego, a także woskowane lub silikonowe zamienniki zwykłych plastikowych toreb do przechowywania pożywienia. Będą one używane do pakowania kanapek i przekąsek w domu czy kawiarniach.

 

7. Innowacyjne mrożone desery

 

Rynek lodów mocno się rozkręci. Już niebawem będziesz miał okazję skosztować mrożone smakołyki, które zawierają awokado, hummus, tahini i wodę kokosową. Przygotuj się na lody ze wstążkami pikantnego sera oraz inspirowanymi światem desery, takie jak: tajwański śnieg i meksykańskie Nieves de garrafa. Nie wspominając już o gumiastych, tureckich lodach, które mają wyjątkową teksturę z mastyksu i innych unikalnych źródeł.

 

8. Więcej przysmaków z oceanu

 

Morskie warzywa przejdą od „ciemnej strony mocy” do codziennych przekąsek. Pojawiają się w potrawach, takich jak masło z wodorostów czy kluski z wodorostów. Podczas gdy konsumenci odkrywają nowe głębiny smaków oceanicznych dzięki właściwościom pożywienia, takim jak unikatowe odmiany alg i wodorostów morskich. Dmuchane przekąski z nasion lilii wodnej, roślinne alternatywy dla tuńczyka ze składnikami algowymi, chrupiące skórki łososiowe z omega-3 czy kelp jerkie to tylko niektóre produkty, które mają szansę podbić rynek.

 

9. Przekąski

 

Wygląda na to, że wkraczamy w nową erę podjadania. W przenośnych paczkach z przekąskami będzie można znaleźć takie przekąski jak prosciutto i mozzarella, a także tradycyjne wersje klasycznych przekąsek, takich jak gotowe kanapki. Wszystko z lepszych jakościowo produktów, które w niektórych przypadkach będą dostosowane do specjalnych diet na przykład: bezglutenowa, organiczne itp.

 

10. Marki z misją

 

W 2019 roku WF przewiduje, że firmy, które koncentrują się na zarządzaniu środowiskiem, wykazują troskę o zwierzęta oraz interesują się kwestiami społecznymi, będą bardziej popularne niż kiedykolwiek wcześniej „Przyczynianie się do ruchów społecznych poprzez kupowanie towarów i usług z misjami, w które wierzysz, może spowodować wielkie zmiany które wykraczają daleko poza świat handlu”.

 

Według firmy, ich doświadczeni specjaliści starannie opracowują raporty „oparte na ponad 100-letnim doświadczeniu w zakresie pozyskiwania produktów, badań preferencji konsumentów oraz uczestnictwa w wystawach branży spożywczej i wellness na całym świecie”. Biorąc pod uwagę, że Whole Foods należy do branży spożywczej i maja odpowiedni zespół, który wyłapie trendy na nadchodzący rok może warto się temu przyjrzeć.


Źródło: https://media.wholefoodsmarket.com/news/whole-foods-market-unveils-top-10-food-trends-for-2019

Najlepsze Browni Fasolowe by Sitkowska

Kochani, po kilku miesiącach testów na ludziach 😀 mogę przyznać, że moje Browni Fasolowe robi robotę! Byłam tego pewna, ale wolałam to sprawdzić.

Cieszy się ono tak dużą popularnością jak moje Chilli Con Carne. W przepisach, które przeglądam na ciasta „FIT” często jest mąka, cukier, miód lub tony daktyli… Potem taka Krysia się martwi, że nie chudnie jak wcina ciasto „FIT”, czy batony Lewandowskiej naszpikowane daktylami. Osobiście na te owoce jestem obrażona, ponieważ kiedyś zepsuły moją formę – okres „ładowania” – na zawody. Ja stawiam, jak zwykle, na prostotę, szybkość w przygotowaniu posiłków i brak dodatkowych kalorii 🙂 .

Przepis sprawdzony! Udało mi się nim „przemówić” do Norwegów, tym samym zyskać szacunek, a niejednego podopiecznego zdrowo „oszukać” 😉 .

Jeśli chodzi o kaloryczność, to wersja basic (bez polewy) wyjdzie ok. 340-360 kcal – przy użyciu mleka kokosowego z puszki. Na porcję: ok. 40-50 kcal (podzieliłam na 8 kawałków).

W wersjach z daktylami, jak w przepisach które wyszukałam – do ciasta dodaje się ok. 10 daktyli, czyli plus 80 gram tego cuda, waży kalorycznie 235 kcal. Całe ciasto 570-580 kcal. Jedna porcja: 70-75 kcal.

Najlepsze Browni Fasolowe by Sitkowska (bez daktyli!), czyli jak zmniejszyć kaloryczność „FIT” wypieków?
4 wersje przepisu dla każdego.

Wersja BASIC:
– 2 puszki fasoli czerwonej – odcedzona
– 1 duże jajo typu Happy 😀
– 1 i 1/2 łyżki śmietanki kokosowej/jogurtu greckiego/
– 1/2 szklanki mleka kokosowego lub 1 płaska łyżka oleju kokosowego nierafinowanego
– 1 łyżka kokao lub korabu
– łyżeczka proszku do pieczenia i sody
– trochę ciepłej wody – opcjonalnie

Można zagęścić 1 łyżką mąki jaglanej lub kokosowej (opcjonalnie).

Wersja SPORT (świetna po treningu!):
Do basic dodać:
– 60 gram ulubionej odżywki – u mnie Prozis
– 1 dojrzały banan

Wersja ŚNIADANIE BT:
Do basic dodać:
– 1 łyżkę masła orzechowego bez soli i cukru lub garść ulubionych orzechów
– nie dodaje się mąki

Wersja KIDS:
Do basic dodać:
– garść żurawiny suszonej (dzieciom wydaje się że to żelki 😉 )
– 1 dojrzały banan

Polewa:
– 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady 70%
– 1 łyżeczka oleju kokosowego lub masła klarowanego, np. Palce lizać!

Wykonanie:
Odcedzamy 2 puszki fasoli. Do blendera dodajemy fasolę, jajko, kakao, śmietankę, proszek do pieczenia – blendujemy. Nastawiamy piekarnik na 180 stopni. Miksujemy wszystko i wlewamy na formę jak na tartę. Pieczemy ok. 20-30 minut. W tym czasie przygotowujemy polewę. Roztapiamy czekoladę z olejem/masłem. Po upieczeniu, wyjmujemy ciasto z piekarnika, polewamy wierzch i zostawiamy do ostygnięcia. Można posypać pokrojonymi orzechami.


Proponuję podawać z dżemem Łowicz Czarny Bez lub Rokitnik 100%.

SMACZNEGO!!! 🙂

Recenzja Beef and Pepper Steak House

Kawał dobrego mięsa w Warszawie i nie tylko… czyli na czym się nie skończyło w Beef and Pepper Steak House.

Dobra wołowina rządzi się swoimi prawami. Rzadko wystawiam recenzję “na już”, ale szybko chciałam się podzielić informacją o dobrej jakości jedzeniu, pięknym wnętrzu i cudnej obsłudze. Takie miejsca zasługują na rozgłos.

Restauracja Beef and Pepper Steak House mieści się zaledwie 10 minut na nogach od Dworca Centralnego przy Nowogrodzkiej 47a. Nieco ukryte wejście, oświetlone łbem byka oznacza mocne wejście. Wnętrze zachwyca klimatem oraz barwą kolorowego, ale niezbyt przesadnego światła. Po lewej stronie piękne okrągłe stoły z kwiatami będą idealnym miejscem dla dużych grup czy spotkań rodzinnych. Dalej mieści się bardziej oświetlona część w amerykańskim stylu. Natomiast po prawej stronie od wejścia jest nieco bardziej spokojnie i intymniej. Ponadto dobrze będą się tu czuły osoby wpadające na koktajl czy drinka przy barze, a widziałam że jest z czego wybierać.

Moje spotkanie miało charakter bardziej intymny, ponieważ postanowiłam uczcić swój mały sukces w Warszawie w kameralnym gronie. Przy dobrym steku i czerwonym wytrawnym winie – nie zawiodłam się. Przede wszystkim warto tutaj wysłuchać sugestii obsługi, która jest przemiła. W powietrzu jest dobra atmosfera i (prawie) każdy znajdzie w karcie coś dla siebie – makarony i sałatki oraz Halibut. Jednak tutaj warto skusić się na dobry kawał mięsa. U nas padł wybór na wyborne krewetki i krem z kukurydzy na mleku kokosowym z wołowiną na przystawkę.

Steki: z jałówki – ten wygrał! –  Nie spotkałam się ze stekiem z tego typu mięsa. Muszę przyznać, że różnicę czuć i moim zdaniem jest lepsza nawet od steka z Argentyny – oraz T-Bone z dodatkami: frytki stekowe (zamów z sosem duńskim!), grillowane warzywa i szpinak z czosnkiem. Sos pieprzowy można sobie odpuścić i zastąpić podwójną porcją sosu Jack Daniel’s, który pasuje idealnie. Zachwyceni jedzeniem zdecydowaliśmy się na deser. Poszliśmy na całość i zamówiliśmy wszystkie trzy: sernik na bazie Filadelhphią, mus czekoladowy – wygrał – oraz lody bakaliowe (niestety kupne), ale z bardzo ciekawą posypką z koziego sera! Do tego dobre włoskie wino i wszystko staje się prostsze po cięższym dniu!

Na pewno tam wrócę chociażby, aby sprawdzić czy po mojej sugestii dodania do krewetek skromnej bagietki wedle informacji jaką otrzymałam – zostanie wprowadzona 🙂 . Ale steka i deseru nie odpuszczę 😉 .

Zapraszam również na mój profil na Trip Advisor – https://pl.tripadvisor.com/members/Karolina_Sitkowska

Recenzja poniżej:

English below:

To co je wyróżnia to niesamowita jakość oraz możliwość wyboru polskiej jałówki. Sos Jack Daniels będzie trafionym dodatkiem! Do tego polecam frytki stekowe z sosem duńskim oraz sałatkę ze szpinakiem. Na deser koniecznie mus czekoladowy lub lody z zaskakująca posypką z koziego sera! Warto tam grzeszyć nie raz. Na przystawkę wybierz krewetki.

English:

Unbeatable steaks in Warsaw!

What distinguishes them is the incredible quality and the ability to choose a Polish heifer. Jack Daniels sauce will be a hit! For that I recommend steak fries with Danish sauce and a salad with spinach. For dessert, you must have a chocolate mousse or ice cream with a surprising topping of goat’s cheese! It is worth to sin there more than once. Select the shrimp for the appetizer.

Fit Perełki na Targach ESP w Krakowie

W dniach 17, 18 lutego w Krakowie miały miejsce Targi ESP oraz Debiuty kulturystyczne PZKFiTS. Oprócz atrakcji, którą było oglądanie zawodów – tym razem z boku, buszowałam pomiędzy stoiskami w poszukiwaniu produktów, które mają szansę zawojować rynek lub przynajmniej wniosą coś nowego.

Ostatni mój wpis tego typu dotyczył lodów Whoopy Whey, które nadal trwają na rynku i mam wrażenie, że świetnie sobie radzą otwierając się na inne miasta, produkty (ostatnio weszły żelki bez cukru) oraz smaki.

Moją uwagę zwróciły 4 stoiska. Pierwszym z nich były produkty z Rokitnika i to bardzo wszelakie: mus, suszone liście, ekstrakt z soku czy olej z pestek. Na Facebooku do znalezienia jako „Rokitnik i przyjaciele„. Są to produkty w 100% naturalne bez żadnych dodatków typu: cukier, konserwanty, zagęszczacze. „Złoto z rokitnika” to przetarte owoce rokitnika (razem z pestką), z których w niskiej temperaturze (32 stopnie) i przy obniżonym ciśnieniu odparowano wodę (zagęszczając je), zachowując przy tym wszystkie właściwości świeżych owoców. Rokitnik to niezwykła roślina zawierająca w sobie ponad 190 czynnych biologicznie składników w tym:

  • witaminy A, B, C, D, E, K, P (w tym B 12),
  • 18 aminokwasów (w tym wszystkie egzogenne),
  • 24 mikroelementy,
  • 22 kwasy tłuszczowe (omega 3, 6, 9 i najważniejszy omega 7),
  • 36 typów flawonoidów,
  • 42 typy lipidów,
  • fenole,
  • antyoksydanty,
  • serotonina – hormon szczęścia (oraz tryptofan).

O sile antyoksydacyjnej 70000 punktów w skali ORAC w 100 g, zawartość OMEGA 7.

Rokitnik dzięki działaniu antyoksydacyjnym powinien pojawić się w diecie osób dla których wysiłek fizyczny jest sposobem na życie. Może być doskonałą alternatywą dla wszelkiego rodzaju preparatów tego typu wymyślonych w laboratoriach. Warto zaznaczyć, że oprócz antyoksydantów rokitnik to najbogatsze roślinne źródło kwasu Omega 7. Substancji, której kluczowym działaniem jest regeneracja błon śluzowych. Ponadto reguluje poziom cukru (wraz z chromem, którego w rokitniku jest spora ilość), poziom cholesterolu, zwiększa wrażliwość organizmu na działanie insuliny. Rokitnik zapewnia zastrzyk kompletnego białkaposiada cały zestaw aminokwasów, jakie musimy dostarczyć z pożywieniem. Dodatkowo serotonina która występuje w tym owocu silnie działa na mięśnie gładkie naczyń krwionośnych, trzewi, mózgu, nerek, płuc – przyspiesza też regenerację. Zwiększa perystaltykę jelita cienkiego, hamuje motorykę żołądka i jelita grubego, a także zmniejsza wydzielanie soku żołądkowego. Dodatkowo serotonina wpływa na rodzaj przyjmowanego pokarmu. Hamuje apetyt po spożyciu węglowodanów, zaś pobudza go po spożyciu produktów białkowych. Najcenniejszym wnioskiem dla ludzi aktywnych fizycznie może być informacja mówiąca o tym, że istnieje owoc, który ma MOC REGENERACJI porównywalną do preparatów będących wytworem laboratoriów.

Kolejnym produktem, który zwrócił moją uwagę to masło sklarowane firmy Palce Lizać. Jest to spore ułatwienie dla fanów kuloodpornej kawy, o której pisałam niejednokrotnie. Duża zaletą tego produktu jest to, że wszystko jest zamknięte w jednym słoiczku. Będzie to sporym ułatwieniem dla osób niemających czasu biegać po kuchni za ulubionymi przyprawami do kawy. W wersji podstawowej jest 100% tłuszczu – sklarowanego masła ghee. Ponadto jest wersja na ostro z indyjskim chilli oraz opcja z wanilią w towarzystwie kardamonu i cynamonu, jak również  z domieszką oleju kokosowego nierafinowanego.

Następne stoisko, które mnie zainteresowało to produkty firmy Pierre Baguette, która na co dzień zajmuje się dystrybucją pieczywa na stacjach benzynowych, w kawiarniach oraz do największych sieci spożywczych. Teraz uruchomili drugi filar – bardziej Fit, a dokładnie B:Fit. Na wstępnie oferują bardzo bogaty wybór produktów: smoothie, sałatki, dania, batony owocowo-proteinowe, desery – ciasta, np. z białej fasoli (jednak te należny traktować jako cheat meal, ponieważ słodzone są cukrem). Produkty są smaczne, ładnie i bezpiecznie zapakowane i jeżeli wejdą na stacje benzynowe, fit catering będzie jeszcze bardziej dostępniejszy, przez co może to się odbić na cateringach dostarczających jedzenie „pod drzwi”.

Ostatnią pozycją jest chyba najsilniej stojąca firma od wyżej wymienionych, ponieważ o niej jest już coraz głośniej – produkty z firmy Light Sugar. Konkretnie chodzi o szeroki wybór czekolad proteinowych, słodzonych erytrytolem, z niską zawartością węglowodanów. Natomiast z dodatkiem oleju kokosowego i odżywki białkowej. W ofercie mają następujące smaki: Rizisowska, Łaciata Krowa, Chałwowa, Nutelova, Biała z masłem orzechowym, Mleczna z bakaliami, Kokorello, Pistacja z żurawiną, Biała z orzechami, Miała malinowa, Bantova, Ferelova oraz ciasteczkowa.

Podsumowując – rynek fit żywieniowy rozwija się z roku na rok oraz z targów na targi. Nie da się ukryć, że świadomość ludzi jest większa, skoro rośnie zapotrzebowanie na tego typu produkty. Nadal wiodą prym produkty, które wyciągają z natury to, co najlepsze, łakocie bez cukru oraz „gotowce”.

Gdzie zjeść śniadanie białkowo-tłuszczowe w Krakowie? #FitFoodLover na mieście – część II

Oto druga odsłona cyklu wpisów „Śniadanie B-T – #FitFoodLover na mieście”. Cieszę się, że wpis cieszy się sporym zainteresowaniem wśród fanów posiłków tego typu i nie tylko 😉 . Jak wspominałam w poprzednim wpisie chciałam pokazać moim czytelnikom, że w kawiarniach/restauracjach też można w miarę zdrowo zjeść. Natomiast restauracjom uświadomić, że ludzie mają większą świadomość tego, co jedzą. Szczególnie osoby, które zwracają na to uwagę na co dzień. Odwiedziłam kilka miejsc w Krakowie i wybrałam 4 kolejne, które mają szansę zagościć na mojej FitMapie. Trzy z nich wypatrzyłam sama, a czwarte miejsce wskazały osoby, które wzięły udział w mojej ankiecie na fanpage’u – w ramach podziękowania za taką aktywność spróbowałam tam aż dwa śniadania, które opisuję poniżej. Wpis jest bogatszy o opisy wnętrza, ponieważ ważne jest miejsce, w którym mamy spożywać najważniejszy posiłek dnia 🙂 .

Moje przygotowania do tego wpisu rozpoczęły się już w listopadzie 2017 roku. Wybór padł na Forum Przestrzenie nad samą Wisłą z widokiem na Wawel i krakowski Kazimierz. Miejsce z historią, której nie omieszkam ominąć z tego względu, że miejsce w którym jemy posiłek zawsze ma swój specyficzny klimat. Klubokawiarnia mieści się w Hotelu Forum, który w latach 80-tych jako czterogwiazdkowy hotel, był jednym z najnowocześniejszych budynków. Zapewne też dumą Krakowa na tamte czasy, potem straszącym reliktem przeszłości na podmokłych terenach, aż w końcu stał się jedną z najmodniejszych miejscówek na mieście i kolebką hipsterów. Latem można tu wyłożyć się na piasku w wygodnym leżaku i wyobrazić sobie, że Wisła to Bałtyk 😉 . Forum Przestrzenie nadało mu drugie życie. Nawiązuje do historii choćby komunistyczny szyldem z napisem „recepcja” nad barem z podświetlonymi neonami. Jak sama nazwa knajpy wskazuje wskazuje – wnętrze sprawia wrażenie sporej przestrzeni. Przeszklone okna na całej długości lokalu, brak ścian, spory bar, kanapy, hokery i długi drewniany stół na środku wyglądają zachęcająco. Fajnie jest zjeść śniadanie w miejscu ze swoją historią. Przy barze można złożyć zamówienie. Śniadań jest kilka, zazwyczaj 5-6 propozycji. Cena zaczyna się od 10 zł (owsianka z pieczonymi śliwkami) – około 20 zł. Ciekawą propozycją w menu jesienno-zimowym jest Maślana Brioszka z jajecznicą, szynką, boczkiem i kwaśną śmietaną – BT; Hummus z potrawką na ciepło – V/BT; San Francisco – BT  jajo, frankfurterki, boczek, indyk a na drugie jabłko na drogę – jak piszą 😉 . Mój wybór padł na klasyka – jajecznicę na boczku. Z tego co pamiętam, dodatek można było sobie wybrać. Jednak karta zmienia się co jakiś czas i nie kojarzę innych dodatków. Śniadanie można zamówić od 10:00 do 13:00. W opcji dla Fit Freaków proponuję ominąć pieczywo/pankejksy. Jednak ci, którzy nie pogardzą chlebem mogą wybrać również opcję bezglutenowego i ciemnego – za co duży PLUS.

Kolejnym moim odkryciem na Fit Mapie Krakowa jest Wesoła Cafe przy ul. Rakowickiej 17. Miejsce z fajną atmosferą, miłym gwarem, przyjazną obsługą (która podaje do stolika zamówienie pomimo tego, że należy się obsłużyć samemu przy zamówieniu). Miejsce jest przytulne i zaraża energią innych ludzi. Na wejściu od razu wita nas obsługa zza baru, a po prawej stronie nie da się przeoczyć neonowego napisu „Lepiej pić kawę niż nie” – hasło już sztandarowego tego miejsca. Rozsiadłam się na kanapie i zamówiłam śniadanie, które spokojnie mogę nazwać „na bogato”. Serwowane jest w tygodniu od 7:00 do 12:00, a w weekend – CAŁY DZIEŃ 😀 !!! Opcje na słono, słodko, dla wegan i „nie-wegan”oraz bezglutenowców. Po moim wpisie również dla Fit Freaków 😉 . Ponadto można znaleźć tutaj dania „sugar free”, z czym się do tej pory nigdzie nie spotkałam. Domowa granola z owocami i jogurtem jest jedną z takich propozycji. Zapewne nie jest dosładzana jak wersje sklepowe! Można w karcie znaleźć także oznaczenie dla dań, które są specjalnością „s”, co upraszcza sprawę i nie trzeba „gnębić” obsługi 😉 . Wybór śniadań jest jednym z bardziej rozbudowanych jakie widziałam – od jajecznicy, omletów z domową konfiturą (jest również wersja na słono), jajach na boczku z frankfurterkami, po pudding kokosowy chia z mango (wersja wegańska i bez dodatku cukru). W menu można doszukać się informacji, że wszystkie jaja pochodzą od uśmiechniętych kur 🙂 . Ja swoim śniadaniem naprawdę sobie pojadłam. Co do pieczywa – było ono tak bogate w ziarna, że spokojnie każdy Fit Freak mógłby je wsunąć 😉 – uwaga – pierwsza kromka już wystarczająco „zapycha”. Ceny od 10-35 zł. Kawa/herbata nie jest wliczona do każdego zestawu.

Trzecią propozycją miejsca na śniadanie BT miało być Tomasza 20 na krakowskim rynku. Jednak usłyszałam od kelnerki słowa zimne jak prysznic po saunie: „Śniadania podajemy do 12:00”. Po takich słowach przechodzi ochota na cokolwiek. W jedyny mój dzień wolny tj. w niedzielę staram się nie spieszyć i często mój pierwszy posiłek jem pomiędzy 12:00 a 14:00. Zrezygnowana podążyłam przed siebie. W ten sposób całkiem przypadkiem trafiłam do nowego miejsca, którym się zachwyciłam 😀 . Jak widać #MatkaBoskaŚniadaniowa czuwa 😉 . Lokal zachęcił mnie samą nazwą Fitagain Cafe na intensywnie niebieskim tle oraz z napisem na szybie, które do mnie krzyczało – ALL DAY BREAKFAST 😀 . Po wejściu przenosimy się w bardzo ciepłe, jasne wnętrze z kolorowymi obrazami na ceglastych ścianach, które stanowią świetny kontrast do niebiesko-błękitnych firmowych kubków i filiżanek.  W środku jest gwarno, radośnie, a kelnerzy starają się obsłużyć wszystkich szybszym krokiem balansując pomiędzy stolikami. Po lewej stronie można zająć miejsce przy witrynie i obserwować przechodniów lub wybrać stolik na sali – duży rodzinny lub jeden z mniejszych przy ścianie. Na początku lub w głębi lokalu, zaraz obok witryny z winami, gdzie klimat jest bardziej intymny. Centrum dowodzenia – bar – jest mniej więcej na środku lokalu, stoją przy nim skrzynie pełne owoców. Koszt śniadania to 14,90 – 21,90 zł. Kawa/herbata nie jest wliczana w zestaw. Power śniadanie w wersji dla Fit Freaków to konkretna propozycja z jajkiem sadzonym od szczęśliwej kury, szynką parmeńską, 2 kiełbaskami, sałatką warzywną (do zestawu jeszcze wchodzą 2 pancakesy z syropem klonowym i tostem – wersja po treningowa 😉 ). Ponadto z ciekawych propozycji BT, opcja śródziemnomorska rzuciła mi się w oczy – pasta z tuńczyka i oliwek oraz jajka sadzonego, krewetki koktajlowe, oliwa oraz sałatka warzywna (jeżeli bagietkę korzenną odstawimy na bok lub poczęstujemy sąsiada obok 😉 ). Żałuję , że nie zaopatrzyłam się w niebieski kubek, w którym parzyłam pyszną korzenną Chai Latte 🙂 .

Na początku wpisu wspomniałam o miejscu wybranym w ankiecie przez moich obserwatorów. Padło na Plac Nowy 1, czyli miejsce na każdą okazję na krakowskim Kazimierzu. Cieszę się, że zostałam wysłana własnie tam, ponieważ lokal nie jest mi obcy. Wnętrze jest bardzo oryginalne i przestrzenne. Sufit sięga do drugiego piętra, z którego wiszą lampki oświetlające industrialne wnętrze. Surowe cegły i grafitowe ciężkie donice ożywia zieleń i ciepłe drewno oraz miękkie oświetlenie. Obsługa reaguje tutaj błyskawicznie i zawsze służy pomocą. Miałam okazję zjeść śniadanie z osobą towarzyszącą, więc zamówiłyśmy dwa różne śniadania dla porównania 🙂 . Ceny śniadań zaczynają się od 16 zł, a kończą przy 26 zł – w ich cenie jest kawa lub herbata. Godziny, w których są serwowane to 9:00 – 12:00. Wybór padł na dwie najciekawsze propozycje. Zazwyczaj omlet jadam na słodko, ale tym razem padło na wersję wytrawną z kozim serem i szpinakiem (wersja BT bez pieczywa, które jest i tak zbędne do omleta) oraz kokosowy pudding chia z mango (jako dobra propozycja dla wegetarian i nie tylko). Nasze wybory były bardzo celne i każda zjadła swoją porcję ze smakiem.

Jeżeli wpis był przydatny lub chcesz się podzielić swoją ulubioną miejscówką na takie śniadanie – koniecznie daj mi o tym znać 🙂 .

Visit Us On FacebookVisit Us On YoutubeVisit Us On Twitter