fitness

Jak wrócić na właściwe tory?

Dodatkowe 2-3 kg po Świętach i Sylwestrze to:

  • Niestrawione jedzenie
  • Zatrzymana woda w organizmie
  • Zgromadzony glikogen w mięśniach
  • Mało ruchu

Jak pozbyć się nadwyżki w tydzień?

  • Po pierwsze wykluczyć wszelkie produkty wysokoprzetworzone oraz na bazie białej mąki.
  • Po drugie zmniejszyć ogólną ilość węglowodanów, czyli ryżu, kaszy, makaronu, płatków owsianych czy pełnoziarnistego pieczywa. Można umieścić najlepiej koło treningowo lub ok 30-50 gram/dzień
  • Zwiększyć ilość warzyw w jadłospisie. Dobrym rozwiązaniem w porze obiadu czy kolacji będą sałatki z dodatkiem mięsa, ryby, owoców morza, serów oraz oliwy z oliwek, oleju lnianego, z awokado czy orzechów.
  • Wykluczyć z jadłospisu cukier, napoje słodzone oraz soki owocowe. Najlepiej zastąpić je wodą lub zieloną herbatą.
  • Zmniejszyć spożycie soli przynajmniej o połowę.
  • Do tego przyda się porcja ruchu. Nawet zwykły spacer trwający 30 minut może zdziałać cuda, przyspieszając proces powrotu do wagi wyjściowej.

REGULARNOŚĆ – KLUCZ DO PIĘKNEJ SYLWETKI

Najważniejsze jest wrócenie na odpowiedni tor – skupcie się więc na powrocie do treningów i zdrowego jedzenia, a pojutrze po świątecznych piernikach nie będzie śladu. Za to na karnawał będziecie gotowi perfekcyjnie!

To co – kto się dołącza do planu?


Don’t Panic be Nice

Karola

Najlepsze Browni Fasolowe by Sitkowska

Kochani, po kilku miesiącach testów na ludziach 😀 mogę przyznać, że moje Browni Fasolowe robi robotę! Byłam tego pewna, ale wolałam to sprawdzić.

Cieszy się ono tak dużą popularnością jak moje Chilli Con Carne. W przepisach, które przeglądam na ciasta „FIT” często jest mąka, cukier, miód lub tony daktyli… Potem taka Krysia się martwi, że nie chudnie jak wcina ciasto „FIT”, czy batony Lewandowskiej naszpikowane daktylami. Osobiście na te owoce jestem obrażona, ponieważ kiedyś zepsuły moją formę – okres „ładowania” – na zawody. Ja stawiam, jak zwykle, na prostotę, szybkość w przygotowaniu posiłków i brak dodatkowych kalorii 🙂 .

Przepis sprawdzony! Udało mi się nim „przemówić” do Norwegów, tym samym zyskać szacunek, a niejednego podopiecznego zdrowo „oszukać” 😉 .

Jeśli chodzi o kaloryczność, to wersja basic (bez polewy) wyjdzie ok. 340-360 kcal – przy użyciu mleka kokosowego z puszki. Na porcję: ok. 40-50 kcal (podzieliłam na 8 kawałków).

W wersjach z daktylami, jak w przepisach które wyszukałam – do ciasta dodaje się ok. 10 daktyli, czyli plus 80 gram tego cuda, waży kalorycznie 235 kcal. Całe ciasto 570-580 kcal. Jedna porcja: 70-75 kcal.

Najlepsze Browni Fasolowe by Sitkowska (bez daktyli!), czyli jak zmniejszyć kaloryczność „FIT” wypieków?
4 wersje przepisu dla każdego.

Wersja BASIC:
– 2 puszki fasoli czerwonej – odcedzona
– 1 duże jajo typu Happy 😀
– 1 i 1/2 łyżki śmietanki kokosowej/jogurtu greckiego/
– 1/2 szklanki mleka kokosowego lub 1 płaska łyżka oleju kokosowego nierafinowanego
– 1 łyżka kokao lub korabu
– łyżeczka proszku do pieczenia i sody
– trochę ciepłej wody – opcjonalnie

Można zagęścić 1 łyżką mąki jaglanej lub kokosowej (opcjonalnie).

Wersja SPORT (świetna po treningu!):
Do basic dodać:
– 60 gram ulubionej odżywki – u mnie Prozis
– 1 dojrzały banan

Wersja ŚNIADANIE BT:
Do basic dodać:
– 1 łyżkę masła orzechowego bez soli i cukru lub garść ulubionych orzechów
– nie dodaje się mąki

Wersja KIDS:
Do basic dodać:
– garść żurawiny suszonej (dzieciom wydaje się że to żelki 😉 )
– 1 dojrzały banan

Polewa:
– 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady 70%
– 1 łyżeczka oleju kokosowego lub masła klarowanego, np. Palce lizać!

Wykonanie:
Odcedzamy 2 puszki fasoli. Do blendera dodajemy fasolę, jajko, kakao, śmietankę, proszek do pieczenia – blendujemy. Nastawiamy piekarnik na 180 stopni. Miksujemy wszystko i wlewamy na formę jak na tartę. Pieczemy ok. 20-30 minut. W tym czasie przygotowujemy polewę. Roztapiamy czekoladę z olejem/masłem. Po upieczeniu, wyjmujemy ciasto z piekarnika, polewamy wierzch i zostawiamy do ostygnięcia. Można posypać pokrojonymi orzechami.


Proponuję podawać z dżemem Łowicz Czarny Bez lub Rokitnik 100%.

SMACZNEGO!!! 🙂

Pierwsza tego typu Konferencja dla Trenerów Personalnych

28 lipca w Krakowskim Parku Technologicznym odbyła się Konferencja dla Trenerów Personalnych z dziedziny Rozwój/Motywacja.

Autorką tego wydarzenia była Katarzyna Figuła. Instruktorka fitness, Trener Personalny, Szkoleniowiec oraz Mentor Trenerów Personalnych w Polsce i Europie. Od 2012 roku właścicielka firmy YOUR perfect PT oraz rekordzistka sprzedaży treningów personalnych w sieci klubów Pure w 2012 r. Twórca metody 11 kroków w konsultacji trenerskiej oraz prelegentka największych Konferencji w Polsce.

Konferencja była bardzo nietypowa i w pewnym sensie innowacyjna. Myślę, że nie ma potrzeby porównywać ją z typowymi masowymi konferencjami. Polegała ona na wymianie doświadczeń trenerów, spotkaniu w kameralnym gronie i wymianie doświadczeń pomiędzy trenerami oraz specjalistami/wykładowcami w swojej dziedzinie. Była ona skierowana do trenerów, którzy chcą: poznać innych, wyznają w życiu podobne wartości, świadomie budować swoją markę w zgodzie ze sobą, którzy czują, że powoli wypalają się pracą, szukają pomocy w odzyskaniu motywacji do pracy, myślą o otwarciu własnej działalności oraz chcą świadomie zaplanować swoją karierę. Tematyka spotkania przedstawiała się następująco: od błędów popełnianych przy budowaniu marki osobistej, przez potencjał treningów personalnych w małych miejscowościach, kwestie sprzedażowy w sieci, jak osiągnąć niezależność trenerską, kwestie dobrego wywiadu i opieki dietetycznej, kwestie promocji w Mediach społecznościowych, omówienie dobrze zbudowanej strony internetowej po kwestie leasingu na sprzęt i samochód w działalności trenerskiej.

Bardzo inspirującym był “żywy” przykład Agnieszki i Piotra Koteja z Active Academy. Na swoim przykładzie opisali oni swoje dobre i złe decyzje w budowaniu studia treningu personalnego na wsi. Udowodnili oni, że dobra jakość, profesjonalne budowanie marki i korzystanie z rad ekspertów jest fundamentem do stworzenia dobrze prosperującego biznesu.

Kolejnym z wykładowców był Konrad Kisiel. Przykład jak pasja i praca pięknie się łączą. Konrad jest jedynym dietetykiem, jakiego znam który dla swoich podopiecznych rozrysowuje mapę sklepu z opisem co i na której półce stoi. Poruszył on bardzo ciekawe kwestie nietypowych informacji podczas układania jadłospisu, które mogą być bardzo pomocne przy jego układaniu. Mogą mieć kluczowe znaczenie dla podopiecznego w życiu codziennym jak na przykład: ulubione restauracje, pobliskie sklepy czy obiady na stołówce w pracy. Jest on przykładem jak nie wywrócić do góry nogami życia podopiecznego, a je znacznie ułatwić i polepszyć jakość jego życia co wpisuje się w moją filozofię pracy.

Bardzo przydatny okazał się wykład na temat spraw leasingowych firmy Avanti Finanse. Kwestia istotna dla trenerów, którzy chcą rozwijać swoją markę na szerszym polu i myślą o własnym miejscu i rozwoju swojej działalności.

Ponadto bardzo istotną kwestię i wciąż traktowaną mało poważnie przez trenerów poruszył Marcin Jędrzejczyk. W kwestii dobrze wyglądającej strony internetowej, która może mieć realny wpływ na sprzedaż produktów oraz jak dać się znaleźć w Internecie. Temat wciąż niszowy w naszej branży. Tym samym każdy wykład na ten temat istotny dla początkującego/doświadczonego trenera, ale bagatelizującego tą kwestię.

Organizacyjnie event przebiegł bez żadnych problemów o co zadbała Natalia Dragosz. Przestrzeń została podzielona na 2 części. W każdej z nich był kącik kawowy oraz przygotowane gifty.

W jednej z sal na koniec zostały przeprowadzone warsztaty praktyczne w grupach pod okiem samej organizatorki. Brały w niej udział osoby, które zakupiły opcję VIP.

Z tego względu praca była jeszcze bardziej skuteczna, ponieważ nie wszyscy ze szkolenia głównego wybrali tę opcję, więc liczba osób była jeszcze bardziej zawężona. Warsztaty otwierały oczy na problemy, które napotykają trenerzy w swojej pracy. Od obalenia obiekcji potencjalnego klienta po odpowiednie zadawanie pytań nie sugerujące odpowiedzi.

Kwestie które porusza Kasia są bardzo trudne, ale niezwykle istotne. Zahaczają o techniki NLP oraz psychologię co w kwestii pracy dobrego trenera na poziomie są konieczne. Natomiast ich nabycie wymaga ciągłej nauki praktyki i rozwoju osobistego również poprzez tego typu szkolenia. Jednak jak sama Kasia Figuła Mentor PT mówi: ” To spotkanie to nie tylko wykłady, to przede wszystkim kontakt z innymi trenerami. Jeśli jesteś osobą, która szanuje innych i chce naprawdę się rozwijać, nie tylko fizycznie ale również mentalnie, to zapraszam Cię do mojego świata gdzie najważniejszy jest Człowiek i to byś Ty jako Trener żył na godnym poziomie.”

Co ważne 10% dochodu ze sprzedaży biletów przeznaczona jest na pomoc dla Oskara chłopaka chorego na białaczkę. Mieliśmy okazję na szkoleniu wysłuchać jego podziękowań. Jednak wciąż jest potrzebna pomoc i mam nadzieję, że znajdzie się więcej osób dobrego serca która go wesprą: https://www.siepomaga.pl/zycie-oskara.

Reasumując, każde szkolenie jest dobre jeśli zastosujesz się do niego. Ta konwencja daje więcej możliwości do poznania się i wymiany doświadczeń. Organizowana cyklicznie może mieć ogromny wpływ na odpowiednią pracę trenerów, którzy wezmą sobie wszystkie rady do serca. Ponadto jest to szansa do zrobienia rachunku sumienia jeśli chodzi o swoją dotychczasową pracę. Na pewno takie spotkania są potrzebne, aby nabrać motywacji i ruszyć z nowym planem działania do rozwoju siebie i swojej marki.

Sprawdzone trendy fitness 2018 – selekcja

Jakiś czas temu American College of Sports Medicine określił najlepsze tendencje fitness w 2018 roku. Wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie Health & Fitness Journal ACSM, gdzie ponad 4000 specjalistów z różnych krajów fitness (w tym trenerzy, fizjoterapeuci i managerowie) opowiedziało o trendach, które ich zdaniem będą przewodnie w 2018 r. Wyróżnili oni 10 pozycji w tym trening HIIT, trening grupowy, technologię która aktywizuje do ruchu (wszelkiego rodzaju aplikacje), trening z obciążeniem własnego ciała i mała ilością miejsca (trening w domowych warunkach) – tutaj jest potencjał na treningi on-line, trening wytrzymałościowy, współpraca z trenerami z dużą wiedzą i doświadczeniem, joga, treningi personalne, programy fitness dla osób starszych oraz fitness funkcjonalny.

Spędzając kilka dni na różnych siłowniach i rozmawiając z Norwegami zaobserwowałam pewne trendy wyraźnie wybijające się z zamieszczonej powyżej listy. Są one godne uwagi, ponieważ równie szybko sprawdziłyby się na rynku polskim. Pomimo tego, że jesteśmy nieco dalej za Norwegią, jeśli chodzi o aktywność fizyczną (ostatnie badania, na jakie się natknęłam: NOR 17% społeczeństwo aktywne, POL 9%). Jeżeli chodzi o świat fitness i siłownie to da się zauważyć, iż coraz młodsze osoby zaczynają swoją przygodę ze sportem. Młodzież 13-15 roku życia zaczyna być wyraźnie aktywna, a osoby w wieku lat 16 można spotkać trenujące na siłowni. Być może jest to spowodowane ogólnym trendem na bycie fit i presji jaką wywierają Social Media na pokolenie Millenium.

Kolejnym trendem, który został przewidziany i sprawdza się w Norwegii to starsze osoby (powyżej 60 roku życia) zaczynają być coraz bardziej aktywni i społeczni. Ba! Siłownie i fitness kluby to forma spędzania czasu i nawiązywania nowych znajomości.

Po treningu spotykają się w kawiarence przy recepcji na kawę i lunch. To jest genialny sposób na przyciągnięcie osób starszych do klubu.

Nie sam trening, ale zapewnienie starszym osobom możliwości spędzenia czasu i budowaniu społeczności. Ta wartość dodana może okazać się kluczowa w tworzeniu takiego produktu. Jednak takie osoby nie ograniczają się tylko do zamkniętych pomieszczeń – coraz częściej widzi się je grające w golfa. Takie kluby również powinny rozbudować swoją ofertę biorąc pod uwagę większe zainteresowanie i proponując im coś więcej. Jak na przykład zajęcia w małych grupach, dla początkujących seniorów.

Wracając do klubów fitness, jak np. Mudo, wprowadzają oni treningi personalne dedykowane osobom starszym, które cieszą się powodzeniem.

Reasumując, Norwegia może być dobrym przykładem do podglądania tego co jest aktualnie „na chodzie”. Nie wszystkie trendy mogą cieszyć się takim samym zainteresowaniem. Patrząc na to, co modne, warto zastanowić się jeszcze, jak to odpowiednio ograć, aby było ciekawe dla potencjalnego klienta. Mając wpływ na korzyści finansowe klubów i ich renomę.

Autorski Program Aximate by Sitkowska

Trening możesz wykonać w domu i na zewnątrz. Przygotuj sobie butelkę wody, mały ręcznik, stoper i dobry humor 🙂 . Zajęcia sprawdziły się w 100% podczas premiery Aximate by Sitkowska”. O walorach maty pisałam wcześniej – chciałam pokazać jej zalety oraz treningu na zewnątrz. Trening zajmie Ci do 30 minut. Wykonaj 2 bloki po 4 ćwiczenia, każde 30 sekund + 10 sekund przerwy. Po każdej serii odpocznij 1-2 minut maszerując.

 

1 BLOK:

  • Wykroki na każdą nogę + squat + burpee
  • 10 sek. skipping + 10 sek. przyciąganie kolana
  • “Niedźwiedź”
  • Damskie pompki

2 BLOK:

  • Animal Flow
  • Spider Monkey
  • 3 scyzoryki + 3 pompki
  • Wide plank (wersja podstawowa Plank na dłoniach lub przedramionach)

Nowa kolekcja Wake Up & Squat – LATO 2018

W czerwcową sobotę, która nie mogła zdecydować się na pogodę, miałam okazję uczestniczyć na specjalne zaproszenie w 1-wszych urodzinach krakowskiego sklepu Wake Up and Squat przy ulicy Nadwiślańskiej 11.

Niewiarygodne, że firma prosperuje już kilka lat, a ja nadal mam ich jedną z pierwszych koszulek. W związku z tym wejście do sklepu pamiętając każdą kolekcję z niejednych targów fitness było jak przyglądaniu się dziecka które z roku na rok dorasta i staje się coraz bardziej świadome :). Właścicielki – Malwina i Magda – zadbały o miłą atmosferę oraz zaprezentowały najnowszą kolekcję sportową. Hasłem przewodnim marki jest Remember FIT is NEW SEXY. Najnowsza kolekcja inspirowana jest słonecznym latem tym bardziej jest CUTE.

Żółte i pastelowe różowo – fioletowe koszulki od razu przykuwają wzrok. Jakość materiału co widać gołym okiem jest na lata. Mam wrażenie, że od początku marka na to stawiała. Kolekcja jest jasna, ale zarazem wyraźna. Taka na co dzień i na trening.

Jakbym miała określić kolekcję Active to jest ona dla konkretnych babeczek, które lubią się spocić i nie boją się pokazać sportowego zadziora. Wyobrażam sobie w niej dziewczyny trenujące Cross Fit, siłówkę i mocne zajęcia fitness. Top skradł moje serce na tyle, że stał się częścią mojej codziennej stylówki. Oprócz tego, że świetnie podtrzymuje biust, ale zarazem nie ściska go do granic możliwości.

Wersja soft i bardziej “elegancka” to dla mnie hitowe spodnie z kieszonkami (!) i bardzo ciekawy stanik, który zapinany jest z przodu na haftki. W tej wersji można zdecydowanie skusić kogoś na trening strzelając sobie selfiaka na siłowni. To ugrzeczniona wersja jest jak niczym “mała czarna” – bez względu czy idziesz poćwiczyć czy powyglądać.

Luźne dresowe szorty są czymś czego długo szukałam i wiem, że jak tylko zrobi się cieplej to pośmigam w nich na rowerze, skomponuję luźną miejską stylówkę do białych trampek czy obejrzę ulubiony serial w domu. Opcja do tańca i do różańca. Jak sama autorka kolekcji przyznaje: „Najbardziej z tej kolekcji jestem zakochana w cropie i spodenkach, kocham rzeczy które wygoda dorównują piżamie, a są na codzień i na trening”.

Natomiast strój kąpielowy inspirowany strojem bikiniar jest fajnym puszczeniem oka w stronę tego co aktualnie dzieje się fit światku. Stanik nie jest usztywniany, jednak dziewczyny mające co pokazać na pewno będą zadowolone. Zresztą te z mniejszym asortymentem też, ponieważ nie o to tutaj tym razem chodzi 🙂 tu chodzi o podkreślenie pośladków bez względu na to czy je masz czy nie – krój majtek jest odpowiednio do tego stworzony: „Chciałyśmy podkreślić nogi wyrzeźbione na siłowni i piękne brzuchy. Nasze bikini może być nagroda za ciężka prace na treningach” – przyznaje Malwina.

Z pewnością w tej kolekcji można znaleźć coś dla siebie. Kolekcja wybija się jakością materiału, kolorystyką i funkcjonalnością oraz podkreśleniem kształtów kobiecej sylwetki.

Gdzie zjeść śniadanie białkowo-tłuszczowe w Krakowie? #FitFoodLover na mieście – część II

Oto druga odsłona cyklu wpisów „Śniadanie B-T – #FitFoodLover na mieście”. Cieszę się, że wpis cieszy się sporym zainteresowaniem wśród fanów posiłków tego typu i nie tylko 😉 . Jak wspominałam w poprzednim wpisie chciałam pokazać moim czytelnikom, że w kawiarniach/restauracjach też można w miarę zdrowo zjeść. Natomiast restauracjom uświadomić, że ludzie mają większą świadomość tego, co jedzą. Szczególnie osoby, które zwracają na to uwagę na co dzień. Odwiedziłam kilka miejsc w Krakowie i wybrałam 4 kolejne, które mają szansę zagościć na mojej FitMapie. Trzy z nich wypatrzyłam sama, a czwarte miejsce wskazały osoby, które wzięły udział w mojej ankiecie na fanpage’u – w ramach podziękowania za taką aktywność spróbowałam tam aż dwa śniadania, które opisuję poniżej. Wpis jest bogatszy o opisy wnętrza, ponieważ ważne jest miejsce, w którym mamy spożywać najważniejszy posiłek dnia 🙂 .

Moje przygotowania do tego wpisu rozpoczęły się już w listopadzie 2017 roku. Wybór padł na Forum Przestrzenie nad samą Wisłą z widokiem na Wawel i krakowski Kazimierz. Miejsce z historią, której nie omieszkam ominąć z tego względu, że miejsce w którym jemy posiłek zawsze ma swój specyficzny klimat. Klubokawiarnia mieści się w Hotelu Forum, który w latach 80-tych jako czterogwiazdkowy hotel, był jednym z najnowocześniejszych budynków. Zapewne też dumą Krakowa na tamte czasy, potem straszącym reliktem przeszłości na podmokłych terenach, aż w końcu stał się jedną z najmodniejszych miejscówek na mieście i kolebką hipsterów. Latem można tu wyłożyć się na piasku w wygodnym leżaku i wyobrazić sobie, że Wisła to Bałtyk 😉 . Forum Przestrzenie nadało mu drugie życie. Nawiązuje do historii choćby komunistyczny szyldem z napisem „recepcja” nad barem z podświetlonymi neonami. Jak sama nazwa knajpy wskazuje wskazuje – wnętrze sprawia wrażenie sporej przestrzeni. Przeszklone okna na całej długości lokalu, brak ścian, spory bar, kanapy, hokery i długi drewniany stół na środku wyglądają zachęcająco. Fajnie jest zjeść śniadanie w miejscu ze swoją historią. Przy barze można złożyć zamówienie. Śniadań jest kilka, zazwyczaj 5-6 propozycji. Cena zaczyna się od 10 zł (owsianka z pieczonymi śliwkami) – około 20 zł. Ciekawą propozycją w menu jesienno-zimowym jest Maślana Brioszka z jajecznicą, szynką, boczkiem i kwaśną śmietaną – BT; Hummus z potrawką na ciepło – V/BT; San Francisco – BT  jajo, frankfurterki, boczek, indyk a na drugie jabłko na drogę – jak piszą 😉 . Mój wybór padł na klasyka – jajecznicę na boczku. Z tego co pamiętam, dodatek można było sobie wybrać. Jednak karta zmienia się co jakiś czas i nie kojarzę innych dodatków. Śniadanie można zamówić od 10:00 do 13:00. W opcji dla Fit Freaków proponuję ominąć pieczywo/pankejksy. Jednak ci, którzy nie pogardzą chlebem mogą wybrać również opcję bezglutenowego i ciemnego – za co duży PLUS.

Kolejnym moim odkryciem na Fit Mapie Krakowa jest Wesoła Cafe przy ul. Rakowickiej 17. Miejsce z fajną atmosferą, miłym gwarem, przyjazną obsługą (która podaje do stolika zamówienie pomimo tego, że należy się obsłużyć samemu przy zamówieniu). Miejsce jest przytulne i zaraża energią innych ludzi. Na wejściu od razu wita nas obsługa zza baru, a po prawej stronie nie da się przeoczyć neonowego napisu „Lepiej pić kawę niż nie” – hasło już sztandarowego tego miejsca. Rozsiadłam się na kanapie i zamówiłam śniadanie, które spokojnie mogę nazwać „na bogato”. Serwowane jest w tygodniu od 7:00 do 12:00, a w weekend – CAŁY DZIEŃ 😀 !!! Opcje na słono, słodko, dla wegan i „nie-wegan”oraz bezglutenowców. Po moim wpisie również dla Fit Freaków 😉 . Ponadto można znaleźć tutaj dania „sugar free”, z czym się do tej pory nigdzie nie spotkałam. Domowa granola z owocami i jogurtem jest jedną z takich propozycji. Zapewne nie jest dosładzana jak wersje sklepowe! Można w karcie znaleźć także oznaczenie dla dań, które są specjalnością „s”, co upraszcza sprawę i nie trzeba „gnębić” obsługi 😉 . Wybór śniadań jest jednym z bardziej rozbudowanych jakie widziałam – od jajecznicy, omletów z domową konfiturą (jest również wersja na słono), jajach na boczku z frankfurterkami, po pudding kokosowy chia z mango (wersja wegańska i bez dodatku cukru). W menu można doszukać się informacji, że wszystkie jaja pochodzą od uśmiechniętych kur 🙂 . Ja swoim śniadaniem naprawdę sobie pojadłam. Co do pieczywa – było ono tak bogate w ziarna, że spokojnie każdy Fit Freak mógłby je wsunąć 😉 – uwaga – pierwsza kromka już wystarczająco „zapycha”. Ceny od 10-35 zł. Kawa/herbata nie jest wliczona do każdego zestawu.

Trzecią propozycją miejsca na śniadanie BT miało być Tomasza 20 na krakowskim rynku. Jednak usłyszałam od kelnerki słowa zimne jak prysznic po saunie: „Śniadania podajemy do 12:00”. Po takich słowach przechodzi ochota na cokolwiek. W jedyny mój dzień wolny tj. w niedzielę staram się nie spieszyć i często mój pierwszy posiłek jem pomiędzy 12:00 a 14:00. Zrezygnowana podążyłam przed siebie. W ten sposób całkiem przypadkiem trafiłam do nowego miejsca, którym się zachwyciłam 😀 . Jak widać #MatkaBoskaŚniadaniowa czuwa 😉 . Lokal zachęcił mnie samą nazwą Fitagain Cafe na intensywnie niebieskim tle oraz z napisem na szybie, które do mnie krzyczało – ALL DAY BREAKFAST 😀 . Po wejściu przenosimy się w bardzo ciepłe, jasne wnętrze z kolorowymi obrazami na ceglastych ścianach, które stanowią świetny kontrast do niebiesko-błękitnych firmowych kubków i filiżanek.  W środku jest gwarno, radośnie, a kelnerzy starają się obsłużyć wszystkich szybszym krokiem balansując pomiędzy stolikami. Po lewej stronie można zająć miejsce przy witrynie i obserwować przechodniów lub wybrać stolik na sali – duży rodzinny lub jeden z mniejszych przy ścianie. Na początku lub w głębi lokalu, zaraz obok witryny z winami, gdzie klimat jest bardziej intymny. Centrum dowodzenia – bar – jest mniej więcej na środku lokalu, stoją przy nim skrzynie pełne owoców. Koszt śniadania to 14,90 – 21,90 zł. Kawa/herbata nie jest wliczana w zestaw. Power śniadanie w wersji dla Fit Freaków to konkretna propozycja z jajkiem sadzonym od szczęśliwej kury, szynką parmeńską, 2 kiełbaskami, sałatką warzywną (do zestawu jeszcze wchodzą 2 pancakesy z syropem klonowym i tostem – wersja po treningowa 😉 ). Ponadto z ciekawych propozycji BT, opcja śródziemnomorska rzuciła mi się w oczy – pasta z tuńczyka i oliwek oraz jajka sadzonego, krewetki koktajlowe, oliwa oraz sałatka warzywna (jeżeli bagietkę korzenną odstawimy na bok lub poczęstujemy sąsiada obok 😉 ). Żałuję , że nie zaopatrzyłam się w niebieski kubek, w którym parzyłam pyszną korzenną Chai Latte 🙂 .

Na początku wpisu wspomniałam o miejscu wybranym w ankiecie przez moich obserwatorów. Padło na Plac Nowy 1, czyli miejsce na każdą okazję na krakowskim Kazimierzu. Cieszę się, że zostałam wysłana własnie tam, ponieważ lokal nie jest mi obcy. Wnętrze jest bardzo oryginalne i przestrzenne. Sufit sięga do drugiego piętra, z którego wiszą lampki oświetlające industrialne wnętrze. Surowe cegły i grafitowe ciężkie donice ożywia zieleń i ciepłe drewno oraz miękkie oświetlenie. Obsługa reaguje tutaj błyskawicznie i zawsze służy pomocą. Miałam okazję zjeść śniadanie z osobą towarzyszącą, więc zamówiłyśmy dwa różne śniadania dla porównania 🙂 . Ceny śniadań zaczynają się od 16 zł, a kończą przy 26 zł – w ich cenie jest kawa lub herbata. Godziny, w których są serwowane to 9:00 – 12:00. Wybór padł na dwie najciekawsze propozycje. Zazwyczaj omlet jadam na słodko, ale tym razem padło na wersję wytrawną z kozim serem i szpinakiem (wersja BT bez pieczywa, które jest i tak zbędne do omleta) oraz kokosowy pudding chia z mango (jako dobra propozycja dla wegetarian i nie tylko). Nasze wybory były bardzo celne i każda zjadła swoją porcję ze smakiem.

Jeżeli wpis był przydatny lub chcesz się podzielić swoją ulubioną miejscówką na takie śniadanie – koniecznie daj mi o tym znać 🙂 .

Moje poszukiwania idealnego fit kalendarza na 2018 rok

Zbliża się Nowy Rok, „Nowa Ja” i w związku z tym niebawem trzeba będzie wybrać nowy kalendarz na 2018 rok. Organizacja to ważna sprawa w planowaniu. Tym bardziej, jak pomiędzy pracą, prasowaniem, ogarnianiem domu i dzieci chcesz wcisnąć jeszcze swój trening. A będziesz miała ku temu świetną okazję, ponieważ coroczna akcja pod tytułem „zaczynam ćwiczyć od Nowego Roku” niebawem połączy całą Polskę ;). Chęci już są, motywacja utrzymuje się na wysokim poziomie, ale brakuje Ci jeszcze jednej niezbędnej rzeczy. Pięknego, ciągle pachnącego drukiem, nowego kalendarza, który dodatkowo będzie Cię motywował w chwilach zwątpienia, kiedy będziesz sięgać po „ostatniego” pieguska ;).

Dlatego postanowiłam ułatwić Ci wydanie pieniędzy i zrobić recenzję dwóch fit kalendarzy – Anna Lewandowska „Healthy year” 2018 oraz Ewa Chodakowska „365 dni z Ewą Chodakowską”.

„Healthy year by Ann”, wydawnictwo Burda Książki, cena: 49, 90 zł.

Kalendarz na pierwszy rzut oka wygląda obiecująco, ponieważ wielkością i grubością zbliżony jest do grubej książki. Jednak tej bez twardej okładki. Na szczęście nadrabia jakością papieru (na zewnątrz jak i od środka), precyzyjnym drukiem oraz czcionką. Ponadto w środku jest dużo kolorów oraz profesjonalnych zdjęć. Na jednej z pierwszych stron widnieją hasła: MOTYWACJA, INSPIRACJA, PASJA – czyli wszystko to, czego potrzebuje nowoczesna aktywna, wszystko-ogarniająca kobieta.

Na następnych stronach został nadrukowany całoroczny kalendarz (rozmieszczony na dwóch stronach), tekst „Nowy rok, nowe postanowienia” oraz kalendarz tygodniowy. Jego rozstaw pozostawia wiele do życzenia, ponieważ na jednej stronie mieszczą się 3 dni, a na drugiej 4 dni wraz z weekendem. Moim zdaniem, trochę za mało miejsca jak na plan dnia aktywnej kobiety. To, co przypadło mi do gustu, to „przerywniki” co kilka stron. Czyli osobne wpisy z tematyki: MOTYWACJI, PIELĘGNACJI, TRENINGU, KULINARIA-PRZEPISY i psychologia, co jest miłym zaskoczeniem, a czym Ania się nie „chwali” – przynajmniej nie są one wpisane pod żadną z wyżej wymienionych kategorii.

Teksty takie jak lista wdzięczności, którą można sobie spisać czy lista celów, uważam za bardzo przydatne. To co spisane jest przecież święte :)! A na pewno inaczej działa na naszą podświadomość. Kto mnie zna wie, że przywiązuję do tego dużą wagę.

Tym bardziej miłym zaskoczeniem jest tekst o wampirach energetycznych czy porady na jesienne wymówki. Tak, tak Kochana! To, że teraz masz „milion do motywacji” nie znaczy, że nie będzie kryzysów. Wydaje mi się, że warto przygotować się zawczasu i umieć reagować na lenia, który może Cię dopaść wraz z pierwszym śniegiem.

Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że w kalendarzu zostały zebrane i wyselekcjonowane tematy przydatne w holistycznym podejściu do zmian. Jednak hasła typu „Działaj!! Zacznij dzisiaj!”, totalnie mnie nie motywują i uważam, że są zbędne. Co nie znaczy, że na Ciebie nie będą działać. Kalendarz jest bardzo przejrzysty i zachęca do aktywnej pracy z nim. Uważam, że fajnym pomysłem, są wstawki co parę tygodni z mini grafikami czy zdjęciami Ani. Całość została przemyślana i poukładana w logiczny sposób. Kalendarz jest spory, ale bardzo poręczny i dobrze wykonany.

„Be Smart be Fit” czyli 365 dni z Ewą Chodakowską, wydawnictwo Edipresse, cena: 39,90 zł.

Kalendarz na pierwszy rzut oka wygląda przyzwoicie chociaż delikatny róż i selfie Ewy Chodakowskiej do mnie nie przemawiają. Natomiast okładka jest twarda za co spory plus! Jeżeli chodzi o liczbę stron to mam wrażenie, że jest taki sam jak „Healthy Year” A. Lewandowskiej. Jednak prawie dwa razy mniejszy :/ … Po otwarciu jakość papieru mnie lekko podłamała. Tutaj chciałam się zatrzymać i napisać, że gdybym była wierną fanką E.Chodakowskiej, to poczułabym się delikatnie mówiąc – rozczarowana. Ale idźmy dalej. Na pierwszej ze stron został nadrukowany kalendarz roczny, potem dzienny – każdy dzień na osobnej kartce, co jest dużym plusem – sporo miejsca na zapiski! Lubię to!

Dalej jest niestety troszkę gorzej… Zdjęcia Ewy rodem z Instagrama nie przemawiają do mnie kompletnie. Tym bardziej hasła motywacyjne. Co kilka stron, zostały nadrukowane trasy biegowe i Nordic Walkingowe. Jednak nie wiem po co i nie widzę w tym logiki. Jeżeli byłabym fanką Ewy to chciałabym ćwiczyć jej program/ćwiczenia, a nie chodzić po lesie z kijami. Co do biegania, to nie potrzebuję trasy biegowej. Wystarczą mi dobre buty i chęci.

Wracając do kalendarza, a raczej plannera – przepisy dietetyczne również się pojawiają. Ich atutem jest prostota oraz ilość podanych kalorii.

Mam wrażenie, że planner został przygotowany „na szybko”. Uważam, że za tą cenę mogłoby być nieco lepiej. W związku z tym mam pewne zastrzeżenia nad stosunkiem jakości do ceny.

Podsumowując – kalendarz A. Lewandowskiej zdecydowanie lepiej wypada przy plannerze E.Chodakowskiej. Niestety ten ostatni wygląda na niedopracowany i mało przemyślany. Ja jestem bardzo wymagająca co do zakupy kalendarza, dlatego z tych dwóch niestety nie wybrałabym żadnego. W rezultacie moich poszukiwań – nadal jestem bez kalendarza na 2018 rok, który w pełni zaspokoiłby moje potrzeby. Na razie zostaję przy swoim wyborze sprzed dwóch lat, czyli kalendarzu Dominiki Cudy – Sport Calendar. Jednak jestem otwarta na nowości i jeżeli Tobie wpadła jakaś ciekawa propozycja w ręce to daj mi znać. Chętnie sprawdzę :).

Visit Us On FacebookVisit Us On YoutubeVisit Us On Twitter