poszukiwania

„Gęsina na św. Marcina”

11 listopada oprócz dnia wolnego jest również kulinarnym wydarzeniem „Gęsina na św. Marcina”.

Fot. https://rozrywka.dziennik.pl/

Slowfoodowa akcja przede wszystkim opiera się na współpracy Slow Food Polska z restauratorami. Podobnie jak i w latach poprzednich szefowie kuchni wezmą udział w konkursie na najlepszy przepis na gęsinę. W tym roku zrobiłam zestawienie kilku restauracji, które moim zdaniem warto odwiedzić (jeżeli jakiejś nie wymieniłam, to nie specjalnie).

W 2018 r. akcja „Gęsina na św. Marcina” trwać będzie od 9 listopada do 9 grudnia. Wszystkie restauracje, w czasie trwania akcji, na swych witrynach oznaczone będą logo akcji, tak aby były łatwo rozpoznawalne z zewnątrz. W każdej z takich restauracji szef kuchni został zobowiązany do przygotowania przynajmniej trzech autorskich przepisów, które przez cały czas trwania akcji będą dostępne w menu.

Wartości odżywcze:

Kilka słów o tym, dlaczego trener personalny i entuzjastka zdrowego żywienia wypowiada się na temat najtłustszego drobiu, którego wartość kaloryczna wynosi na 100 g to 339 kcal (dla porównania kurczak – 158 kcal). Jednak gęś w porównaniu z innymi gatunkami mięsa ma korzystniejszy skład tłuszczów. W gęsinie jest dużo kwasów jedno- i wielonienasyconych. Kwasy te wpływają m.in. na obniżenie poziomu złego cholesterolu (LDL) we krwi, a podwyższenie dobrego (HDL). W związku z tym gęsina rekomendowana jest dla osób cierpiących na choroby sercowo-naczyniowe.

Ponadto mięso z gęsi to bogactwo:

– pełnowartościowego białka,

– dostarcza wielu cennych witamin – A, E,

– witaminy z grupy B, zwłaszcza niacyny,

– składników mineralnych: potasu, fosforu, magnezu, żelaza, cynku, przez co wpływa na wydolność organizmu,

– niektóre badania wskazują również na pozytywny wpływ gęsiny na samopoczucie i zaburzenia nastroju, a tłuszcz gęsi uznaje się za afrodyzjak.

Od setek lat tłuszcz gęsi jest stosowany jako środek leczniczy, zarówno do użytku wewnętrznego i zewnętrznego.

Temperatura topienia:

Gęsi smalec ma niską temperaturę topnienia w zakresie od 25 do 40°C i wysoki punkt dymienia ok. 220°C. Dlatego jest cenionym tłuszczem do smażenia i duszenia.  Smażyć można przy użyciu niewielkiej ilości tłuszczu (tzw. smażenie płytkie) lub całkowicie zanurzyć potrawę w tłuszczu (tzw. smażenie w głębokim tłuszczu). Smażenie odbywa się w temperaturze powyżej 100°C (zwykle ok. 150-200°C). Punkt dymienia natomiast to temperatura, przy której ogrzewany tłuszcz zaczyna rozpadać się na glicerol i wolne kwasy tłuszczowe oraz traci wszelkie własności odżywcze. Dalszym etapem jest powstanie akroleiny, która wydziela się w postaci gryzącego dymu, co obniża walory smakowe potrawy. Akroleina uważana jest za czynnik rakotwórczy. W przypadku smalcu gęsiego moment rozpadu jest dość odległy i dlatego jest to jeden z najzdrowszych tłuszczy do smażenia.

Konfitowanie:

Gęsi smalec w kuchni francuskiej wykorzystywany jest do konfitowania, czyli wolnego gotowania mięsa w gęsim tłuszczu, w temperaturze nie przekraczającej 100°C. Nazwa konfitowania, pochodzi od francuskiego słowa confit, co oznacza zachowanie.  

Krakowska mapa – gdzie warto zajrzeć?

Amarylis Restauracja, szef kuchni Grzegorz Bucki

31-039 Kraków, ul. Dietla 30, tel. 12 433 33 06

www.queenhotel.pl/restauracja

 

Andromeda Alfa, szef kuchni Piotr Tuźnik

31-535 Kraków, ul. Gęsia 22a, Hotel Galaxy, tel. 12 342 81 42

www.andromeda.jordan.pl

 

Art Restauracja, szef kuchni Michał Cienki

ul Kanonicza 15, 31-002 Kraków Tel. 537872193

www.artrestauracja.com

 

Restauracja Biała Róża, szef kuchni Łukasz Cichy

31-101 Kraków, ul. Straszewskiego 16, tel. 12 421 51 90

www.restauracjabialaroza.pl

 

Bottiglieria 1881, szef kuchni Paweł Kras

Bocheńska 5, 31-061 Kraków, Tel. 660 661 756

www.1881.com.pl

 

Emalia, szef kuchni Grzegorz Misina

Romanowicza 519, 30-702 Kraków, Tel. 530885747

https://emaliazablocie.pl

 

Enoteka Pergamin, szef kuchni Mateusz Guzik

31-001 Kraków, ul. Grodzka 39, tel. 797 705 515

https://pl-pl.facebook.com/enoteka.pergamin

 

Filipa 18 Food Wine Art, szef kuchni Marcin Sołtys

31-150 Kraków, ul. Świętego Filipa 18, tel. 12 300 30 30

www.indigokrakow.com/restauracja

 

Garden Restauracja, szefowie kuchni: Dominik Sas, Tomasz Turecki, Patryk Potępa

31-158 Kraków, ul. Krowoderska 71, Tel. 12 3542020

www.gardenrestauracja.pl

*OKRASA/CURRY/FOCACCIA

*FOIE GRAS/PIERNIK/JABŁKO/CZARNY BEZ

*PÓŁGĘSEK/DYNIA/GRUSZKA

*GĘŚ/WARZYWA KORZENIOWE/KAPUSTA

*ŻOŁĄDKI/FASOLA/POMIDOR

*GĘŚ/PĘCZAK/JARMUŻ/ARONIA

*MAKARONIK/FOIE GRAS/BIAŁA CZEKOLADA

Wesja 3-daniowa w cenie 69 PLN lub 6-daniowa w cenie 129 PLN

 

Halicka Eatery&Bar, Hotel Puro, szef kuchni Hubert Tabak

Halicka 14 a , Kraków, Tel. 12 8899040

http://halicka.pl/pl

Przystawka: Bulion z pieczonej gęsi / ravioli z szyjką / olej sosnowy

Danie Główne: Szarpane udo z gęsi / karmelizowany bakłażan / kiszona skorzonera /katsuobushi

Deser: Pączek z kremem z foie gras / konfitura świerkowa / piklowane pędy świerku

 

L’Atmosphere, Hilton Garden Inn Krakow Airport, szef kuchni Dawid Grucel

32-038 Balice, ul. Medweckiego 3, tel. 12 340 00 00

www.hiltongardeninn3.hilton.com/…/hilton-garden…/index.html…

 

Restauracja Magnifica – Hotel Farmona, Kraków, szef kuchni Tomasz Trafiał

30-443 Kraków, ul. Jugowicka 10c, tel. 12 252 70 77

www.magnifica.pl

 

Miodova Restaurant, szef kuchni Jachu Nawrocki

31-053 Kraków, ul. Szeroka 3, tel. 660 343 203

www.miodova.pl

 

Pod Nosem – Kanonicza 22, szef kuchni Przemysław Bilski

31-002 Kraków, ul. Kanonicza 22, tel. 12 376 00 14

www.podnosem.com

 

Pod Złotym Karpiem, szef kuchni Mariusz Sergiel

Rynek Główny 10, 31-624 Kraków, Tel. 606603031

https://www.facebook.com/restauracjapodzlotymkarpiem

 

Restauracja Qualita, szef kuchni Marcin Dudek

30-311 Kraków, ul. Wygrana 6, tel. 696 480 983

– sałatka z rukoli i ziół z wędzonym filetem z gęsi, opiekanym zakamienieckim serem kozim,

– gęsie żołądki z borowikami i warzywami,

– rosół domowy z gęsimi kołdunami i kluseczkami macowymi,

– filet z gęsi na pipku w ciemnym piwie Köstritzer z knedlem z czerwonej kapusty i ziemniakiem palonym,- gęsie udko w sosie z czarnej borówki z gruszką, podawane z zapiekanką z kaszy i ogórkiem kiszonym po żydowsku na ostro,

– gruszkę gotowaną w winie z korzennymi przyprawami i miodem z Kamionnej z kruszonką piernikową i lodami sosnowymi.

http://www.qhotels.pl/krakow-plus/restauracja/o-restauracjil

 

U Ziyada, Zamek w Przegorzałach, szef kuchni Bartosz Włodarczyk

Jodłowa 13, 30-251 Kraków

http://www.uziyada.pl

 

Nie znalazłam na liście Slow Food Cracovia, ale jeszcze dodałabym:

Zielonym do góry

Przystawka: Pasztet z foie gras, konfitura z gruszki, żel z buraka, burak karmelizowany, burak marynowany, chałka

Zupa: Gęsi ramen z makaronem z konfitowanej białej kapusty

Dania główne: Risotto z gęsimi żołądkami, kasztanami, topinamburem, dynią i maślanką, Kartacz nadziewany mięsem gęsim na konfiturze z czerwonej kapusty z sosem pieprzowym, Pierś gęsi w słoninie, sos

Deser: Nugat z foie gras, owocami suszonymi marynowanymi w winie i piernikiem

 

Ed Red szef kuchni Adam Chrząstkowski

Sławkowska 3, Kraków, tel. 690 900 555

 

Sprawdzone trendy fitness 2018 – selekcja

Jakiś czas temu American College of Sports Medicine określił najlepsze tendencje fitness w 2018 roku. Wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie Health & Fitness Journal ACSM, gdzie ponad 4000 specjalistów z różnych krajów fitness (w tym trenerzy, fizjoterapeuci i managerowie) opowiedziało o trendach, które ich zdaniem będą przewodnie w 2018 r. Wyróżnili oni 10 pozycji w tym trening HIIT, trening grupowy, technologię która aktywizuje do ruchu (wszelkiego rodzaju aplikacje), trening z obciążeniem własnego ciała i mała ilością miejsca (trening w domowych warunkach) – tutaj jest potencjał na treningi on-line, trening wytrzymałościowy, współpraca z trenerami z dużą wiedzą i doświadczeniem, joga, treningi personalne, programy fitness dla osób starszych oraz fitness funkcjonalny.

Spędzając kilka dni na różnych siłowniach i rozmawiając z Norwegami zaobserwowałam pewne trendy wyraźnie wybijające się z zamieszczonej powyżej listy. Są one godne uwagi, ponieważ równie szybko sprawdziłyby się na rynku polskim. Pomimo tego, że jesteśmy nieco dalej za Norwegią, jeśli chodzi o aktywność fizyczną (ostatnie badania, na jakie się natknęłam: NOR 17% społeczeństwo aktywne, POL 9%). Jeżeli chodzi o świat fitness i siłownie to da się zauważyć, iż coraz młodsze osoby zaczynają swoją przygodę ze sportem. Młodzież 13-15 roku życia zaczyna być wyraźnie aktywna, a osoby w wieku lat 16 można spotkać trenujące na siłowni. Być może jest to spowodowane ogólnym trendem na bycie fit i presji jaką wywierają Social Media na pokolenie Millenium.

Kolejnym trendem, który został przewidziany i sprawdza się w Norwegii to starsze osoby (powyżej 60 roku życia) zaczynają być coraz bardziej aktywni i społeczni. Ba! Siłownie i fitness kluby to forma spędzania czasu i nawiązywania nowych znajomości.

Po treningu spotykają się w kawiarence przy recepcji na kawę i lunch. To jest genialny sposób na przyciągnięcie osób starszych do klubu.

Nie sam trening, ale zapewnienie starszym osobom możliwości spędzenia czasu i budowaniu społeczności. Ta wartość dodana może okazać się kluczowa w tworzeniu takiego produktu. Jednak takie osoby nie ograniczają się tylko do zamkniętych pomieszczeń – coraz częściej widzi się je grające w golfa. Takie kluby również powinny rozbudować swoją ofertę biorąc pod uwagę większe zainteresowanie i proponując im coś więcej. Jak na przykład zajęcia w małych grupach, dla początkujących seniorów.

Wracając do klubów fitness, jak np. Mudo, wprowadzają oni treningi personalne dedykowane osobom starszym, które cieszą się powodzeniem.

Reasumując, Norwegia może być dobrym przykładem do podglądania tego co jest aktualnie „na chodzie”. Nie wszystkie trendy mogą cieszyć się takim samym zainteresowaniem. Patrząc na to, co modne, warto zastanowić się jeszcze, jak to odpowiednio ograć, aby było ciekawe dla potencjalnego klienta. Mając wpływ na korzyści finansowe klubów i ich renomę.

Gdzie zjeść śniadanie białkowo-tłuszczowe w Krakowie? #FitFoodLover na mieście – część II

Oto druga odsłona cyklu wpisów „Śniadanie B-T – #FitFoodLover na mieście”. Cieszę się, że wpis cieszy się sporym zainteresowaniem wśród fanów posiłków tego typu i nie tylko 😉 . Jak wspominałam w poprzednim wpisie chciałam pokazać moim czytelnikom, że w kawiarniach/restauracjach też można w miarę zdrowo zjeść. Natomiast restauracjom uświadomić, że ludzie mają większą świadomość tego, co jedzą. Szczególnie osoby, które zwracają na to uwagę na co dzień. Odwiedziłam kilka miejsc w Krakowie i wybrałam 4 kolejne, które mają szansę zagościć na mojej FitMapie. Trzy z nich wypatrzyłam sama, a czwarte miejsce wskazały osoby, które wzięły udział w mojej ankiecie na fanpage’u – w ramach podziękowania za taką aktywność spróbowałam tam aż dwa śniadania, które opisuję poniżej. Wpis jest bogatszy o opisy wnętrza, ponieważ ważne jest miejsce, w którym mamy spożywać najważniejszy posiłek dnia 🙂 .

Moje przygotowania do tego wpisu rozpoczęły się już w listopadzie 2017 roku. Wybór padł na Forum Przestrzenie nad samą Wisłą z widokiem na Wawel i krakowski Kazimierz. Miejsce z historią, której nie omieszkam ominąć z tego względu, że miejsce w którym jemy posiłek zawsze ma swój specyficzny klimat. Klubokawiarnia mieści się w Hotelu Forum, który w latach 80-tych jako czterogwiazdkowy hotel, był jednym z najnowocześniejszych budynków. Zapewne też dumą Krakowa na tamte czasy, potem straszącym reliktem przeszłości na podmokłych terenach, aż w końcu stał się jedną z najmodniejszych miejscówek na mieście i kolebką hipsterów. Latem można tu wyłożyć się na piasku w wygodnym leżaku i wyobrazić sobie, że Wisła to Bałtyk 😉 . Forum Przestrzenie nadało mu drugie życie. Nawiązuje do historii choćby komunistyczny szyldem z napisem „recepcja” nad barem z podświetlonymi neonami. Jak sama nazwa knajpy wskazuje wskazuje – wnętrze sprawia wrażenie sporej przestrzeni. Przeszklone okna na całej długości lokalu, brak ścian, spory bar, kanapy, hokery i długi drewniany stół na środku wyglądają zachęcająco. Fajnie jest zjeść śniadanie w miejscu ze swoją historią. Przy barze można złożyć zamówienie. Śniadań jest kilka, zazwyczaj 5-6 propozycji. Cena zaczyna się od 10 zł (owsianka z pieczonymi śliwkami) – około 20 zł. Ciekawą propozycją w menu jesienno-zimowym jest Maślana Brioszka z jajecznicą, szynką, boczkiem i kwaśną śmietaną – BT; Hummus z potrawką na ciepło – V/BT; San Francisco – BT  jajo, frankfurterki, boczek, indyk a na drugie jabłko na drogę – jak piszą 😉 . Mój wybór padł na klasyka – jajecznicę na boczku. Z tego co pamiętam, dodatek można było sobie wybrać. Jednak karta zmienia się co jakiś czas i nie kojarzę innych dodatków. Śniadanie można zamówić od 10:00 do 13:00. W opcji dla Fit Freaków proponuję ominąć pieczywo/pankejksy. Jednak ci, którzy nie pogardzą chlebem mogą wybrać również opcję bezglutenowego i ciemnego – za co duży PLUS.

Kolejnym moim odkryciem na Fit Mapie Krakowa jest Wesoła Cafe przy ul. Rakowickiej 17. Miejsce z fajną atmosferą, miłym gwarem, przyjazną obsługą (która podaje do stolika zamówienie pomimo tego, że należy się obsłużyć samemu przy zamówieniu). Miejsce jest przytulne i zaraża energią innych ludzi. Na wejściu od razu wita nas obsługa zza baru, a po prawej stronie nie da się przeoczyć neonowego napisu „Lepiej pić kawę niż nie” – hasło już sztandarowego tego miejsca. Rozsiadłam się na kanapie i zamówiłam śniadanie, które spokojnie mogę nazwać „na bogato”. Serwowane jest w tygodniu od 7:00 do 12:00, a w weekend – CAŁY DZIEŃ 😀 !!! Opcje na słono, słodko, dla wegan i „nie-wegan”oraz bezglutenowców. Po moim wpisie również dla Fit Freaków 😉 . Ponadto można znaleźć tutaj dania „sugar free”, z czym się do tej pory nigdzie nie spotkałam. Domowa granola z owocami i jogurtem jest jedną z takich propozycji. Zapewne nie jest dosładzana jak wersje sklepowe! Można w karcie znaleźć także oznaczenie dla dań, które są specjalnością „s”, co upraszcza sprawę i nie trzeba „gnębić” obsługi 😉 . Wybór śniadań jest jednym z bardziej rozbudowanych jakie widziałam – od jajecznicy, omletów z domową konfiturą (jest również wersja na słono), jajach na boczku z frankfurterkami, po pudding kokosowy chia z mango (wersja wegańska i bez dodatku cukru). W menu można doszukać się informacji, że wszystkie jaja pochodzą od uśmiechniętych kur 🙂 . Ja swoim śniadaniem naprawdę sobie pojadłam. Co do pieczywa – było ono tak bogate w ziarna, że spokojnie każdy Fit Freak mógłby je wsunąć 😉 – uwaga – pierwsza kromka już wystarczająco „zapycha”. Ceny od 10-35 zł. Kawa/herbata nie jest wliczona do każdego zestawu.

Trzecią propozycją miejsca na śniadanie BT miało być Tomasza 20 na krakowskim rynku. Jednak usłyszałam od kelnerki słowa zimne jak prysznic po saunie: „Śniadania podajemy do 12:00”. Po takich słowach przechodzi ochota na cokolwiek. W jedyny mój dzień wolny tj. w niedzielę staram się nie spieszyć i często mój pierwszy posiłek jem pomiędzy 12:00 a 14:00. Zrezygnowana podążyłam przed siebie. W ten sposób całkiem przypadkiem trafiłam do nowego miejsca, którym się zachwyciłam 😀 . Jak widać #MatkaBoskaŚniadaniowa czuwa 😉 . Lokal zachęcił mnie samą nazwą Fitagain Cafe na intensywnie niebieskim tle oraz z napisem na szybie, które do mnie krzyczało – ALL DAY BREAKFAST 😀 . Po wejściu przenosimy się w bardzo ciepłe, jasne wnętrze z kolorowymi obrazami na ceglastych ścianach, które stanowią świetny kontrast do niebiesko-błękitnych firmowych kubków i filiżanek.  W środku jest gwarno, radośnie, a kelnerzy starają się obsłużyć wszystkich szybszym krokiem balansując pomiędzy stolikami. Po lewej stronie można zająć miejsce przy witrynie i obserwować przechodniów lub wybrać stolik na sali – duży rodzinny lub jeden z mniejszych przy ścianie. Na początku lub w głębi lokalu, zaraz obok witryny z winami, gdzie klimat jest bardziej intymny. Centrum dowodzenia – bar – jest mniej więcej na środku lokalu, stoją przy nim skrzynie pełne owoców. Koszt śniadania to 14,90 – 21,90 zł. Kawa/herbata nie jest wliczana w zestaw. Power śniadanie w wersji dla Fit Freaków to konkretna propozycja z jajkiem sadzonym od szczęśliwej kury, szynką parmeńską, 2 kiełbaskami, sałatką warzywną (do zestawu jeszcze wchodzą 2 pancakesy z syropem klonowym i tostem – wersja po treningowa 😉 ). Ponadto z ciekawych propozycji BT, opcja śródziemnomorska rzuciła mi się w oczy – pasta z tuńczyka i oliwek oraz jajka sadzonego, krewetki koktajlowe, oliwa oraz sałatka warzywna (jeżeli bagietkę korzenną odstawimy na bok lub poczęstujemy sąsiada obok 😉 ). Żałuję , że nie zaopatrzyłam się w niebieski kubek, w którym parzyłam pyszną korzenną Chai Latte 🙂 .

Na początku wpisu wspomniałam o miejscu wybranym w ankiecie przez moich obserwatorów. Padło na Plac Nowy 1, czyli miejsce na każdą okazję na krakowskim Kazimierzu. Cieszę się, że zostałam wysłana własnie tam, ponieważ lokal nie jest mi obcy. Wnętrze jest bardzo oryginalne i przestrzenne. Sufit sięga do drugiego piętra, z którego wiszą lampki oświetlające industrialne wnętrze. Surowe cegły i grafitowe ciężkie donice ożywia zieleń i ciepłe drewno oraz miękkie oświetlenie. Obsługa reaguje tutaj błyskawicznie i zawsze służy pomocą. Miałam okazję zjeść śniadanie z osobą towarzyszącą, więc zamówiłyśmy dwa różne śniadania dla porównania 🙂 . Ceny śniadań zaczynają się od 16 zł, a kończą przy 26 zł – w ich cenie jest kawa lub herbata. Godziny, w których są serwowane to 9:00 – 12:00. Wybór padł na dwie najciekawsze propozycje. Zazwyczaj omlet jadam na słodko, ale tym razem padło na wersję wytrawną z kozim serem i szpinakiem (wersja BT bez pieczywa, które jest i tak zbędne do omleta) oraz kokosowy pudding chia z mango (jako dobra propozycja dla wegetarian i nie tylko). Nasze wybory były bardzo celne i każda zjadła swoją porcję ze smakiem.

Jeżeli wpis był przydatny lub chcesz się podzielić swoją ulubioną miejscówką na takie śniadanie – koniecznie daj mi o tym znać 🙂 .

Moje poszukiwania idealnego fit kalendarza na 2018 rok

Zbliża się Nowy Rok, „Nowa Ja” i w związku z tym niebawem trzeba będzie wybrać nowy kalendarz na 2018 rok. Organizacja to ważna sprawa w planowaniu. Tym bardziej, jak pomiędzy pracą, prasowaniem, ogarnianiem domu i dzieci chcesz wcisnąć jeszcze swój trening. A będziesz miała ku temu świetną okazję, ponieważ coroczna akcja pod tytułem „zaczynam ćwiczyć od Nowego Roku” niebawem połączy całą Polskę ;). Chęci już są, motywacja utrzymuje się na wysokim poziomie, ale brakuje Ci jeszcze jednej niezbędnej rzeczy. Pięknego, ciągle pachnącego drukiem, nowego kalendarza, który dodatkowo będzie Cię motywował w chwilach zwątpienia, kiedy będziesz sięgać po „ostatniego” pieguska ;).

Dlatego postanowiłam ułatwić Ci wydanie pieniędzy i zrobić recenzję dwóch fit kalendarzy – Anna Lewandowska „Healthy year” 2018 oraz Ewa Chodakowska „365 dni z Ewą Chodakowską”.

„Healthy year by Ann”, wydawnictwo Burda Książki, cena: 49, 90 zł.

Kalendarz na pierwszy rzut oka wygląda obiecująco, ponieważ wielkością i grubością zbliżony jest do grubej książki. Jednak tej bez twardej okładki. Na szczęście nadrabia jakością papieru (na zewnątrz jak i od środka), precyzyjnym drukiem oraz czcionką. Ponadto w środku jest dużo kolorów oraz profesjonalnych zdjęć. Na jednej z pierwszych stron widnieją hasła: MOTYWACJA, INSPIRACJA, PASJA – czyli wszystko to, czego potrzebuje nowoczesna aktywna, wszystko-ogarniająca kobieta.

Na następnych stronach został nadrukowany całoroczny kalendarz (rozmieszczony na dwóch stronach), tekst „Nowy rok, nowe postanowienia” oraz kalendarz tygodniowy. Jego rozstaw pozostawia wiele do życzenia, ponieważ na jednej stronie mieszczą się 3 dni, a na drugiej 4 dni wraz z weekendem. Moim zdaniem, trochę za mało miejsca jak na plan dnia aktywnej kobiety. To, co przypadło mi do gustu, to „przerywniki” co kilka stron. Czyli osobne wpisy z tematyki: MOTYWACJI, PIELĘGNACJI, TRENINGU, KULINARIA-PRZEPISY i psychologia, co jest miłym zaskoczeniem, a czym Ania się nie „chwali” – przynajmniej nie są one wpisane pod żadną z wyżej wymienionych kategorii.

Teksty takie jak lista wdzięczności, którą można sobie spisać czy lista celów, uważam za bardzo przydatne. To co spisane jest przecież święte :)! A na pewno inaczej działa na naszą podświadomość. Kto mnie zna wie, że przywiązuję do tego dużą wagę.

Tym bardziej miłym zaskoczeniem jest tekst o wampirach energetycznych czy porady na jesienne wymówki. Tak, tak Kochana! To, że teraz masz „milion do motywacji” nie znaczy, że nie będzie kryzysów. Wydaje mi się, że warto przygotować się zawczasu i umieć reagować na lenia, który może Cię dopaść wraz z pierwszym śniegiem.

Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że w kalendarzu zostały zebrane i wyselekcjonowane tematy przydatne w holistycznym podejściu do zmian. Jednak hasła typu „Działaj!! Zacznij dzisiaj!”, totalnie mnie nie motywują i uważam, że są zbędne. Co nie znaczy, że na Ciebie nie będą działać. Kalendarz jest bardzo przejrzysty i zachęca do aktywnej pracy z nim. Uważam, że fajnym pomysłem, są wstawki co parę tygodni z mini grafikami czy zdjęciami Ani. Całość została przemyślana i poukładana w logiczny sposób. Kalendarz jest spory, ale bardzo poręczny i dobrze wykonany.

„Be Smart be Fit” czyli 365 dni z Ewą Chodakowską, wydawnictwo Edipresse, cena: 39,90 zł.

Kalendarz na pierwszy rzut oka wygląda przyzwoicie chociaż delikatny róż i selfie Ewy Chodakowskiej do mnie nie przemawiają. Natomiast okładka jest twarda za co spory plus! Jeżeli chodzi o liczbę stron to mam wrażenie, że jest taki sam jak „Healthy Year” A. Lewandowskiej. Jednak prawie dwa razy mniejszy :/ … Po otwarciu jakość papieru mnie lekko podłamała. Tutaj chciałam się zatrzymać i napisać, że gdybym była wierną fanką E.Chodakowskiej, to poczułabym się delikatnie mówiąc – rozczarowana. Ale idźmy dalej. Na pierwszej ze stron został nadrukowany kalendarz roczny, potem dzienny – każdy dzień na osobnej kartce, co jest dużym plusem – sporo miejsca na zapiski! Lubię to!

Dalej jest niestety troszkę gorzej… Zdjęcia Ewy rodem z Instagrama nie przemawiają do mnie kompletnie. Tym bardziej hasła motywacyjne. Co kilka stron, zostały nadrukowane trasy biegowe i Nordic Walkingowe. Jednak nie wiem po co i nie widzę w tym logiki. Jeżeli byłabym fanką Ewy to chciałabym ćwiczyć jej program/ćwiczenia, a nie chodzić po lesie z kijami. Co do biegania, to nie potrzebuję trasy biegowej. Wystarczą mi dobre buty i chęci.

Wracając do kalendarza, a raczej plannera – przepisy dietetyczne również się pojawiają. Ich atutem jest prostota oraz ilość podanych kalorii.

Mam wrażenie, że planner został przygotowany „na szybko”. Uważam, że za tą cenę mogłoby być nieco lepiej. W związku z tym mam pewne zastrzeżenia nad stosunkiem jakości do ceny.

Podsumowując – kalendarz A. Lewandowskiej zdecydowanie lepiej wypada przy plannerze E.Chodakowskiej. Niestety ten ostatni wygląda na niedopracowany i mało przemyślany. Ja jestem bardzo wymagająca co do zakupy kalendarza, dlatego z tych dwóch niestety nie wybrałabym żadnego. W rezultacie moich poszukiwań – nadal jestem bez kalendarza na 2018 rok, który w pełni zaspokoiłby moje potrzeby. Na razie zostaję przy swoim wyborze sprzed dwóch lat, czyli kalendarzu Dominiki Cudy – Sport Calendar. Jednak jestem otwarta na nowości i jeżeli Tobie wpadła jakaś ciekawa propozycja w ręce to daj mi znać. Chętnie sprawdzę :).

Visit Us On FacebookVisit Us On YoutubeVisit Us On Twitter