restauracje

Słodkie Walentynki – czyli gdzie warto zaprosić na randkę (Kraków)

Walentynki tuż tuż…

Z tego względu podrzucam Wam miejscówki, które warto odwiedzić, aby randka czy nawet spotkanie przyjacielskie było udane. Z Walentynkami jak z weselem – jedzenie i ludzie to 80 procent sukcesu. Miejscówki wybrane przeze mnie zapewnią dobre jedzenie i atmosferę. Wiadomo, że jeżeli towarzystwo i miejsce są właściwe to należy dorzucić do tego wyśmienity deser i 100 procentowy sukces gwarantowany.

Miejsca, które sprawdziłam:

1. Pimiento (na Kazimierzu – ze względu na swoje dobre wspomnienia, a w drugiej lokalizacji, na Rynku, jeszcze nie miałam okazji być) dla zwolenników dobrej atmosfery, świetniej obsługi, wyśmienitych steków i cudownych deserów – szczególnie kuli czekoladowej z sosem angielskim.

2. Zalipianki przy Rynku Głównym. Bardzo przytulne miejsce i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Jedzenie wyśmienite, aczkolwiek porcje niektórych mogą przerosnąć 😉 . Polecam czekoladowe ciasto na ciepło jako deser. Plusem tego miejsca jest to, że z osłoniętego tarasu można korzystać nawet zimą.

3. Nolio – miejsce, w którym można poczuć się bardzo intymnie. Poleciłabym tu neapolitańską pizzę oraz sernik z ricotty di buffala.

4. Wierzynek – miejsce z historią, klimatem i widokiem na Mariacki. Szczególnie polecam kaczkę, a z deserów zwróciłabym uwagę na mus migdałowy oraz sernik chałwowy.

5. Plac Nowy 1 – nigdy nie zawodzi pod względem jedzenia, jednak jak deser, to tylko fondat czekoladowy.

6. U Ziyada – miejsce, które zachwyca widokiem. Z deserów zwróciła moją uwagę Panna Cotta kokosowa.

7. Słodki Wentzl – tutaj warto zjeść deser mango z sosem malinowym.

Miejsca, w których nie byłam ale myślę, że warto spróbować ich deserów:

  1. Fiorentina – deser mus karmelowy/prażone jabłko/kardamon/cynamon.
  2. Garden Restauracja – deser czekolada/owoce leśne.
  3. Nota-Resto – deser cytrynowy creme brulle.
  4. Bottiglieria 1881 – deser Rokitnik/toffi.
  5. Biała Róża – deser czekolada/chilli/truskawka.

Udanego i słodkiego 😉 randkowania!

„Gęsina na św. Marcina”

11 listopada oprócz dnia wolnego jest również kulinarnym wydarzeniem „Gęsina na św. Marcina”.

Fot. https://rozrywka.dziennik.pl/

Slowfoodowa akcja przede wszystkim opiera się na współpracy Slow Food Polska z restauratorami. Podobnie jak i w latach poprzednich szefowie kuchni wezmą udział w konkursie na najlepszy przepis na gęsinę. W tym roku zrobiłam zestawienie kilku restauracji, które moim zdaniem warto odwiedzić (jeżeli jakiejś nie wymieniłam, to nie specjalnie).

W 2018 r. akcja „Gęsina na św. Marcina” trwać będzie od 9 listopada do 9 grudnia. Wszystkie restauracje, w czasie trwania akcji, na swych witrynach oznaczone będą logo akcji, tak aby były łatwo rozpoznawalne z zewnątrz. W każdej z takich restauracji szef kuchni został zobowiązany do przygotowania przynajmniej trzech autorskich przepisów, które przez cały czas trwania akcji będą dostępne w menu.

Wartości odżywcze:

Kilka słów o tym, dlaczego trener personalny i entuzjastka zdrowego żywienia wypowiada się na temat najtłustszego drobiu, którego wartość kaloryczna wynosi na 100 g to 339 kcal (dla porównania kurczak – 158 kcal). Jednak gęś w porównaniu z innymi gatunkami mięsa ma korzystniejszy skład tłuszczów. W gęsinie jest dużo kwasów jedno- i wielonienasyconych. Kwasy te wpływają m.in. na obniżenie poziomu złego cholesterolu (LDL) we krwi, a podwyższenie dobrego (HDL). W związku z tym gęsina rekomendowana jest dla osób cierpiących na choroby sercowo-naczyniowe.

Ponadto mięso z gęsi to bogactwo:

– pełnowartościowego białka,

– dostarcza wielu cennych witamin – A, E,

– witaminy z grupy B, zwłaszcza niacyny,

– składników mineralnych: potasu, fosforu, magnezu, żelaza, cynku, przez co wpływa na wydolność organizmu,

– niektóre badania wskazują również na pozytywny wpływ gęsiny na samopoczucie i zaburzenia nastroju, a tłuszcz gęsi uznaje się za afrodyzjak.

Od setek lat tłuszcz gęsi jest stosowany jako środek leczniczy, zarówno do użytku wewnętrznego i zewnętrznego.

Temperatura topienia:

Gęsi smalec ma niską temperaturę topnienia w zakresie od 25 do 40°C i wysoki punkt dymienia ok. 220°C. Dlatego jest cenionym tłuszczem do smażenia i duszenia.  Smażyć można przy użyciu niewielkiej ilości tłuszczu (tzw. smażenie płytkie) lub całkowicie zanurzyć potrawę w tłuszczu (tzw. smażenie w głębokim tłuszczu). Smażenie odbywa się w temperaturze powyżej 100°C (zwykle ok. 150-200°C). Punkt dymienia natomiast to temperatura, przy której ogrzewany tłuszcz zaczyna rozpadać się na glicerol i wolne kwasy tłuszczowe oraz traci wszelkie własności odżywcze. Dalszym etapem jest powstanie akroleiny, która wydziela się w postaci gryzącego dymu, co obniża walory smakowe potrawy. Akroleina uważana jest za czynnik rakotwórczy. W przypadku smalcu gęsiego moment rozpadu jest dość odległy i dlatego jest to jeden z najzdrowszych tłuszczy do smażenia.

Konfitowanie:

Gęsi smalec w kuchni francuskiej wykorzystywany jest do konfitowania, czyli wolnego gotowania mięsa w gęsim tłuszczu, w temperaturze nie przekraczającej 100°C. Nazwa konfitowania, pochodzi od francuskiego słowa confit, co oznacza zachowanie.  

Krakowska mapa – gdzie warto zajrzeć?

Amarylis Restauracja, szef kuchni Grzegorz Bucki

31-039 Kraków, ul. Dietla 30, tel. 12 433 33 06

www.queenhotel.pl/restauracja

 

Andromeda Alfa, szef kuchni Piotr Tuźnik

31-535 Kraków, ul. Gęsia 22a, Hotel Galaxy, tel. 12 342 81 42

www.andromeda.jordan.pl

 

Art Restauracja, szef kuchni Michał Cienki

ul Kanonicza 15, 31-002 Kraków Tel. 537872193

www.artrestauracja.com

 

Restauracja Biała Róża, szef kuchni Łukasz Cichy

31-101 Kraków, ul. Straszewskiego 16, tel. 12 421 51 90

www.restauracjabialaroza.pl

 

Bottiglieria 1881, szef kuchni Paweł Kras

Bocheńska 5, 31-061 Kraków, Tel. 660 661 756

www.1881.com.pl

 

Emalia, szef kuchni Grzegorz Misina

Romanowicza 519, 30-702 Kraków, Tel. 530885747

https://emaliazablocie.pl

 

Enoteka Pergamin, szef kuchni Mateusz Guzik

31-001 Kraków, ul. Grodzka 39, tel. 797 705 515

https://pl-pl.facebook.com/enoteka.pergamin

 

Filipa 18 Food Wine Art, szef kuchni Marcin Sołtys

31-150 Kraków, ul. Świętego Filipa 18, tel. 12 300 30 30

www.indigokrakow.com/restauracja

 

Garden Restauracja, szefowie kuchni: Dominik Sas, Tomasz Turecki, Patryk Potępa

31-158 Kraków, ul. Krowoderska 71, Tel. 12 3542020

www.gardenrestauracja.pl

*OKRASA/CURRY/FOCACCIA

*FOIE GRAS/PIERNIK/JABŁKO/CZARNY BEZ

*PÓŁGĘSEK/DYNIA/GRUSZKA

*GĘŚ/WARZYWA KORZENIOWE/KAPUSTA

*ŻOŁĄDKI/FASOLA/POMIDOR

*GĘŚ/PĘCZAK/JARMUŻ/ARONIA

*MAKARONIK/FOIE GRAS/BIAŁA CZEKOLADA

Wesja 3-daniowa w cenie 69 PLN lub 6-daniowa w cenie 129 PLN

 

Halicka Eatery&Bar, Hotel Puro, szef kuchni Hubert Tabak

Halicka 14 a , Kraków, Tel. 12 8899040

http://halicka.pl/pl

Przystawka: Bulion z pieczonej gęsi / ravioli z szyjką / olej sosnowy

Danie Główne: Szarpane udo z gęsi / karmelizowany bakłażan / kiszona skorzonera /katsuobushi

Deser: Pączek z kremem z foie gras / konfitura świerkowa / piklowane pędy świerku

 

L’Atmosphere, Hilton Garden Inn Krakow Airport, szef kuchni Dawid Grucel

32-038 Balice, ul. Medweckiego 3, tel. 12 340 00 00

www.hiltongardeninn3.hilton.com/…/hilton-garden…/index.html…

 

Restauracja Magnifica – Hotel Farmona, Kraków, szef kuchni Tomasz Trafiał

30-443 Kraków, ul. Jugowicka 10c, tel. 12 252 70 77

www.magnifica.pl

 

Miodova Restaurant, szef kuchni Jachu Nawrocki

31-053 Kraków, ul. Szeroka 3, tel. 660 343 203

www.miodova.pl

 

Pod Nosem – Kanonicza 22, szef kuchni Przemysław Bilski

31-002 Kraków, ul. Kanonicza 22, tel. 12 376 00 14

www.podnosem.com

 

Pod Złotym Karpiem, szef kuchni Mariusz Sergiel

Rynek Główny 10, 31-624 Kraków, Tel. 606603031

https://www.facebook.com/restauracjapodzlotymkarpiem

 

Restauracja Qualita, szef kuchni Marcin Dudek

30-311 Kraków, ul. Wygrana 6, tel. 696 480 983

– sałatka z rukoli i ziół z wędzonym filetem z gęsi, opiekanym zakamienieckim serem kozim,

– gęsie żołądki z borowikami i warzywami,

– rosół domowy z gęsimi kołdunami i kluseczkami macowymi,

– filet z gęsi na pipku w ciemnym piwie Köstritzer z knedlem z czerwonej kapusty i ziemniakiem palonym,- gęsie udko w sosie z czarnej borówki z gruszką, podawane z zapiekanką z kaszy i ogórkiem kiszonym po żydowsku na ostro,

– gruszkę gotowaną w winie z korzennymi przyprawami i miodem z Kamionnej z kruszonką piernikową i lodami sosnowymi.

http://www.qhotels.pl/krakow-plus/restauracja/o-restauracjil

 

U Ziyada, Zamek w Przegorzałach, szef kuchni Bartosz Włodarczyk

Jodłowa 13, 30-251 Kraków

http://www.uziyada.pl

 

Nie znalazłam na liście Slow Food Cracovia, ale jeszcze dodałabym:

Zielonym do góry

Przystawka: Pasztet z foie gras, konfitura z gruszki, żel z buraka, burak karmelizowany, burak marynowany, chałka

Zupa: Gęsi ramen z makaronem z konfitowanej białej kapusty

Dania główne: Risotto z gęsimi żołądkami, kasztanami, topinamburem, dynią i maślanką, Kartacz nadziewany mięsem gęsim na konfiturze z czerwonej kapusty z sosem pieprzowym, Pierś gęsi w słoninie, sos

Deser: Nugat z foie gras, owocami suszonymi marynowanymi w winie i piernikiem

 

Ed Red szef kuchni Adam Chrząstkowski

Sławkowska 3, Kraków, tel. 690 900 555

 

Recenzja Restauracji Pimiento – Kraków (ul. Józefa 26)

Kawał dobrego mięsa w Krakowie i nie tylko… czyli na czym się nie skończyło w Pimiento na krakowskim magicznym Kazimierzu, przy ulicy Józefa 26.

Przekraczając próg Restauracji, od razu wchodzi się w świat steków. Po lewej stronie znajduje się otwarta kuchnia, a na wprost obsługa, która wita na wejściu. W pierwszej sali panuje nieco bardziej intymna atmosfera niż w drugiej, w której jest zdecydowanie jaśniej. Tutaj wiadomo, po co się przyszło. Każdy akcent Restauracji podkreśla to, co w niej najlepsze. A najlepsze jest mięso i… nie tylko!

Karta i menu są czytelne i bardzo pomocne. Bardzo lubię takie „ściągi”.



Wybór nie był łatwy, ale obsługa jest dobrze przeszkolona i biegła w karcie oraz tym, co jest podawane poza nią – warto zapytać. Wybór padł na polski T-Bone oraz argentyńską polędwicę La Marocha. Do tego wytrawne argentyńskie wino i, pomimo tego, że czerwone, nie było ciężkie – jak obiecała kelnerka. Z dodatków – warto wybrać frytki z batatów, szpinak i warzywa grillowane. Jeżeli chodzi o sosy – z zielonego pieprzu, grzybowy i chimichurri (!) są godne uwagi.


Przejdźmy teraz do deserów – zwolennicy treściwego browni z kulką lodów będą zadowoleni. Natomiast dla szukających wrażeń 😉 polecam zamówić kulę czekoladową z gałką lodów, która po zalaniu ciepłym angielskim sosem 🙂 – odkrywa właściwy deser.

Dobre miejsce na romantyczny wieczór, spotkanie biznesowe oraz kulturalną podstawówkę.

ZAMÓW T-Bone i weź pod uwagę, że jej ok. 30% to kość.

RADA – jeżeli lubisz „medium” weź medium well – mięso z kością jest bardziej krwiste.

Zostaw miejsce na DESER i zamów lodową kulę.

STOLIK w pierwszej sali, przy oknie będzie idealny na randkę.

Jeżeli chcesz wiedzieć, gdzie w Warszawie ugryźć dobrego steka, zajrzyj tu: http://karolinasitkowska.pl/recenzja-beef-and-pepper-steak-house/

Recenzja Beef and Pepper Steak House

Kawał dobrego mięsa w Warszawie i nie tylko… czyli na czym się nie skończyło w Beef and Pepper Steak House.

Dobra wołowina rządzi się swoimi prawami. Rzadko wystawiam recenzję “na już”, ale szybko chciałam się podzielić informacją o dobrej jakości jedzeniu, pięknym wnętrzu i cudnej obsłudze. Takie miejsca zasługują na rozgłos.

Restauracja Beef and Pepper Steak House mieści się zaledwie 10 minut na nogach od Dworca Centralnego przy Nowogrodzkiej 47a. Nieco ukryte wejście, oświetlone łbem byka oznacza mocne wejście. Wnętrze zachwyca klimatem oraz barwą kolorowego, ale niezbyt przesadnego światła. Po lewej stronie piękne okrągłe stoły z kwiatami będą idealnym miejscem dla dużych grup czy spotkań rodzinnych. Dalej mieści się bardziej oświetlona część w amerykańskim stylu. Natomiast po prawej stronie od wejścia jest nieco bardziej spokojnie i intymniej. Ponadto dobrze będą się tu czuły osoby wpadające na koktajl czy drinka przy barze, a widziałam że jest z czego wybierać.

Moje spotkanie miało charakter bardziej intymny, ponieważ postanowiłam uczcić swój mały sukces w Warszawie w kameralnym gronie. Przy dobrym steku i czerwonym wytrawnym winie – nie zawiodłam się. Przede wszystkim warto tutaj wysłuchać sugestii obsługi, która jest przemiła. W powietrzu jest dobra atmosfera i (prawie) każdy znajdzie w karcie coś dla siebie – makarony i sałatki oraz Halibut. Jednak tutaj warto skusić się na dobry kawał mięsa. U nas padł wybór na wyborne krewetki i krem z kukurydzy na mleku kokosowym z wołowiną na przystawkę.

Steki: z jałówki – ten wygrał! –  Nie spotkałam się ze stekiem z tego typu mięsa. Muszę przyznać, że różnicę czuć i moim zdaniem jest lepsza nawet od steka z Argentyny – oraz T-Bone z dodatkami: frytki stekowe (zamów z sosem duńskim!), grillowane warzywa i szpinak z czosnkiem. Sos pieprzowy można sobie odpuścić i zastąpić podwójną porcją sosu Jack Daniel’s, który pasuje idealnie. Zachwyceni jedzeniem zdecydowaliśmy się na deser. Poszliśmy na całość i zamówiliśmy wszystkie trzy: sernik na bazie Filadelhphią, mus czekoladowy – wygrał – oraz lody bakaliowe (niestety kupne), ale z bardzo ciekawą posypką z koziego sera! Do tego dobre włoskie wino i wszystko staje się prostsze po cięższym dniu!

Na pewno tam wrócę chociażby, aby sprawdzić czy po mojej sugestii dodania do krewetek skromnej bagietki wedle informacji jaką otrzymałam – zostanie wprowadzona 🙂 . Ale steka i deseru nie odpuszczę 😉 .

Zapraszam również na mój profil na Trip Advisor – https://pl.tripadvisor.com/members/Karolina_Sitkowska

Recenzja poniżej:

English below:

To co je wyróżnia to niesamowita jakość oraz możliwość wyboru polskiej jałówki. Sos Jack Daniels będzie trafionym dodatkiem! Do tego polecam frytki stekowe z sosem duńskim oraz sałatkę ze szpinakiem. Na deser koniecznie mus czekoladowy lub lody z zaskakująca posypką z koziego sera! Warto tam grzeszyć nie raz. Na przystawkę wybierz krewetki.

English:

Unbeatable steaks in Warsaw!

What distinguishes them is the incredible quality and the ability to choose a Polish heifer. Jack Daniels sauce will be a hit! For that I recommend steak fries with Danish sauce and a salad with spinach. For dessert, you must have a chocolate mousse or ice cream with a surprising topping of goat’s cheese! It is worth to sin there more than once. Select the shrimp for the appetizer.

Co warto zobaczyć przez weekend w Anglii?

Moje wyjazdy do Anglii bywają dosyć krótkie i intensywne. W związku z tym postanowiłam napisać post pod kątem spędzenia czasu aktywnie i pożytecznie. Ponadto tego co warto zobaczyć, zjeść i jak spędzić czas produktywnie 🙂 .

Podczas mojej ostatniej wizyty zachwyciłam się miasteczkiem Shakespeare’a – Stratford upon-Avon położonego w hrabstwie Warwickshire ok. 40 km od Birmingham. Tym razem odwiedziłam kolejne urokliwe miejsce – Lichfield. Położone w hrabstwie Stafffordshire, które jest oficjalnie siedzibą biskupią położoną ok. 30 min.od Birmingham. Można przyjąć, że baza wypadową będzie Birmingham/Coventry/Lichfield.

Katedra Lichfield

Katedra jest położona nad wodą Minster Pool i jest otoczona przez georgiańskie, wczesnowiktoriańskie budynki, w tym Deanery (1704 r.) i Bishop’s Palace (1687 r.) – obecnie szkołę. Budowę kamiennej katedry rozpoczęto w 1195 r. i jest syntezą stylów: wczesnoangielskiego, angielskiego gotyku i stylu dekoracyjnego. Szacuje się, że do budowy katedry użyto 200 – 300 ton piaskowca, który sprowadzano z południowej części Lichfield. Budowę ukończono w XII w. Katedrę zalicza się do najmniejszej i najbardziej wąskiej z angielskich. Z zewnątrz wygląda monstrualnie i robi wrażenie przez szczegółowośc zdobień. W środku urzekły mnie witraże, które uwielbiam i „ukryte” kaplice. Ołtarz mszalny znajduje się na środku jak we wszystkich tego typu budowlach. Ławy przypominały mi ekranizację Harrego Pottera. Uczestniczyłam tam we mszy wielkanocnej i bardzo się zdziwiłam, że Ksiądz był zachwycony 20 osobami, którymchciało się przyjśc w porze lunchu. Jednak lesze to niż nic 🙂 . Sklep z pamiątkami jest godny uwagi. Moimi zdobyczami są magnez z aniołem na lodówkę, kawa zmielona katedralna, herbatniki z masłem i solą, które kupiłam siostrze i strzegący anioł.

Katedra otwarta jest codziennie 7.30 – 18.30

Cennik: £ 5.50

Kawiarnia Chapters

W odległości kilku metrów znajduje się katedralna angielska kawiarnio – jadłodajnia.

Oto co znalazłam (i w miarę możliwości przetłumaczyłam) z ich strony: Rozmaite lokale Café in The Close szczycą się niepowtarzalnym, trzynastowiecznym ogrodem z murami w idyllicznej scenerii, a także smacznym i urozmaiconym menu. Goście mogą delektować się świeżo przygotowywanymi potrawami na śniadanie, lunchami czy popołudniową herbatą, siedem dni w tygodniu. Wybieraj spośród ciast i ciastek, kanapek, panini, zup, ziemniaków w mundurkach, dań głównych i innych. W ofercie są potrawy bezglutenowe, podobnie jak wegetariańskie i wegańskie. Jeśli masz jakiekolwiek pytania dotyczące menu, nie wahaj się skontaktować z nami przed wizytą. Kawiarnia jest przystosowana dla rodzin. Możesz rozgościć się w środku lub na zewnątrz – w Tea Garden, w spokojnym otoczeniu, aby cieszyć się dobrym jedzeniem i piciem na świeżym powietrzu.

Ja od siebie dodam, że ciasta są prawdziwie angielskie czyli góra suchego biszkoptu (ale to tak suchego, że jak się zakrztusisz to umierasz na miejscu) przełożona przesłodzoną masą ze strzelającym pod zębami cukrem. A jednak dałam się skusić na orzechowo-kawową kombinację, po to aby wiedzieć właśnie jak co gdzie smakuje, by móc się wypowiedzieć. Tyle dobrze, że po 1 takim kawałku masz dość na cały tydzień słodkiego 😉 . Kawa była smaczna, a miejscówka ma swój klimat. Bardzo spodobała mi się wyszywana mapka, która chyba oddaje klimat tamtejszego miejsca 🙂 .

Erasmus Darwin House

Idźmy dalej. Uliczką. Piękną i starą. Przejście od kawiarni do domu Erasmusa Darwina – dziadka Karola – tego od teorii Darwina – to przejście kilku metrów, a zarazem kilkuset lat. Po schodach i budowlach widać kawał minionego czasu. A butelka na schodach przed drzwiami w towarzystwie pięknych kwiatów na tle prawdziwie angielskiej pogody oddała cały urok (moim skromnym zdaniem – zdjęcie wyjazdu).

Erasmus Darwin był angielskim przyrodnikiem, lekarzem, wynalazcą i poetą. Skonstruował on gigantyczną wirówkę, w której umieszczało się pacjenta chorego na migrenę co powodowałoby odpływ krwi z mózgu. Było to zgodne z naczyniową hipotezą zaproponowaną przez Thomasa Willisa, który uważał, że migrena jest powodowana za dużą ilością krwi w mózgu. Można – można 🙂 . Na miejscu można obejrzeć jego dom, ogród oraz przebrać się w jednym w pokoi – co jest sporą atrakcją dla dzieci i dorosłych. Na miejscu jest Pani która zaopiekuje się dziećmi podczas zwiedzania. Ponadto w jednym z pomieszczeń jest też kawiarnia z tymi samymi przesłodzonymi ciastami. Koszt zwiedzania jest na zasadzie „co łaska”. Czas który należy przewidzieć to około 15-30 minut – w środku.

Beacon Park

Z atrakcji przygotowując się na tą wycieczkę czytałam o Beacon Park. My jednak nie skorzystaliśmy tym razem, aby się tam udać. Pogoda nie była zachęcając, dlatego jest może być to fajny pomysł na kolejny dzień, aby spędzić na luzie i bardziej regeneracyjnie dzień. Jedno z bardziej zachęcających opinii jakie znalazłam na Trip Advisor to:

Jeśli masz ochotę odetchnąć, przyjdź do tego parku. Dużo miejsca, zieleni, plac zabaw dla dzieci, profesjonalne pole golfowe dla graczy jak i mniejsze dla laików. Znajdziesz tam ukojenie dla ciała i duszy.

Mam szczęście mieszkać kilka kroków od mojego ukochanego Beacon Park,wiec jest to moje ulubione „spacerowe” miejsce. Park jest miejscem,dosłownie,dla wszystkich-ma pięknie wydzielone miejsce dla rodziców z małymi dziećmi,dla trochę starszych dzieci są boiska,mini golf, można wypożyczyć łódeczkę,dla miłośników golfa-pole golfowe, są tez korty tenisowe,dla bardzo dorosłych miejsce do gry w kule. Są piękne trasy spacerowe,cudne ogrody kwiatowe….Ach,to trzeba zobaczyć.

Położony w pobliżu katedry i centrum miasta park oferuje wspaniałe 30 / 40 minut spacerem w spokojnej okolicy.

Beacon Park jest piękny park, który jest odpowiedni dla każdej grupy wiekowej. To jest plac zabaw dla dzieci, okolica nadaje się dla większych dzieci, szalony golf, bezpłatnym rowerami wodnymi po jeziorze, korty tenisowe, pole golfowe i zewnętrznej natury spacerze w lesie. To będzie bardzo łatwo spędzić cały dzień. Uwielbiam to miejsce.

Aktywności fizyczna – jogging 

Najbardziej dostępny dla mnie trening w Anglii to bieganie. Kompletnie mi nie przeszkadza angielska pogoda, która uważam jest idealna do tego typu aktywności. Jak zmokniesz to zaraz wyschniesz i tak to działa :). Jestem przekonana, że bieganie jest świetną formą treningu oraz alternatywą zwiedzania. Odkrywam w ten sposób ciekawe miejsca i parki, których jest sporo. Do tego zawsze można się zatrzymać i porobić ciekawe zdjęcia. Nie trzeba nigdzie dojeżdżać na siłownię co może okazać się dużą oszczędnością czasu, jeżeli mamy tylko weekend do dyspozycji.

Restauracja – Las Iguanas

Jak już zgłodniejesz to można skoczyć na kawę do Chapters, albo pojechać do Coventry. Jedną z moich ulubionych miejscówek jest Las Iguanas. Można spróbować tam kuchni Ameryki Łacińskiej. Miejscówka idealna na rodzinny obiad czy lunch z siostrą. Mają fajną ofertę lunchy, a dzieci jedzą za darmo (jeśli zamówi się danie z karty). Mój wybór padł na Taco Planks z krewetkami i guacamole oraz wieprzowinę marynowaną w sosie BBQ. Dzieciaki wybrały rybę i burgera, a na deser lody i brownie.

Mon-Wed 10am-11pm Thurs 10am-11pm / Bar open until 12am Fri-Sat 10am-11.30pm / Bar open until 1am Sun 10am-10.30pm It’s Happy Hour with 2FOR1 cocktails all day every day.

Zakupy

Kolejna aktywność jaką możesz wykonać w trakcie swojego pobytu na Wyspach to cardio po sklepach 🙂 . Primark/River Island oraz Next to sklepy na warte odwiedzenia – inne sobie odpuszczam jak HM ponieważ wiem, że asortyment jest gorszy jak w Polsce jeśli chodzi o modę jaką wyznaje ta marka w Anglii. Primark bywa obśmiewanym sklepem, ponieważ wiele rzeczy nie jest dobrej jakości, co jest akurat prawdą. Lubią się tam ubierać osoby lubiące cekiny i błyskotki. Jednak zdarzają się perełki jak mój zielonkawy płaszcz za 25 funtów, w którym chodzę odkąd wylądowałam w PL – jedna z droższych rzeczy w tym sklepie. Wiele „szmatek” na lato jest wartych zakupu za 2-5 funtów, ponieważ przechodzi się w nich sezon i nie szkoda się ich pozbyć. Tak zaopatrzyłyśmy się z mama i siostrą w outfity, które będziemy nosić w Hiszpanii (lniane szorty 8 funtów i „szmaciana” koszulka 3 funty). Ja zawsze kupują tam (sportowe) skarpetki oraz bardziej fikuśną bieliznę. Ponadto rzeczy „basicowe” są moim must have z tego sklepu.

River Island to raj torebek, portfeli i przegląd aktualnej mody. W Polsce ten sklep został już zamknięty, więc na Wsypach jest to punkt godny uwagi. Co do Nexta tym razem nie było nic ciekawego. Natomiast ostatnim razem trafiłam swój najlepszy zakup – musztardowy płaszcz na jesień. Ze sportowych sklepów warto zajrzeć do SportsDirect. Mój podopieczny z Anglii zawsze poleca mi tam ciekawe promocje.

Podsumowując weekend to wystarczający czas, aby spędzić go na bieganiu, zakupach, zwiedzaniu, podziwianiu architektury i kontaktu z naturą. Loty z Krakowa są bezpośrednie do Birmingham, a czas trwania to ok. 2-2,5 godziny zależy w którą stronę.

Gdzie zjeść śniadanie białkowo-tłuszczowe w Krakowie? #FitFoodLover na mieście – część II

Oto druga odsłona cyklu wpisów „Śniadanie B-T – #FitFoodLover na mieście”. Cieszę się, że wpis cieszy się sporym zainteresowaniem wśród fanów posiłków tego typu i nie tylko 😉 . Jak wspominałam w poprzednim wpisie chciałam pokazać moim czytelnikom, że w kawiarniach/restauracjach też można w miarę zdrowo zjeść. Natomiast restauracjom uświadomić, że ludzie mają większą świadomość tego, co jedzą. Szczególnie osoby, które zwracają na to uwagę na co dzień. Odwiedziłam kilka miejsc w Krakowie i wybrałam 4 kolejne, które mają szansę zagościć na mojej FitMapie. Trzy z nich wypatrzyłam sama, a czwarte miejsce wskazały osoby, które wzięły udział w mojej ankiecie na fanpage’u – w ramach podziękowania za taką aktywność spróbowałam tam aż dwa śniadania, które opisuję poniżej. Wpis jest bogatszy o opisy wnętrza, ponieważ ważne jest miejsce, w którym mamy spożywać najważniejszy posiłek dnia 🙂 .

Moje przygotowania do tego wpisu rozpoczęły się już w listopadzie 2017 roku. Wybór padł na Forum Przestrzenie nad samą Wisłą z widokiem na Wawel i krakowski Kazimierz. Miejsce z historią, której nie omieszkam ominąć z tego względu, że miejsce w którym jemy posiłek zawsze ma swój specyficzny klimat. Klubokawiarnia mieści się w Hotelu Forum, który w latach 80-tych jako czterogwiazdkowy hotel, był jednym z najnowocześniejszych budynków. Zapewne też dumą Krakowa na tamte czasy, potem straszącym reliktem przeszłości na podmokłych terenach, aż w końcu stał się jedną z najmodniejszych miejscówek na mieście i kolebką hipsterów. Latem można tu wyłożyć się na piasku w wygodnym leżaku i wyobrazić sobie, że Wisła to Bałtyk 😉 . Forum Przestrzenie nadało mu drugie życie. Nawiązuje do historii choćby komunistyczny szyldem z napisem „recepcja” nad barem z podświetlonymi neonami. Jak sama nazwa knajpy wskazuje wskazuje – wnętrze sprawia wrażenie sporej przestrzeni. Przeszklone okna na całej długości lokalu, brak ścian, spory bar, kanapy, hokery i długi drewniany stół na środku wyglądają zachęcająco. Fajnie jest zjeść śniadanie w miejscu ze swoją historią. Przy barze można złożyć zamówienie. Śniadań jest kilka, zazwyczaj 5-6 propozycji. Cena zaczyna się od 10 zł (owsianka z pieczonymi śliwkami) – około 20 zł. Ciekawą propozycją w menu jesienno-zimowym jest Maślana Brioszka z jajecznicą, szynką, boczkiem i kwaśną śmietaną – BT; Hummus z potrawką na ciepło – V/BT; San Francisco – BT  jajo, frankfurterki, boczek, indyk a na drugie jabłko na drogę – jak piszą 😉 . Mój wybór padł na klasyka – jajecznicę na boczku. Z tego co pamiętam, dodatek można było sobie wybrać. Jednak karta zmienia się co jakiś czas i nie kojarzę innych dodatków. Śniadanie można zamówić od 10:00 do 13:00. W opcji dla Fit Freaków proponuję ominąć pieczywo/pankejksy. Jednak ci, którzy nie pogardzą chlebem mogą wybrać również opcję bezglutenowego i ciemnego – za co duży PLUS.

Kolejnym moim odkryciem na Fit Mapie Krakowa jest Wesoła Cafe przy ul. Rakowickiej 17. Miejsce z fajną atmosferą, miłym gwarem, przyjazną obsługą (która podaje do stolika zamówienie pomimo tego, że należy się obsłużyć samemu przy zamówieniu). Miejsce jest przytulne i zaraża energią innych ludzi. Na wejściu od razu wita nas obsługa zza baru, a po prawej stronie nie da się przeoczyć neonowego napisu „Lepiej pić kawę niż nie” – hasło już sztandarowego tego miejsca. Rozsiadłam się na kanapie i zamówiłam śniadanie, które spokojnie mogę nazwać „na bogato”. Serwowane jest w tygodniu od 7:00 do 12:00, a w weekend – CAŁY DZIEŃ 😀 !!! Opcje na słono, słodko, dla wegan i „nie-wegan”oraz bezglutenowców. Po moim wpisie również dla Fit Freaków 😉 . Ponadto można znaleźć tutaj dania „sugar free”, z czym się do tej pory nigdzie nie spotkałam. Domowa granola z owocami i jogurtem jest jedną z takich propozycji. Zapewne nie jest dosładzana jak wersje sklepowe! Można w karcie znaleźć także oznaczenie dla dań, które są specjalnością „s”, co upraszcza sprawę i nie trzeba „gnębić” obsługi 😉 . Wybór śniadań jest jednym z bardziej rozbudowanych jakie widziałam – od jajecznicy, omletów z domową konfiturą (jest również wersja na słono), jajach na boczku z frankfurterkami, po pudding kokosowy chia z mango (wersja wegańska i bez dodatku cukru). W menu można doszukać się informacji, że wszystkie jaja pochodzą od uśmiechniętych kur 🙂 . Ja swoim śniadaniem naprawdę sobie pojadłam. Co do pieczywa – było ono tak bogate w ziarna, że spokojnie każdy Fit Freak mógłby je wsunąć 😉 – uwaga – pierwsza kromka już wystarczająco „zapycha”. Ceny od 10-35 zł. Kawa/herbata nie jest wliczona do każdego zestawu.

Trzecią propozycją miejsca na śniadanie BT miało być Tomasza 20 na krakowskim rynku. Jednak usłyszałam od kelnerki słowa zimne jak prysznic po saunie: „Śniadania podajemy do 12:00”. Po takich słowach przechodzi ochota na cokolwiek. W jedyny mój dzień wolny tj. w niedzielę staram się nie spieszyć i często mój pierwszy posiłek jem pomiędzy 12:00 a 14:00. Zrezygnowana podążyłam przed siebie. W ten sposób całkiem przypadkiem trafiłam do nowego miejsca, którym się zachwyciłam 😀 . Jak widać #MatkaBoskaŚniadaniowa czuwa 😉 . Lokal zachęcił mnie samą nazwą Fitagain Cafe na intensywnie niebieskim tle oraz z napisem na szybie, które do mnie krzyczało – ALL DAY BREAKFAST 😀 . Po wejściu przenosimy się w bardzo ciepłe, jasne wnętrze z kolorowymi obrazami na ceglastych ścianach, które stanowią świetny kontrast do niebiesko-błękitnych firmowych kubków i filiżanek.  W środku jest gwarno, radośnie, a kelnerzy starają się obsłużyć wszystkich szybszym krokiem balansując pomiędzy stolikami. Po lewej stronie można zająć miejsce przy witrynie i obserwować przechodniów lub wybrać stolik na sali – duży rodzinny lub jeden z mniejszych przy ścianie. Na początku lub w głębi lokalu, zaraz obok witryny z winami, gdzie klimat jest bardziej intymny. Centrum dowodzenia – bar – jest mniej więcej na środku lokalu, stoją przy nim skrzynie pełne owoców. Koszt śniadania to 14,90 – 21,90 zł. Kawa/herbata nie jest wliczana w zestaw. Power śniadanie w wersji dla Fit Freaków to konkretna propozycja z jajkiem sadzonym od szczęśliwej kury, szynką parmeńską, 2 kiełbaskami, sałatką warzywną (do zestawu jeszcze wchodzą 2 pancakesy z syropem klonowym i tostem – wersja po treningowa 😉 ). Ponadto z ciekawych propozycji BT, opcja śródziemnomorska rzuciła mi się w oczy – pasta z tuńczyka i oliwek oraz jajka sadzonego, krewetki koktajlowe, oliwa oraz sałatka warzywna (jeżeli bagietkę korzenną odstawimy na bok lub poczęstujemy sąsiada obok 😉 ). Żałuję , że nie zaopatrzyłam się w niebieski kubek, w którym parzyłam pyszną korzenną Chai Latte 🙂 .

Na początku wpisu wspomniałam o miejscu wybranym w ankiecie przez moich obserwatorów. Padło na Plac Nowy 1, czyli miejsce na każdą okazję na krakowskim Kazimierzu. Cieszę się, że zostałam wysłana własnie tam, ponieważ lokal nie jest mi obcy. Wnętrze jest bardzo oryginalne i przestrzenne. Sufit sięga do drugiego piętra, z którego wiszą lampki oświetlające industrialne wnętrze. Surowe cegły i grafitowe ciężkie donice ożywia zieleń i ciepłe drewno oraz miękkie oświetlenie. Obsługa reaguje tutaj błyskawicznie i zawsze służy pomocą. Miałam okazję zjeść śniadanie z osobą towarzyszącą, więc zamówiłyśmy dwa różne śniadania dla porównania 🙂 . Ceny śniadań zaczynają się od 16 zł, a kończą przy 26 zł – w ich cenie jest kawa lub herbata. Godziny, w których są serwowane to 9:00 – 12:00. Wybór padł na dwie najciekawsze propozycje. Zazwyczaj omlet jadam na słodko, ale tym razem padło na wersję wytrawną z kozim serem i szpinakiem (wersja BT bez pieczywa, które jest i tak zbędne do omleta) oraz kokosowy pudding chia z mango (jako dobra propozycja dla wegetarian i nie tylko). Nasze wybory były bardzo celne i każda zjadła swoją porcję ze smakiem.

Jeżeli wpis był przydatny lub chcesz się podzielić swoją ulubioną miejscówką na takie śniadanie – koniecznie daj mi o tym znać 🙂 .

Urlop w Anglii, moje pierwsze Halloween, Haul zakupowy, zdrowe przekąski do kupienia w sklepie.

Mój urlop w Anglii był wykorzystany w 100%. Wiele osób ma przeświadczenie, że to nieudany pomysł na spędzenie wolnego ze względu na „angielską pogodę”. Uważam, że jesień i zima to najlepszy czas, aby udać się właśnie tam. Oczywiście mogłyby to być ciepłe kraje, a obawiam się, że po przylocie miałabym tygodniową depresję pourlopową.  Przede wszystkim jesień na Wyspach była dla mnie „złotą polską jesienią” tylko może z mniejszą ilością kolorów liści na drzewach. Przez cały tygodniowy pobyt nie padało. Było słonecznie, a najniższa temperatura w ciągu dnia podczas mojego październikowego pobytu sięgała 15 stopni. W Polsce brakuje mi okresów przejściowych i mam wrażenie, że wiosna i jesień trwają za krótko. Przynajmniej dla mnie.

Oto w jaki sposób spędziłam czas, na co zwróciłam uwagę i gdzie byłam:

  1. Przyroda/Parki – podczas każdego wyjazdu staram się mieć jak największą styczność z przyrodą, ponieważ to mnie uspokaja i sprawia, że mogę na chwilę zwolnić. Bardzo podoba mi się pomysł weekendowych rodzinnych wypadów do parku. Ja tym razem odwiedziłam Ryton Pools Country Park w którym, było mnóstwo atrakcji dla dzieciaków ze względu na obchodzone tam Halloween. Dla mnie atrakcją, był spacer z siostrą i zatrzymanie się na dłużej w miejscach godnych uwagi oraz zabawa w parku dla dzieci :D.






2. Architektura

Oprócz natury, uwielbiam podziwiać architekturę. W ogóle zwracam uwagę na to co mnie otacza. Lubię ładne budynki. Może to być nowoczesne lub stare budownictwo, byleby wyglądem pasowały do miejsca lub oddawały jego klimat. W Anglii podobają mi się domki szeregowe z czerwonej cegły, Kościoły (to moja słabość w tym temacie jeśli chodzi o fotografię budynków), angielskie Puby i stare mury rodem z „Władcy Pierścieni”. Mogłabym patrzeć i patrzeć…



3. Halloween

Pierwszy raz miałam okazję aktywnie w nim uczestniczyć.  Generalnie chodzi o to, że dzieciaki chodzą po domach i zbierają cuksy. Dorośli te cukierki rozdają i specjalnie na tę okazję przystrajają drzwi wejściowe, a co poniektórzy nawet ogródki. Wystawiając dynię przed wejście, dają znać że można do nich bez krępacji zapukać. Cieszę się, że miała okazję wziąć w tym udział. Stroju nie miałam, ale zaszalałam z make-upem ;).



4. Zakupy/Kosmetyki/Księgarnie

Jeżeli chodzi o ciuchy, jedzenie i książki to coś co mnie pochłania na godziny. Przed wyjazdem z Polski zamarzyłam o pięknym płaszczu na jesień. Niestety tego wypatrzonego w Zarze nie zdążyłam kupić przed wylotem. Jednak los chciał, abym natrafiła na swoją musztardową miłość z New Looka. Oprócz tego stałam się właścicielką jednej szarej bluzy z Primarka (niektórzy mówią, że tam same szmatki jednak takie basic-owe rzeczy, akcesoria i skarpetki – uważam, że warto tam kupić), bordowej zamszowej czapeczki, w takim samym kolorze butów za 2 funciaki, moherowy biały sweter (na zimę to must have dla mnie), komplet bielizny o boskim kolorze i wzorze! Do dzisiaj nie umiem go nazwać – jest połączeniem musztardy i delikatnej zieleni? Wołał do mnie z ekspozycji!! Nieważne, że na nim będę nosić pewnie 5 swetrów i płaszcz w zimie. Musiałam go mięć. Najlepsze jest to, że mogłam dobrać inny rozmiar góry i dołu. Dla mnie to ważne, ponieważ figi zawsze noszę mniejsze niż góra kompletu na to wskazuje. Ba! Można było wybrać nawet inny kolor i rozmiar.


Jeżeli chodzi o kosmetyki to wstąpiłam do Lush. Marka znana przede wszystkim w Stanach. Cały asortyment to kosmetyki naturalne. Szczególną uwagę zwróciłam na maseczki do twarzy, które wyglądały rewelacyjnie.


W księgarni musiałam „obejść się smakiem”, ponieważ na pewno musiałabym dopłacić za dodatkowe kilogramy w drodze powrotnej. Jednak wypatrzyłam kilka perełek, które w Polsce dopiero miały swoją premierę. Resztę zachowam dla siebie, ponieważ być może będzie to materiał na kolejnego posta.

5. Jedzenie

Temat rzeka dla mnie… Wchodzę do sklepu – wypatruję ciekawe produkty. Najlepiej żeby były zdrowe, chyba że jest to godny grzechu cheat to co innego – wtedy pakuję od razu do koszyka ;). Ale do meritum – pobuszowałam trochę po sklepach tych większych oraz mniejszych – lokalnych. Spodobały mi się „gotowce”, które są łatwo dostępnym rozwiązaniem dla osób zapracowanych stawiających na wygodę lub dla takich jak ja po treningu. Przypomina mi to dietę pudełkową tylko można ją sobie samemu skomponować. Do wyboru były jajka na twardo ze szpinakiem, sałatki z mięsem i wersje wegetariańskie oraz wrapy. Do każdego zestawu jest sos w oddzielnym pojemniczku. Często to one mają najwięcej kalorii z całej sałatki. Jednak ich zaletą jest to, że ilość można sobie dozować, albo całkiem z nich zrezygnować.




Ponadto zwróciłam uwagę na: hummus z suszonych pomidorów, buraka i parmezanem (który był rewelacyjny jak na te ze sklepu), warzywa mix i krewetki z ryżem. Odwiedziłam również lokalny targ na którym jest dostęp do świeżych warzyw i owoców oraz ziół. Niektóre z nich jak kolendra, są tańsze niż w Polsce.





Jeżeli chodzi o jedzenie na mieście w Coventry śmiało mogę polecić Las Iguanas. Byłam tam parokrotnie i za każdym razem wychodziłam zadowolona. Warto sprawdzić to miejsce. Jedzenie jest świeże, a cenowo bardzo przystępne. We wtorki można skorzystać z promocji Taco 2 za 1. Jak widać skorzystałyśmy z siostrą :). Ja zamówiłam wersję z wołowina i śmietaną, druga porcja była z kurczakiem i avocado.



Jeżeli w jakikolwiek sposób ten post był dla Ciebie interesujący lub chcesz się podzielić swoją opinią, będę wdzięczna za komentarz.

Kiss Kiss,

Karola

Visit Us On FacebookVisit Us On YoutubeVisit Us On Twitter