Kraków

Słodkie Walentynki – czyli gdzie warto zaprosić na randkę (Kraków)

Walentynki tuż tuż…

Z tego względu podrzucam Wam miejscówki, które warto odwiedzić, aby randka czy nawet spotkanie przyjacielskie było udane. Z Walentynkami jak z weselem – jedzenie i ludzie to 80 procent sukcesu. Miejscówki wybrane przeze mnie zapewnią dobre jedzenie i atmosferę. Wiadomo, że jeżeli towarzystwo i miejsce są właściwe to należy dorzucić do tego wyśmienity deser i 100 procentowy sukces gwarantowany.

Miejsca, które sprawdziłam:

1. Pimiento (na Kazimierzu – ze względu na swoje dobre wspomnienia, a w drugiej lokalizacji, na Rynku, jeszcze nie miałam okazji być) dla zwolenników dobrej atmosfery, świetniej obsługi, wyśmienitych steków i cudownych deserów – szczególnie kuli czekoladowej z sosem angielskim.

2. Zalipianki przy Rynku Głównym. Bardzo przytulne miejsce i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Jedzenie wyśmienite, aczkolwiek porcje niektórych mogą przerosnąć 😉 . Polecam czekoladowe ciasto na ciepło jako deser. Plusem tego miejsca jest to, że z osłoniętego tarasu można korzystać nawet zimą.

3. Nolio – miejsce, w którym można poczuć się bardzo intymnie. Poleciłabym tu neapolitańską pizzę oraz sernik z ricotty di buffala.

4. Wierzynek – miejsce z historią, klimatem i widokiem na Mariacki. Szczególnie polecam kaczkę, a z deserów zwróciłabym uwagę na mus migdałowy oraz sernik chałwowy.

5. Plac Nowy 1 – nigdy nie zawodzi pod względem jedzenia, jednak jak deser, to tylko fondat czekoladowy.

6. U Ziyada – miejsce, które zachwyca widokiem. Z deserów zwróciła moją uwagę Panna Cotta kokosowa.

7. Słodki Wentzl – tutaj warto zjeść deser mango z sosem malinowym.

Miejsca, w których nie byłam ale myślę, że warto spróbować ich deserów:

  1. Fiorentina – deser mus karmelowy/prażone jabłko/kardamon/cynamon.
  2. Garden Restauracja – deser czekolada/owoce leśne.
  3. Nota-Resto – deser cytrynowy creme brulle.
  4. Bottiglieria 1881 – deser Rokitnik/toffi.
  5. Biała Róża – deser czekolada/chilli/truskawka.

Udanego i słodkiego 😉 randkowania!

Mikstura na infekcje

Shoot stosowałam w trakcie mojej kuracji oczyszczającej organizm oraz w trakcie infekcji. Ma świetne właściwości przeciwzapalne (dzięki kurkumie oraz imbirowi) oraz wzmacniające organizm przez dużą dawkę witaminy C.

Pij codziennie rano na czczo. Godzinę odczekaj, aby zjeść pierwszy posiłek lub spożywaj w ciągu dnia jako zamiennik posiłku. Uwaga! Przez właściwości oczyszczające po kilku dniach skóra może się pogorszyć – jest to efekt uboczny oczyszczania się jelit ze złogów.

Składniki:

  • 1/2 cytryny
  • 1/3 grejpfruta
  • 1/2 szklanki wody mineralnej
  • 1/4 jabłka
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • starty świeży imbir 1/2 łyżeczki

Kurkuma inaczej ostryż długi, szafran indyjski. Od dawna wykorzystuje się ją w zarówno w kuchni, jak i tradycyjnej medycynie Dalekiego Wschodu. Należy do tej samej rodziny co imbir – obie popularne przyprawy korzenne wykazują silne działanie przeciwzapalne.Wszystko głównie dzięki związkowi o nazwie kurkumina – polifenolowi o wielu właściwościach leczniczych:

  • leczeniu miejscowym trudno gojących się ran, rozmaitych stanów zapalnych różnych narządów, głównie przewodu pokarmowego i wątroby
  • wzmacnia elastyczność stawów
  • zmniejszając odczuwanie bólu oraz występowanie obrzęków
  • jej działanie porównywalna jest do ibuprofenu
  • nałożona na skórę uśmierza ból 
  • hamuje wczesne stadia rozwoju komórek nowotworowych
  • przeciwdziała zlepianiu się płytek krwi, dzięki czemu pomaga zwalczyć miażdżycę
  •  leczy niestrawność, hamuje tworzenie się gazów jelitowych, łagodzi skurcze jelit
  • obniża poziom cukru we krwi
  • reguluje cykle menstruacyjne
  • wykazuje silnie działanie przeciwwirusowe, przeciwgrzybiczne i przeciwbakteryjne

Weekend z ProFi Fitness School – kurs PFS Personal Trainer

Już jakiś czas jestem w szeregach szkoleniowców ProFi Fitness School. W miniony weekend, 17-18 listopada, miałam przyjemność poprowadzić niezwykle ważne wykłady dla grupy kursantów PFS PERSONAL TRAINER w Krakowie w Fitness Academy.

W pierwszym dniu omówiliśmy:

  • pojęcie treningu funkcjonalnego w koncepcji Core Stability,
  • anatomię funkcjonalną gorsetu mięśniowego,
  • Corestability vs. Corecoordination,
  • z praktycznych rzeczy, nauczyliśmy się poprawnego oddychania,
  • pracowaliśmy na tylnej ścianie Core,
  • aktywowaliśmy mięśnie dna miednicy,
  • omówiliśmy poprawną postawę ciała,
  • nauczyliśmy się poprawnie wykonywać ćwiczenia Core oraz Zdrowy Kręgosłup.

W drugim dniu:

  • omówiliśmy 32 zasady Joe Weidera z podziałem na osoby początkujące, średniozaawansowane oraz zaawansowane – potem zrobiliśmy plan z wykorzystaniem tych zasad – każdy mógł się wczuć w rolę trenera i spróbować swoich sił, kursanci byli zaskoczeni, ile zasad stosowali do tej pory nieświadomie 🙂 ,
  • w drugiej części dnia przeszliśmy przez metody: body-building, holistyczną, progresji, izometryczną oraz ekscentryczną,
  • z praktycznych ćwiczeń zrobiliśmy: wspólny trening, bazując na ćwiczeniach, tj.: drop squat, jump squat, in and out squat, skater jump, power skip, super skater jump, sprinter step, sprinter skip, running lunge, plank, plank jack, single leg swing, mountain climber, switch mountaing climber, diagonal mountain climber oraz burpee.

Podsumowanie

Dlaczego uważam te dwa dni za bardzo istotne? Z tego względu na to, że jest to podstawa do praktyki trenera personalnego, który będzie umiał rozpisać plan poprawiający stabilizację dla sportowca, jak i dla osoby starszej – trening prozdrowotny, z wykorzystaniem ćwiczeń wzmacniających przednią i tylną ścianę tułowia oraz dół gorsetu – mięśnie dna miednicy. Poznając wzorzec poprawnej postawy kursant będzie umiał dopatrzeć się dysfunkcji i dobrać indywidualny plan treningowy. Natomiast na podstawie 32 weiderowskich zasad będzie umiał dobrać odpowiednie z nich do poziomu zaawansowania swojego podopiecznego.

Kolejne szkolenia niebawem: https://www.profi-fitness.com.pl/kalendarz

„Gęsina na św. Marcina”

11 listopada oprócz dnia wolnego jest również kulinarnym wydarzeniem „Gęsina na św. Marcina”.

Fot. https://rozrywka.dziennik.pl/

Slowfoodowa akcja przede wszystkim opiera się na współpracy Slow Food Polska z restauratorami. Podobnie jak i w latach poprzednich szefowie kuchni wezmą udział w konkursie na najlepszy przepis na gęsinę. W tym roku zrobiłam zestawienie kilku restauracji, które moim zdaniem warto odwiedzić (jeżeli jakiejś nie wymieniłam, to nie specjalnie).

W 2018 r. akcja „Gęsina na św. Marcina” trwać będzie od 9 listopada do 9 grudnia. Wszystkie restauracje, w czasie trwania akcji, na swych witrynach oznaczone będą logo akcji, tak aby były łatwo rozpoznawalne z zewnątrz. W każdej z takich restauracji szef kuchni został zobowiązany do przygotowania przynajmniej trzech autorskich przepisów, które przez cały czas trwania akcji będą dostępne w menu.

Wartości odżywcze:

Kilka słów o tym, dlaczego trener personalny i entuzjastka zdrowego żywienia wypowiada się na temat najtłustszego drobiu, którego wartość kaloryczna wynosi na 100 g to 339 kcal (dla porównania kurczak – 158 kcal). Jednak gęś w porównaniu z innymi gatunkami mięsa ma korzystniejszy skład tłuszczów. W gęsinie jest dużo kwasów jedno- i wielonienasyconych. Kwasy te wpływają m.in. na obniżenie poziomu złego cholesterolu (LDL) we krwi, a podwyższenie dobrego (HDL). W związku z tym gęsina rekomendowana jest dla osób cierpiących na choroby sercowo-naczyniowe.

Ponadto mięso z gęsi to bogactwo:

– pełnowartościowego białka,

– dostarcza wielu cennych witamin – A, E,

– witaminy z grupy B, zwłaszcza niacyny,

– składników mineralnych: potasu, fosforu, magnezu, żelaza, cynku, przez co wpływa na wydolność organizmu,

– niektóre badania wskazują również na pozytywny wpływ gęsiny na samopoczucie i zaburzenia nastroju, a tłuszcz gęsi uznaje się za afrodyzjak.

Od setek lat tłuszcz gęsi jest stosowany jako środek leczniczy, zarówno do użytku wewnętrznego i zewnętrznego.

Temperatura topienia:

Gęsi smalec ma niską temperaturę topnienia w zakresie od 25 do 40°C i wysoki punkt dymienia ok. 220°C. Dlatego jest cenionym tłuszczem do smażenia i duszenia.  Smażyć można przy użyciu niewielkiej ilości tłuszczu (tzw. smażenie płytkie) lub całkowicie zanurzyć potrawę w tłuszczu (tzw. smażenie w głębokim tłuszczu). Smażenie odbywa się w temperaturze powyżej 100°C (zwykle ok. 150-200°C). Punkt dymienia natomiast to temperatura, przy której ogrzewany tłuszcz zaczyna rozpadać się na glicerol i wolne kwasy tłuszczowe oraz traci wszelkie własności odżywcze. Dalszym etapem jest powstanie akroleiny, która wydziela się w postaci gryzącego dymu, co obniża walory smakowe potrawy. Akroleina uważana jest za czynnik rakotwórczy. W przypadku smalcu gęsiego moment rozpadu jest dość odległy i dlatego jest to jeden z najzdrowszych tłuszczy do smażenia.

Konfitowanie:

Gęsi smalec w kuchni francuskiej wykorzystywany jest do konfitowania, czyli wolnego gotowania mięsa w gęsim tłuszczu, w temperaturze nie przekraczającej 100°C. Nazwa konfitowania, pochodzi od francuskiego słowa confit, co oznacza zachowanie.  

Krakowska mapa – gdzie warto zajrzeć?

Amarylis Restauracja, szef kuchni Grzegorz Bucki

31-039 Kraków, ul. Dietla 30, tel. 12 433 33 06

www.queenhotel.pl/restauracja

 

Andromeda Alfa, szef kuchni Piotr Tuźnik

31-535 Kraków, ul. Gęsia 22a, Hotel Galaxy, tel. 12 342 81 42

www.andromeda.jordan.pl

 

Art Restauracja, szef kuchni Michał Cienki

ul Kanonicza 15, 31-002 Kraków Tel. 537872193

www.artrestauracja.com

 

Restauracja Biała Róża, szef kuchni Łukasz Cichy

31-101 Kraków, ul. Straszewskiego 16, tel. 12 421 51 90

www.restauracjabialaroza.pl

 

Bottiglieria 1881, szef kuchni Paweł Kras

Bocheńska 5, 31-061 Kraków, Tel. 660 661 756

www.1881.com.pl

 

Emalia, szef kuchni Grzegorz Misina

Romanowicza 519, 30-702 Kraków, Tel. 530885747

https://emaliazablocie.pl

 

Enoteka Pergamin, szef kuchni Mateusz Guzik

31-001 Kraków, ul. Grodzka 39, tel. 797 705 515

https://pl-pl.facebook.com/enoteka.pergamin

 

Filipa 18 Food Wine Art, szef kuchni Marcin Sołtys

31-150 Kraków, ul. Świętego Filipa 18, tel. 12 300 30 30

www.indigokrakow.com/restauracja

 

Garden Restauracja, szefowie kuchni: Dominik Sas, Tomasz Turecki, Patryk Potępa

31-158 Kraków, ul. Krowoderska 71, Tel. 12 3542020

www.gardenrestauracja.pl

*OKRASA/CURRY/FOCACCIA

*FOIE GRAS/PIERNIK/JABŁKO/CZARNY BEZ

*PÓŁGĘSEK/DYNIA/GRUSZKA

*GĘŚ/WARZYWA KORZENIOWE/KAPUSTA

*ŻOŁĄDKI/FASOLA/POMIDOR

*GĘŚ/PĘCZAK/JARMUŻ/ARONIA

*MAKARONIK/FOIE GRAS/BIAŁA CZEKOLADA

Wesja 3-daniowa w cenie 69 PLN lub 6-daniowa w cenie 129 PLN

 

Halicka Eatery&Bar, Hotel Puro, szef kuchni Hubert Tabak

Halicka 14 a , Kraków, Tel. 12 8899040

http://halicka.pl/pl

Przystawka: Bulion z pieczonej gęsi / ravioli z szyjką / olej sosnowy

Danie Główne: Szarpane udo z gęsi / karmelizowany bakłażan / kiszona skorzonera /katsuobushi

Deser: Pączek z kremem z foie gras / konfitura świerkowa / piklowane pędy świerku

 

L’Atmosphere, Hilton Garden Inn Krakow Airport, szef kuchni Dawid Grucel

32-038 Balice, ul. Medweckiego 3, tel. 12 340 00 00

www.hiltongardeninn3.hilton.com/…/hilton-garden…/index.html…

 

Restauracja Magnifica – Hotel Farmona, Kraków, szef kuchni Tomasz Trafiał

30-443 Kraków, ul. Jugowicka 10c, tel. 12 252 70 77

www.magnifica.pl

 

Miodova Restaurant, szef kuchni Jachu Nawrocki

31-053 Kraków, ul. Szeroka 3, tel. 660 343 203

www.miodova.pl

 

Pod Nosem – Kanonicza 22, szef kuchni Przemysław Bilski

31-002 Kraków, ul. Kanonicza 22, tel. 12 376 00 14

www.podnosem.com

 

Pod Złotym Karpiem, szef kuchni Mariusz Sergiel

Rynek Główny 10, 31-624 Kraków, Tel. 606603031

https://www.facebook.com/restauracjapodzlotymkarpiem

 

Restauracja Qualita, szef kuchni Marcin Dudek

30-311 Kraków, ul. Wygrana 6, tel. 696 480 983

– sałatka z rukoli i ziół z wędzonym filetem z gęsi, opiekanym zakamienieckim serem kozim,

– gęsie żołądki z borowikami i warzywami,

– rosół domowy z gęsimi kołdunami i kluseczkami macowymi,

– filet z gęsi na pipku w ciemnym piwie Köstritzer z knedlem z czerwonej kapusty i ziemniakiem palonym,- gęsie udko w sosie z czarnej borówki z gruszką, podawane z zapiekanką z kaszy i ogórkiem kiszonym po żydowsku na ostro,

– gruszkę gotowaną w winie z korzennymi przyprawami i miodem z Kamionnej z kruszonką piernikową i lodami sosnowymi.

http://www.qhotels.pl/krakow-plus/restauracja/o-restauracjil

 

U Ziyada, Zamek w Przegorzałach, szef kuchni Bartosz Włodarczyk

Jodłowa 13, 30-251 Kraków

http://www.uziyada.pl

 

Nie znalazłam na liście Slow Food Cracovia, ale jeszcze dodałabym:

Zielonym do góry

Przystawka: Pasztet z foie gras, konfitura z gruszki, żel z buraka, burak karmelizowany, burak marynowany, chałka

Zupa: Gęsi ramen z makaronem z konfitowanej białej kapusty

Dania główne: Risotto z gęsimi żołądkami, kasztanami, topinamburem, dynią i maślanką, Kartacz nadziewany mięsem gęsim na konfiturze z czerwonej kapusty z sosem pieprzowym, Pierś gęsi w słoninie, sos

Deser: Nugat z foie gras, owocami suszonymi marynowanymi w winie i piernikiem

 

Ed Red szef kuchni Adam Chrząstkowski

Sławkowska 3, Kraków, tel. 690 900 555

 

Recenzja Restauracji Pimiento – Kraków (ul. Józefa 26)

Kawał dobrego mięsa w Krakowie i nie tylko… czyli na czym się nie skończyło w Pimiento na krakowskim magicznym Kazimierzu, przy ulicy Józefa 26.

Przekraczając próg Restauracji, od razu wchodzi się w świat steków. Po lewej stronie znajduje się otwarta kuchnia, a na wprost obsługa, która wita na wejściu. W pierwszej sali panuje nieco bardziej intymna atmosfera niż w drugiej, w której jest zdecydowanie jaśniej. Tutaj wiadomo, po co się przyszło. Każdy akcent Restauracji podkreśla to, co w niej najlepsze. A najlepsze jest mięso i… nie tylko!

Karta i menu są czytelne i bardzo pomocne. Bardzo lubię takie „ściągi”.



Wybór nie był łatwy, ale obsługa jest dobrze przeszkolona i biegła w karcie oraz tym, co jest podawane poza nią – warto zapytać. Wybór padł na polski T-Bone oraz argentyńską polędwicę La Marocha. Do tego wytrawne argentyńskie wino i, pomimo tego, że czerwone, nie było ciężkie – jak obiecała kelnerka. Z dodatków – warto wybrać frytki z batatów, szpinak i warzywa grillowane. Jeżeli chodzi o sosy – z zielonego pieprzu, grzybowy i chimichurri (!) są godne uwagi.


Przejdźmy teraz do deserów – zwolennicy treściwego browni z kulką lodów będą zadowoleni. Natomiast dla szukających wrażeń 😉 polecam zamówić kulę czekoladową z gałką lodów, która po zalaniu ciepłym angielskim sosem 🙂 – odkrywa właściwy deser.

Dobre miejsce na romantyczny wieczór, spotkanie biznesowe oraz kulturalną podstawówkę.

ZAMÓW T-Bone i weź pod uwagę, że jej ok. 30% to kość.

RADA – jeżeli lubisz „medium” weź medium well – mięso z kością jest bardziej krwiste.

Zostaw miejsce na DESER i zamów lodową kulę.

STOLIK w pierwszej sali, przy oknie będzie idealny na randkę.

Jeżeli chcesz wiedzieć, gdzie w Warszawie ugryźć dobrego steka, zajrzyj tu: http://karolinasitkowska.pl/recenzja-beef-and-pepper-steak-house/

Pierwsza tego typu Konferencja dla Trenerów Personalnych

28 lipca w Krakowskim Parku Technologicznym odbyła się Konferencja dla Trenerów Personalnych z dziedziny Rozwój/Motywacja.

Autorką tego wydarzenia była Katarzyna Figuła. Instruktorka fitness, Trener Personalny, Szkoleniowiec oraz Mentor Trenerów Personalnych w Polsce i Europie. Od 2012 roku właścicielka firmy YOUR perfect PT oraz rekordzistka sprzedaży treningów personalnych w sieci klubów Pure w 2012 r. Twórca metody 11 kroków w konsultacji trenerskiej oraz prelegentka największych Konferencji w Polsce.

Konferencja była bardzo nietypowa i w pewnym sensie innowacyjna. Myślę, że nie ma potrzeby porównywać ją z typowymi masowymi konferencjami. Polegała ona na wymianie doświadczeń trenerów, spotkaniu w kameralnym gronie i wymianie doświadczeń pomiędzy trenerami oraz specjalistami/wykładowcami w swojej dziedzinie. Była ona skierowana do trenerów, którzy chcą: poznać innych, wyznają w życiu podobne wartości, świadomie budować swoją markę w zgodzie ze sobą, którzy czują, że powoli wypalają się pracą, szukają pomocy w odzyskaniu motywacji do pracy, myślą o otwarciu własnej działalności oraz chcą świadomie zaplanować swoją karierę. Tematyka spotkania przedstawiała się następująco: od błędów popełnianych przy budowaniu marki osobistej, przez potencjał treningów personalnych w małych miejscowościach, kwestie sprzedażowy w sieci, jak osiągnąć niezależność trenerską, kwestie dobrego wywiadu i opieki dietetycznej, kwestie promocji w Mediach społecznościowych, omówienie dobrze zbudowanej strony internetowej po kwestie leasingu na sprzęt i samochód w działalności trenerskiej.

Bardzo inspirującym był “żywy” przykład Agnieszki i Piotra Koteja z Active Academy. Na swoim przykładzie opisali oni swoje dobre i złe decyzje w budowaniu studia treningu personalnego na wsi. Udowodnili oni, że dobra jakość, profesjonalne budowanie marki i korzystanie z rad ekspertów jest fundamentem do stworzenia dobrze prosperującego biznesu.

Kolejnym z wykładowców był Konrad Kisiel. Przykład jak pasja i praca pięknie się łączą. Konrad jest jedynym dietetykiem, jakiego znam który dla swoich podopiecznych rozrysowuje mapę sklepu z opisem co i na której półce stoi. Poruszył on bardzo ciekawe kwestie nietypowych informacji podczas układania jadłospisu, które mogą być bardzo pomocne przy jego układaniu. Mogą mieć kluczowe znaczenie dla podopiecznego w życiu codziennym jak na przykład: ulubione restauracje, pobliskie sklepy czy obiady na stołówce w pracy. Jest on przykładem jak nie wywrócić do góry nogami życia podopiecznego, a je znacznie ułatwić i polepszyć jakość jego życia co wpisuje się w moją filozofię pracy.

Bardzo przydatny okazał się wykład na temat spraw leasingowych firmy Avanti Finanse. Kwestia istotna dla trenerów, którzy chcą rozwijać swoją markę na szerszym polu i myślą o własnym miejscu i rozwoju swojej działalności.

Ponadto bardzo istotną kwestię i wciąż traktowaną mało poważnie przez trenerów poruszył Marcin Jędrzejczyk. W kwestii dobrze wyglądającej strony internetowej, która może mieć realny wpływ na sprzedaż produktów oraz jak dać się znaleźć w Internecie. Temat wciąż niszowy w naszej branży. Tym samym każdy wykład na ten temat istotny dla początkującego/doświadczonego trenera, ale bagatelizującego tą kwestię.

Organizacyjnie event przebiegł bez żadnych problemów o co zadbała Natalia Dragosz. Przestrzeń została podzielona na 2 części. W każdej z nich był kącik kawowy oraz przygotowane gifty.

W jednej z sal na koniec zostały przeprowadzone warsztaty praktyczne w grupach pod okiem samej organizatorki. Brały w niej udział osoby, które zakupiły opcję VIP.

Z tego względu praca była jeszcze bardziej skuteczna, ponieważ nie wszyscy ze szkolenia głównego wybrali tę opcję, więc liczba osób była jeszcze bardziej zawężona. Warsztaty otwierały oczy na problemy, które napotykają trenerzy w swojej pracy. Od obalenia obiekcji potencjalnego klienta po odpowiednie zadawanie pytań nie sugerujące odpowiedzi.

Kwestie które porusza Kasia są bardzo trudne, ale niezwykle istotne. Zahaczają o techniki NLP oraz psychologię co w kwestii pracy dobrego trenera na poziomie są konieczne. Natomiast ich nabycie wymaga ciągłej nauki praktyki i rozwoju osobistego również poprzez tego typu szkolenia. Jednak jak sama Kasia Figuła Mentor PT mówi: ” To spotkanie to nie tylko wykłady, to przede wszystkim kontakt z innymi trenerami. Jeśli jesteś osobą, która szanuje innych i chce naprawdę się rozwijać, nie tylko fizycznie ale również mentalnie, to zapraszam Cię do mojego świata gdzie najważniejszy jest Człowiek i to byś Ty jako Trener żył na godnym poziomie.”

Co ważne 10% dochodu ze sprzedaży biletów przeznaczona jest na pomoc dla Oskara chłopaka chorego na białaczkę. Mieliśmy okazję na szkoleniu wysłuchać jego podziękowań. Jednak wciąż jest potrzebna pomoc i mam nadzieję, że znajdzie się więcej osób dobrego serca która go wesprą: https://www.siepomaga.pl/zycie-oskara.

Reasumując, każde szkolenie jest dobre jeśli zastosujesz się do niego. Ta konwencja daje więcej możliwości do poznania się i wymiany doświadczeń. Organizowana cyklicznie może mieć ogromny wpływ na odpowiednią pracę trenerów, którzy wezmą sobie wszystkie rady do serca. Ponadto jest to szansa do zrobienia rachunku sumienia jeśli chodzi o swoją dotychczasową pracę. Na pewno takie spotkania są potrzebne, aby nabrać motywacji i ruszyć z nowym planem działania do rozwoju siebie i swojej marki.

Nowa kolekcja Wake Up & Squat – LATO 2018

W czerwcową sobotę, która nie mogła zdecydować się na pogodę, miałam okazję uczestniczyć na specjalne zaproszenie w 1-wszych urodzinach krakowskiego sklepu Wake Up and Squat przy ulicy Nadwiślańskiej 11.

Niewiarygodne, że firma prosperuje już kilka lat, a ja nadal mam ich jedną z pierwszych koszulek. W związku z tym wejście do sklepu pamiętając każdą kolekcję z niejednych targów fitness było jak przyglądaniu się dziecka które z roku na rok dorasta i staje się coraz bardziej świadome :). Właścicielki – Malwina i Magda – zadbały o miłą atmosferę oraz zaprezentowały najnowszą kolekcję sportową. Hasłem przewodnim marki jest Remember FIT is NEW SEXY. Najnowsza kolekcja inspirowana jest słonecznym latem tym bardziej jest CUTE.

Żółte i pastelowe różowo – fioletowe koszulki od razu przykuwają wzrok. Jakość materiału co widać gołym okiem jest na lata. Mam wrażenie, że od początku marka na to stawiała. Kolekcja jest jasna, ale zarazem wyraźna. Taka na co dzień i na trening.

Jakbym miała określić kolekcję Active to jest ona dla konkretnych babeczek, które lubią się spocić i nie boją się pokazać sportowego zadziora. Wyobrażam sobie w niej dziewczyny trenujące Cross Fit, siłówkę i mocne zajęcia fitness. Top skradł moje serce na tyle, że stał się częścią mojej codziennej stylówki. Oprócz tego, że świetnie podtrzymuje biust, ale zarazem nie ściska go do granic możliwości.

Wersja soft i bardziej “elegancka” to dla mnie hitowe spodnie z kieszonkami (!) i bardzo ciekawy stanik, który zapinany jest z przodu na haftki. W tej wersji można zdecydowanie skusić kogoś na trening strzelając sobie selfiaka na siłowni. To ugrzeczniona wersja jest jak niczym “mała czarna” – bez względu czy idziesz poćwiczyć czy powyglądać.

Luźne dresowe szorty są czymś czego długo szukałam i wiem, że jak tylko zrobi się cieplej to pośmigam w nich na rowerze, skomponuję luźną miejską stylówkę do białych trampek czy obejrzę ulubiony serial w domu. Opcja do tańca i do różańca. Jak sama autorka kolekcji przyznaje: „Najbardziej z tej kolekcji jestem zakochana w cropie i spodenkach, kocham rzeczy które wygoda dorównują piżamie, a są na codzień i na trening”.

Natomiast strój kąpielowy inspirowany strojem bikiniar jest fajnym puszczeniem oka w stronę tego co aktualnie dzieje się fit światku. Stanik nie jest usztywniany, jednak dziewczyny mające co pokazać na pewno będą zadowolone. Zresztą te z mniejszym asortymentem też, ponieważ nie o to tutaj tym razem chodzi 🙂 tu chodzi o podkreślenie pośladków bez względu na to czy je masz czy nie – krój majtek jest odpowiednio do tego stworzony: „Chciałyśmy podkreślić nogi wyrzeźbione na siłowni i piękne brzuchy. Nasze bikini może być nagroda za ciężka prace na treningach” – przyznaje Malwina.

Z pewnością w tej kolekcji można znaleźć coś dla siebie. Kolekcja wybija się jakością materiału, kolorystyką i funkcjonalnością oraz podkreśleniem kształtów kobiecej sylwetki.

Fit Perełki na Targach ESP w Krakowie

W dniach 17, 18 lutego w Krakowie miały miejsce Targi ESP oraz Debiuty kulturystyczne PZKFiTS. Oprócz atrakcji, którą było oglądanie zawodów – tym razem z boku, buszowałam pomiędzy stoiskami w poszukiwaniu produktów, które mają szansę zawojować rynek lub przynajmniej wniosą coś nowego.

Ostatni mój wpis tego typu dotyczył lodów Whoopy Whey, które nadal trwają na rynku i mam wrażenie, że świetnie sobie radzą otwierając się na inne miasta, produkty (ostatnio weszły żelki bez cukru) oraz smaki.

Moją uwagę zwróciły 4 stoiska. Pierwszym z nich były produkty z Rokitnika i to bardzo wszelakie: mus, suszone liście, ekstrakt z soku czy olej z pestek. Na Facebooku do znalezienia jako „Rokitnik i przyjaciele„. Są to produkty w 100% naturalne bez żadnych dodatków typu: cukier, konserwanty, zagęszczacze. „Złoto z rokitnika” to przetarte owoce rokitnika (razem z pestką), z których w niskiej temperaturze (32 stopnie) i przy obniżonym ciśnieniu odparowano wodę (zagęszczając je), zachowując przy tym wszystkie właściwości świeżych owoców. Rokitnik to niezwykła roślina zawierająca w sobie ponad 190 czynnych biologicznie składników w tym:

  • witaminy A, B, C, D, E, K, P (w tym B 12),
  • 18 aminokwasów (w tym wszystkie egzogenne),
  • 24 mikroelementy,
  • 22 kwasy tłuszczowe (omega 3, 6, 9 i najważniejszy omega 7),
  • 36 typów flawonoidów,
  • 42 typy lipidów,
  • fenole,
  • antyoksydanty,
  • serotonina – hormon szczęścia (oraz tryptofan).

O sile antyoksydacyjnej 70000 punktów w skali ORAC w 100 g, zawartość OMEGA 7.

Rokitnik dzięki działaniu antyoksydacyjnym powinien pojawić się w diecie osób dla których wysiłek fizyczny jest sposobem na życie. Może być doskonałą alternatywą dla wszelkiego rodzaju preparatów tego typu wymyślonych w laboratoriach. Warto zaznaczyć, że oprócz antyoksydantów rokitnik to najbogatsze roślinne źródło kwasu Omega 7. Substancji, której kluczowym działaniem jest regeneracja błon śluzowych. Ponadto reguluje poziom cukru (wraz z chromem, którego w rokitniku jest spora ilość), poziom cholesterolu, zwiększa wrażliwość organizmu na działanie insuliny. Rokitnik zapewnia zastrzyk kompletnego białkaposiada cały zestaw aminokwasów, jakie musimy dostarczyć z pożywieniem. Dodatkowo serotonina która występuje w tym owocu silnie działa na mięśnie gładkie naczyń krwionośnych, trzewi, mózgu, nerek, płuc – przyspiesza też regenerację. Zwiększa perystaltykę jelita cienkiego, hamuje motorykę żołądka i jelita grubego, a także zmniejsza wydzielanie soku żołądkowego. Dodatkowo serotonina wpływa na rodzaj przyjmowanego pokarmu. Hamuje apetyt po spożyciu węglowodanów, zaś pobudza go po spożyciu produktów białkowych. Najcenniejszym wnioskiem dla ludzi aktywnych fizycznie może być informacja mówiąca o tym, że istnieje owoc, który ma MOC REGENERACJI porównywalną do preparatów będących wytworem laboratoriów.

Kolejnym produktem, który zwrócił moją uwagę to masło sklarowane firmy Palce Lizać. Jest to spore ułatwienie dla fanów kuloodpornej kawy, o której pisałam niejednokrotnie. Duża zaletą tego produktu jest to, że wszystko jest zamknięte w jednym słoiczku. Będzie to sporym ułatwieniem dla osób niemających czasu biegać po kuchni za ulubionymi przyprawami do kawy. W wersji podstawowej jest 100% tłuszczu – sklarowanego masła ghee. Ponadto jest wersja na ostro z indyjskim chilli oraz opcja z wanilią w towarzystwie kardamonu i cynamonu, jak również  z domieszką oleju kokosowego nierafinowanego.

Następne stoisko, które mnie zainteresowało to produkty firmy Pierre Baguette, która na co dzień zajmuje się dystrybucją pieczywa na stacjach benzynowych, w kawiarniach oraz do największych sieci spożywczych. Teraz uruchomili drugi filar – bardziej Fit, a dokładnie B:Fit. Na wstępnie oferują bardzo bogaty wybór produktów: smoothie, sałatki, dania, batony owocowo-proteinowe, desery – ciasta, np. z białej fasoli (jednak te należny traktować jako cheat meal, ponieważ słodzone są cukrem). Produkty są smaczne, ładnie i bezpiecznie zapakowane i jeżeli wejdą na stacje benzynowe, fit catering będzie jeszcze bardziej dostępniejszy, przez co może to się odbić na cateringach dostarczających jedzenie „pod drzwi”.

Ostatnią pozycją jest chyba najsilniej stojąca firma od wyżej wymienionych, ponieważ o niej jest już coraz głośniej – produkty z firmy Light Sugar. Konkretnie chodzi o szeroki wybór czekolad proteinowych, słodzonych erytrytolem, z niską zawartością węglowodanów. Natomiast z dodatkiem oleju kokosowego i odżywki białkowej. W ofercie mają następujące smaki: Rizisowska, Łaciata Krowa, Chałwowa, Nutelova, Biała z masłem orzechowym, Mleczna z bakaliami, Kokorello, Pistacja z żurawiną, Biała z orzechami, Miała malinowa, Bantova, Ferelova oraz ciasteczkowa.

Podsumowując – rynek fit żywieniowy rozwija się z roku na rok oraz z targów na targi. Nie da się ukryć, że świadomość ludzi jest większa, skoro rośnie zapotrzebowanie na tego typu produkty. Nadal wiodą prym produkty, które wyciągają z natury to, co najlepsze, łakocie bez cukru oraz „gotowce”.

Gdzie zjeść śniadanie białkowo-tłuszczowe w Krakowie? #FitFoodLover na mieście – część II

Oto druga odsłona cyklu wpisów „Śniadanie B-T – #FitFoodLover na mieście”. Cieszę się, że wpis cieszy się sporym zainteresowaniem wśród fanów posiłków tego typu i nie tylko 😉 . Jak wspominałam w poprzednim wpisie chciałam pokazać moim czytelnikom, że w kawiarniach/restauracjach też można w miarę zdrowo zjeść. Natomiast restauracjom uświadomić, że ludzie mają większą świadomość tego, co jedzą. Szczególnie osoby, które zwracają na to uwagę na co dzień. Odwiedziłam kilka miejsc w Krakowie i wybrałam 4 kolejne, które mają szansę zagościć na mojej FitMapie. Trzy z nich wypatrzyłam sama, a czwarte miejsce wskazały osoby, które wzięły udział w mojej ankiecie na fanpage’u – w ramach podziękowania za taką aktywność spróbowałam tam aż dwa śniadania, które opisuję poniżej. Wpis jest bogatszy o opisy wnętrza, ponieważ ważne jest miejsce, w którym mamy spożywać najważniejszy posiłek dnia 🙂 .

Moje przygotowania do tego wpisu rozpoczęły się już w listopadzie 2017 roku. Wybór padł na Forum Przestrzenie nad samą Wisłą z widokiem na Wawel i krakowski Kazimierz. Miejsce z historią, której nie omieszkam ominąć z tego względu, że miejsce w którym jemy posiłek zawsze ma swój specyficzny klimat. Klubokawiarnia mieści się w Hotelu Forum, który w latach 80-tych jako czterogwiazdkowy hotel, był jednym z najnowocześniejszych budynków. Zapewne też dumą Krakowa na tamte czasy, potem straszącym reliktem przeszłości na podmokłych terenach, aż w końcu stał się jedną z najmodniejszych miejscówek na mieście i kolebką hipsterów. Latem można tu wyłożyć się na piasku w wygodnym leżaku i wyobrazić sobie, że Wisła to Bałtyk 😉 . Forum Przestrzenie nadało mu drugie życie. Nawiązuje do historii choćby komunistyczny szyldem z napisem „recepcja” nad barem z podświetlonymi neonami. Jak sama nazwa knajpy wskazuje wskazuje – wnętrze sprawia wrażenie sporej przestrzeni. Przeszklone okna na całej długości lokalu, brak ścian, spory bar, kanapy, hokery i długi drewniany stół na środku wyglądają zachęcająco. Fajnie jest zjeść śniadanie w miejscu ze swoją historią. Przy barze można złożyć zamówienie. Śniadań jest kilka, zazwyczaj 5-6 propozycji. Cena zaczyna się od 10 zł (owsianka z pieczonymi śliwkami) – około 20 zł. Ciekawą propozycją w menu jesienno-zimowym jest Maślana Brioszka z jajecznicą, szynką, boczkiem i kwaśną śmietaną – BT; Hummus z potrawką na ciepło – V/BT; San Francisco – BT  jajo, frankfurterki, boczek, indyk a na drugie jabłko na drogę – jak piszą 😉 . Mój wybór padł na klasyka – jajecznicę na boczku. Z tego co pamiętam, dodatek można było sobie wybrać. Jednak karta zmienia się co jakiś czas i nie kojarzę innych dodatków. Śniadanie można zamówić od 10:00 do 13:00. W opcji dla Fit Freaków proponuję ominąć pieczywo/pankejksy. Jednak ci, którzy nie pogardzą chlebem mogą wybrać również opcję bezglutenowego i ciemnego – za co duży PLUS.

Kolejnym moim odkryciem na Fit Mapie Krakowa jest Wesoła Cafe przy ul. Rakowickiej 17. Miejsce z fajną atmosferą, miłym gwarem, przyjazną obsługą (która podaje do stolika zamówienie pomimo tego, że należy się obsłużyć samemu przy zamówieniu). Miejsce jest przytulne i zaraża energią innych ludzi. Na wejściu od razu wita nas obsługa zza baru, a po prawej stronie nie da się przeoczyć neonowego napisu „Lepiej pić kawę niż nie” – hasło już sztandarowego tego miejsca. Rozsiadłam się na kanapie i zamówiłam śniadanie, które spokojnie mogę nazwać „na bogato”. Serwowane jest w tygodniu od 7:00 do 12:00, a w weekend – CAŁY DZIEŃ 😀 !!! Opcje na słono, słodko, dla wegan i „nie-wegan”oraz bezglutenowców. Po moim wpisie również dla Fit Freaków 😉 . Ponadto można znaleźć tutaj dania „sugar free”, z czym się do tej pory nigdzie nie spotkałam. Domowa granola z owocami i jogurtem jest jedną z takich propozycji. Zapewne nie jest dosładzana jak wersje sklepowe! Można w karcie znaleźć także oznaczenie dla dań, które są specjalnością „s”, co upraszcza sprawę i nie trzeba „gnębić” obsługi 😉 . Wybór śniadań jest jednym z bardziej rozbudowanych jakie widziałam – od jajecznicy, omletów z domową konfiturą (jest również wersja na słono), jajach na boczku z frankfurterkami, po pudding kokosowy chia z mango (wersja wegańska i bez dodatku cukru). W menu można doszukać się informacji, że wszystkie jaja pochodzą od uśmiechniętych kur 🙂 . Ja swoim śniadaniem naprawdę sobie pojadłam. Co do pieczywa – było ono tak bogate w ziarna, że spokojnie każdy Fit Freak mógłby je wsunąć 😉 – uwaga – pierwsza kromka już wystarczająco „zapycha”. Ceny od 10-35 zł. Kawa/herbata nie jest wliczona do każdego zestawu.

Trzecią propozycją miejsca na śniadanie BT miało być Tomasza 20 na krakowskim rynku. Jednak usłyszałam od kelnerki słowa zimne jak prysznic po saunie: „Śniadania podajemy do 12:00”. Po takich słowach przechodzi ochota na cokolwiek. W jedyny mój dzień wolny tj. w niedzielę staram się nie spieszyć i często mój pierwszy posiłek jem pomiędzy 12:00 a 14:00. Zrezygnowana podążyłam przed siebie. W ten sposób całkiem przypadkiem trafiłam do nowego miejsca, którym się zachwyciłam 😀 . Jak widać #MatkaBoskaŚniadaniowa czuwa 😉 . Lokal zachęcił mnie samą nazwą Fitagain Cafe na intensywnie niebieskim tle oraz z napisem na szybie, które do mnie krzyczało – ALL DAY BREAKFAST 😀 . Po wejściu przenosimy się w bardzo ciepłe, jasne wnętrze z kolorowymi obrazami na ceglastych ścianach, które stanowią świetny kontrast do niebiesko-błękitnych firmowych kubków i filiżanek.  W środku jest gwarno, radośnie, a kelnerzy starają się obsłużyć wszystkich szybszym krokiem balansując pomiędzy stolikami. Po lewej stronie można zająć miejsce przy witrynie i obserwować przechodniów lub wybrać stolik na sali – duży rodzinny lub jeden z mniejszych przy ścianie. Na początku lub w głębi lokalu, zaraz obok witryny z winami, gdzie klimat jest bardziej intymny. Centrum dowodzenia – bar – jest mniej więcej na środku lokalu, stoją przy nim skrzynie pełne owoców. Koszt śniadania to 14,90 – 21,90 zł. Kawa/herbata nie jest wliczana w zestaw. Power śniadanie w wersji dla Fit Freaków to konkretna propozycja z jajkiem sadzonym od szczęśliwej kury, szynką parmeńską, 2 kiełbaskami, sałatką warzywną (do zestawu jeszcze wchodzą 2 pancakesy z syropem klonowym i tostem – wersja po treningowa 😉 ). Ponadto z ciekawych propozycji BT, opcja śródziemnomorska rzuciła mi się w oczy – pasta z tuńczyka i oliwek oraz jajka sadzonego, krewetki koktajlowe, oliwa oraz sałatka warzywna (jeżeli bagietkę korzenną odstawimy na bok lub poczęstujemy sąsiada obok 😉 ). Żałuję , że nie zaopatrzyłam się w niebieski kubek, w którym parzyłam pyszną korzenną Chai Latte 🙂 .

Na początku wpisu wspomniałam o miejscu wybranym w ankiecie przez moich obserwatorów. Padło na Plac Nowy 1, czyli miejsce na każdą okazję na krakowskim Kazimierzu. Cieszę się, że zostałam wysłana własnie tam, ponieważ lokal nie jest mi obcy. Wnętrze jest bardzo oryginalne i przestrzenne. Sufit sięga do drugiego piętra, z którego wiszą lampki oświetlające industrialne wnętrze. Surowe cegły i grafitowe ciężkie donice ożywia zieleń i ciepłe drewno oraz miękkie oświetlenie. Obsługa reaguje tutaj błyskawicznie i zawsze służy pomocą. Miałam okazję zjeść śniadanie z osobą towarzyszącą, więc zamówiłyśmy dwa różne śniadania dla porównania 🙂 . Ceny śniadań zaczynają się od 16 zł, a kończą przy 26 zł – w ich cenie jest kawa lub herbata. Godziny, w których są serwowane to 9:00 – 12:00. Wybór padł na dwie najciekawsze propozycje. Zazwyczaj omlet jadam na słodko, ale tym razem padło na wersję wytrawną z kozim serem i szpinakiem (wersja BT bez pieczywa, które jest i tak zbędne do omleta) oraz kokosowy pudding chia z mango (jako dobra propozycja dla wegetarian i nie tylko). Nasze wybory były bardzo celne i każda zjadła swoją porcję ze smakiem.

Jeżeli wpis był przydatny lub chcesz się podzielić swoją ulubioną miejscówką na takie śniadanie – koniecznie daj mi o tym znać 🙂 .

Visit Us On FacebookVisit Us On YoutubeVisit Us On Twitter