trening

Idea Grupy Wsparcia

Grupa Wsparcia funkcjonuje już drugi rok. Powstała dla osób, którym zależało na czymś więcej jak anonimowy fitness, gdzie instruktor robi swoje bez patrzenia na poprawną technikę. Z drugiej strony nie chcą zaczynać pracy z trenerem personalnym, bo nie mogą sobie na to pozwolić lub po prostu chcą trenować w grupie osób – bo to ich motywuje. Po tym czasie mogę powiedzieć, że powstała jeszcze trzecia grupa docelowa – jest to świetna droga „wyprowadzająca” moich podopiecznych, którzy chcą zachować efekty, które wypracowaliśmy wspólnie.

Dzięki kilku edycjom i zebranemu feedbackowi mogłam udoskonalić schemat pracy, potrzebnych materiałów oraz odpowiedzi na zapotrzebowanie osób które chciały zebrać motywację i wspólnie popracować na swoje efekt.  Koncepcja treningowa realizowana w małych grupach, zapewnia ścisłą obserwację jeden-na-jeden. Godzinę zajęć prowadzi wykwalifikowany trener na kameralnej sali fitness. Cały program powstał dla osób, które oczekują czegoś więcej i są zmęczone wszelkiego rodzaju dietami.

Co dostaniesz na kursie?

  • motywację
  • pracę z osobami z podobnym problemem
  • opiekę trenera personalnego
  • naukę poprawnej techniki, która zapewnia efekt
  • zadania do realizowania
  • tabelę motywacyjną
  • tabelę pomiarów
  • kontrolę efektów
  • porady
  • możliwość konsultacji „poza salą treningową”
  • plan żywieniowy z możliwością zmian składników

Co zyskasz po kursie?

  • lepszą sylwetkę
  • lepsze samopoczucie
  • wyższa samoocenę
  • więcej energii
  • zaczniesz motywować innych
  • umiejętność przygotowania sprawnie posiłków
  • zdrowe NAWYKI
  • poczujesz się młodsza!

Przeczytaj niesamowitą przemianę Pauliny – http://karolinasitkowska.pl/metamorfoza-pauliny-efekt-programu-grupy-wsparcia/

oraz innych osób które wzięły udział w kursie.

Zapraszam na nową edycję LUTY/MARZEC 2019! Zapisy przyjmuję mailowo, na sitkowska.karolina@gmail.com 🙂

Mikstura na infekcje

Shoot stosowałam w trakcie mojej kuracji oczyszczającej organizm oraz w trakcie infekcji. Ma świetne właściwości przeciwzapalne (dzięki kurkumie oraz imbirowi) oraz wzmacniające organizm przez dużą dawkę witaminy C.

Pij codziennie rano na czczo. Godzinę odczekaj, aby zjeść pierwszy posiłek lub spożywaj w ciągu dnia jako zamiennik posiłku. Uwaga! Przez właściwości oczyszczające po kilku dniach skóra może się pogorszyć – jest to efekt uboczny oczyszczania się jelit ze złogów.

Składniki:

  • 1/2 cytryny
  • 1/3 grejpfruta
  • 1/2 szklanki wody mineralnej
  • 1/4 jabłka
  • 1 łyżeczka kurkumy
  • starty świeży imbir 1/2 łyżeczki

Kurkuma inaczej ostryż długi, szafran indyjski. Od dawna wykorzystuje się ją w zarówno w kuchni, jak i tradycyjnej medycynie Dalekiego Wschodu. Należy do tej samej rodziny co imbir – obie popularne przyprawy korzenne wykazują silne działanie przeciwzapalne.Wszystko głównie dzięki związkowi o nazwie kurkumina – polifenolowi o wielu właściwościach leczniczych:

  • leczeniu miejscowym trudno gojących się ran, rozmaitych stanów zapalnych różnych narządów, głównie przewodu pokarmowego i wątroby
  • wzmacnia elastyczność stawów
  • zmniejszając odczuwanie bólu oraz występowanie obrzęków
  • jej działanie porównywalna jest do ibuprofenu
  • nałożona na skórę uśmierza ból 
  • hamuje wczesne stadia rozwoju komórek nowotworowych
  • przeciwdziała zlepianiu się płytek krwi, dzięki czemu pomaga zwalczyć miażdżycę
  •  leczy niestrawność, hamuje tworzenie się gazów jelitowych, łagodzi skurcze jelit
  • obniża poziom cukru we krwi
  • reguluje cykle menstruacyjne
  • wykazuje silnie działanie przeciwwirusowe, przeciwgrzybiczne i przeciwbakteryjne

Sprawdzone trendy fitness 2018 – selekcja

Jakiś czas temu American College of Sports Medicine określił najlepsze tendencje fitness w 2018 roku. Wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie Health & Fitness Journal ACSM, gdzie ponad 4000 specjalistów z różnych krajów fitness (w tym trenerzy, fizjoterapeuci i managerowie) opowiedziało o trendach, które ich zdaniem będą przewodnie w 2018 r. Wyróżnili oni 10 pozycji w tym trening HIIT, trening grupowy, technologię która aktywizuje do ruchu (wszelkiego rodzaju aplikacje), trening z obciążeniem własnego ciała i mała ilością miejsca (trening w domowych warunkach) – tutaj jest potencjał na treningi on-line, trening wytrzymałościowy, współpraca z trenerami z dużą wiedzą i doświadczeniem, joga, treningi personalne, programy fitness dla osób starszych oraz fitness funkcjonalny.

Spędzając kilka dni na różnych siłowniach i rozmawiając z Norwegami zaobserwowałam pewne trendy wyraźnie wybijające się z zamieszczonej powyżej listy. Są one godne uwagi, ponieważ równie szybko sprawdziłyby się na rynku polskim. Pomimo tego, że jesteśmy nieco dalej za Norwegią, jeśli chodzi o aktywność fizyczną (ostatnie badania, na jakie się natknęłam: NOR 17% społeczeństwo aktywne, POL 9%). Jeżeli chodzi o świat fitness i siłownie to da się zauważyć, iż coraz młodsze osoby zaczynają swoją przygodę ze sportem. Młodzież 13-15 roku życia zaczyna być wyraźnie aktywna, a osoby w wieku lat 16 można spotkać trenujące na siłowni. Być może jest to spowodowane ogólnym trendem na bycie fit i presji jaką wywierają Social Media na pokolenie Millenium.

Kolejnym trendem, który został przewidziany i sprawdza się w Norwegii to starsze osoby (powyżej 60 roku życia) zaczynają być coraz bardziej aktywni i społeczni. Ba! Siłownie i fitness kluby to forma spędzania czasu i nawiązywania nowych znajomości.

Po treningu spotykają się w kawiarence przy recepcji na kawę i lunch. To jest genialny sposób na przyciągnięcie osób starszych do klubu.

Nie sam trening, ale zapewnienie starszym osobom możliwości spędzenia czasu i budowaniu społeczności. Ta wartość dodana może okazać się kluczowa w tworzeniu takiego produktu. Jednak takie osoby nie ograniczają się tylko do zamkniętych pomieszczeń – coraz częściej widzi się je grające w golfa. Takie kluby również powinny rozbudować swoją ofertę biorąc pod uwagę większe zainteresowanie i proponując im coś więcej. Jak na przykład zajęcia w małych grupach, dla początkujących seniorów.

Wracając do klubów fitness, jak np. Mudo, wprowadzają oni treningi personalne dedykowane osobom starszym, które cieszą się powodzeniem.

Reasumując, Norwegia może być dobrym przykładem do podglądania tego co jest aktualnie „na chodzie”. Nie wszystkie trendy mogą cieszyć się takim samym zainteresowaniem. Patrząc na to, co modne, warto zastanowić się jeszcze, jak to odpowiednio ograć, aby było ciekawe dla potencjalnego klienta. Mając wpływ na korzyści finansowe klubów i ich renomę.

Autorski Program Aximate by Sitkowska

Trening możesz wykonać w domu i na zewnątrz. Przygotuj sobie butelkę wody, mały ręcznik, stoper i dobry humor 🙂 . Zajęcia sprawdziły się w 100% podczas premiery Aximate by Sitkowska”. O walorach maty pisałam wcześniej – chciałam pokazać jej zalety oraz treningu na zewnątrz. Trening zajmie Ci do 30 minut. Wykonaj 2 bloki po 4 ćwiczenia, każde 30 sekund + 10 sekund przerwy. Po każdej serii odpocznij 1-2 minut maszerując.

 

1 BLOK:

  • Wykroki na każdą nogę + squat + burpee
  • 10 sek. skipping + 10 sek. przyciąganie kolana
  • “Niedźwiedź”
  • Damskie pompki

2 BLOK:

  • Animal Flow
  • Spider Monkey
  • 3 scyzoryki + 3 pompki
  • Wide plank (wersja podstawowa Plank na dłoniach lub przedramionach)

Innowacyjna wielofunkcyjna mata Aximate

Podczas 1-wszych urodzin Wake Up and Squat miałam przyjemność poprowadzić swoje pierwsze autorskie zajęcia na macie Aximate. Wszystko po to, aby pokazać zalety funkcjonalnej maty, która na rynku polskim jest jeszcze nowością.

Za jej sukcesem stoją Kuba i Mikołaj mieszkający na co dzień w Krakowie! Tym samym to kolejny powód, aby promować to co lokalne. Jednak moim zdaniem mata jest innowacyjna wśród dostępnego sprzętu sportowego na ten moment. Wyróżnia się przede wszystkim wielkością 170×100 cm i grubością 5 cm. Nadaje się dla wielbicieli crossfitu, tenisa,  fitness, piłki nożnej, sportów walki czy gier i zabaw. Ja osobiście używam jej na treningach personalnych i zajęciach outdoorowych. Znaczniki na macie ułatwiają mi pracę z podopiecznymi, a na zajęciach za zewnątrz antypoślizgowa powłoka zapewnia bezpieczeństwo. Matę można ze sobą zabrać wszędzie! Waży zaledwie 4100 i ma specjalną, wygodną do noszenia na ramieniu torbę. Bardzo łatwo się czyści to jest istotne, jeśli używamy ją w pomieszczeniu i na zewnątrz. Ponadto pokazać atuty treningu nie tylko w domowym zaciszu, ale na zewnątrz! Szczególnie kiedy mamy lato. Sprzęt jest godny uwagi dla wszystkich aktywnych – trenerów i entuzjastów aktywności.

Spodobała Ci się mata?

Zapraszam do kontaktu!

Nowa kolekcja Wake Up & Squat – LATO 2018

W czerwcową sobotę, która nie mogła zdecydować się na pogodę, miałam okazję uczestniczyć na specjalne zaproszenie w 1-wszych urodzinach krakowskiego sklepu Wake Up and Squat przy ulicy Nadwiślańskiej 11.

Niewiarygodne, że firma prosperuje już kilka lat, a ja nadal mam ich jedną z pierwszych koszulek. W związku z tym wejście do sklepu pamiętając każdą kolekcję z niejednych targów fitness było jak przyglądaniu się dziecka które z roku na rok dorasta i staje się coraz bardziej świadome :). Właścicielki – Malwina i Magda – zadbały o miłą atmosferę oraz zaprezentowały najnowszą kolekcję sportową. Hasłem przewodnim marki jest Remember FIT is NEW SEXY. Najnowsza kolekcja inspirowana jest słonecznym latem tym bardziej jest CUTE.

Żółte i pastelowe różowo – fioletowe koszulki od razu przykuwają wzrok. Jakość materiału co widać gołym okiem jest na lata. Mam wrażenie, że od początku marka na to stawiała. Kolekcja jest jasna, ale zarazem wyraźna. Taka na co dzień i na trening.

Jakbym miała określić kolekcję Active to jest ona dla konkretnych babeczek, które lubią się spocić i nie boją się pokazać sportowego zadziora. Wyobrażam sobie w niej dziewczyny trenujące Cross Fit, siłówkę i mocne zajęcia fitness. Top skradł moje serce na tyle, że stał się częścią mojej codziennej stylówki. Oprócz tego, że świetnie podtrzymuje biust, ale zarazem nie ściska go do granic możliwości.

Wersja soft i bardziej “elegancka” to dla mnie hitowe spodnie z kieszonkami (!) i bardzo ciekawy stanik, który zapinany jest z przodu na haftki. W tej wersji można zdecydowanie skusić kogoś na trening strzelając sobie selfiaka na siłowni. To ugrzeczniona wersja jest jak niczym “mała czarna” – bez względu czy idziesz poćwiczyć czy powyglądać.

Luźne dresowe szorty są czymś czego długo szukałam i wiem, że jak tylko zrobi się cieplej to pośmigam w nich na rowerze, skomponuję luźną miejską stylówkę do białych trampek czy obejrzę ulubiony serial w domu. Opcja do tańca i do różańca. Jak sama autorka kolekcji przyznaje: „Najbardziej z tej kolekcji jestem zakochana w cropie i spodenkach, kocham rzeczy które wygoda dorównują piżamie, a są na codzień i na trening”.

Natomiast strój kąpielowy inspirowany strojem bikiniar jest fajnym puszczeniem oka w stronę tego co aktualnie dzieje się fit światku. Stanik nie jest usztywniany, jednak dziewczyny mające co pokazać na pewno będą zadowolone. Zresztą te z mniejszym asortymentem też, ponieważ nie o to tutaj tym razem chodzi 🙂 tu chodzi o podkreślenie pośladków bez względu na to czy je masz czy nie – krój majtek jest odpowiednio do tego stworzony: „Chciałyśmy podkreślić nogi wyrzeźbione na siłowni i piękne brzuchy. Nasze bikini może być nagroda za ciężka prace na treningach” – przyznaje Malwina.

Z pewnością w tej kolekcji można znaleźć coś dla siebie. Kolekcja wybija się jakością materiału, kolorystyką i funkcjonalnością oraz podkreśleniem kształtów kobiecej sylwetki.

Wypad na Skitury

Co to są Skitury?

Skitour (skitur – tą nazwą będę się posługiwać dalej, skitouring, skituring, foki, foczenie) to rodzaj aktywności górskiej, łącząca w sobie  turystykę zimową, alpinizm, narciarstwo zjazdowe i biegowe. Polega ona na podejściu na nartach w górę po czym zjechaniu na nich. Najczęściej w dziewiczym, nieprzygotowanym ratrakami terenie. Lekkie narty, wiązania umożliwiające uniesienie pięty i foki – tyle potrzeba, by dotrzeć w górach dalej, łatwiej i szybciej. Od wielu lat na całym świecie narciarze i alpiniści korzystają z nich, by poruszać się (wspinać, zjeżdżać) po zaśnieżonych terenach górskich. W ostatnich latach ta forma aktywności staje się coraz bardziej popularna – przybywa zarówno sprzętu, jak i ofert wycieczek skiturowych.

Natomiast ja po raz pierwszy o Skiturach usłyszałam od mojej podopiecznej – Pani Agata (którą serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję, że da córce na imię Karolina 😉 ), która trenowała u mnie w ciągu tygodnia, a w wolne weekendy „wyskakiwała” ochoczo na skitury 🙂

Sprzęt

Nie trzeba oczywiście kupować całego sprzętu, aby spróbować tego sportu. W każdym ośrodku narciarstwa można wypożyczyć odpowiedni ekwipunek: narty, buty i foki (chodzi o skórę/futerko foki, która sobie kiedyś tam żyła :/). Jej włosie powoduje to, że stojąc tyłem do stoku nie zjeżdżamy w dół – oto cały sekret. Zakup przyzwoitego sprzętu to koszt ok. 3-7 tysięcy złotych. W związku z tym na pierwszy raz wypożyczalnia to dobry pomysł. Koszt wypożyczenia to ok. 80-100 zł/dzień – jeżeli sprzęt się nie uszkodzi po jego użytkowaniu. Dobierz obuwie dopasowane do stopy – narciarze zjazdowi zazwyczaj mają o 0,5 rozmiar większego buta. Tutaj dopasowane dobrze się sprawdzi, jeżeli oczywiście nie będzie zbyt małe. Stopa podczas podejścia może delikatnie podpuchnąć, więc polecam założyć cienkie skarpetki i mieć takie na przebranie. Jeżeli jednak decydujesz się na zakup nowego sprzętu to pamiętaj o rozchodzeniu obuwia – ważne jest także termoformowanie. Co do butów i nart warto doradzić się specjalisty. Jednak co do fok najlepsze będą długie typu „gumka-haczyk”.

Jak się ubrać?

Z tym miałam największy problem, ale po radach Pani Agaty oraz swoim pierwszym doświadczeniu stworzyłam krótką listę:

1. Spodnie softshellowe ew. narciarskie.

2. Bielizna oddychająca/termoaktywna.

3. Kurtka wierzchnia – jak na narty – nie gruba, „oddychająca”.

4. Cienka czapka/buff.

5. Polar w plecaku/coś cieplejszego na zjazd.

6. Podkoszulek/skarpetki na przebranie.

7. Rękawiczki narciarskie lub cienkie do biegania.

8. Okulary przeciwsłoneczne.

9. Krem 50 na twarz.

10. Pomadka Carmex lub inna bez wody w składzie.

11. Żelki węglowodanowe.

12. Izotonik do picia, woda tak Cię nie nawodni.

13. Chusteczki higieniczne.

Kiedy wybrać się na Skitury?

Myślę, że całą zimę – dla bardziej wprawionych. Natomiast dla początkujących kwiecień/maj to idealne pory na spróbowanie tego sportu. W tych porach roku warto wybrać się na Rusinową Polanę (z Zakopanego), Wielki Kopieniec (z Zakopanego) lub trudniejszą trasą na Kasprowy Wierch (z Kuźnic). Zdaję sobie sprawę,że będąc nie narciarzem te pory roku mogą kojarzyć się przede wszystkim z jazdą na rowerze wzdłuż wiślanych bulwarów. Jednak w połowie maja wiele szkół narciarskich dopiero kończy sezon. Wynika to też z tego, że góry rządzą się swoimi prawami i na wysokościach leży jeszcze śnieg także można skorzystać. Zapewne już nie zjazdowo, ale skiturowo w pewnych miejscach na pewno.

Czy potrzebny mi instruktor?

Powiem tak. Inaczej lepiej nie myśl o tym. No chyba, że poprowadzi Cię znajomy, który faktycznie orientuje się dobrze w temacie. Czy jesteś jeżdżący czy nie skorzystać z nauki i rad instruktora – warto. Pomimo tego, że na nartach stoję od 3 roku życia to nie wyobrażam sobie, że mogłabym sama wejść na trasę jaką zrobiłam po raz pierwszy – Kuźnice – Kasprowy (2:40 min i byłam z siebie mega dumna 🙂 ). Dla osób, które nart nie miały na nogach chciałam napomknąć, że na tych nartach trzeba też zjechać. Ewentualnie skorzystać z wyciągu i z powrotem zrobić trasę turystyczno – widokową 😉 . W związku z tym polecam tym bardziej instruktora, który dobierze odpowiednio trasę czy zaznajomi Cię ze sprzętem i pierwszym przejściem – może po płaskim terenie. Ponadto instruktor da Ci odpowiednie wsparcie podczas takiego wejścia oraz zaznajomi z całą procedurą zakładania i odpowiedniego ściągania fok na narty czy podejść pod stromizny. Będziesz bogatszy o cenne wskazówki takie jak – kiedy podwyższyć tylnie zapięcie oraz technika wychodzenia pod górę, kiedy jest na prawdę stromo… Dodatkowym atutem takiego przewodnika jest przede wszystkim znajomość tras oraz zagrożeń lawinowych.

Przygotowanie treningowe:

Tego rodzaju trening jest przede wszystkim treningiem cardio. Na trasach trudniejszych, gdzie stok sięga ponad 30% nachylenia przechodzi on w trening interwałowy. Po pierwsze dlatego, że wymaga więcej wysiłku podchodząc pod górę oraz większej ilości przerw co przypomina interwał na bieżni 1min./1min. Poziom przewyższeń w górach również robi swoje, co może wpłynąć na pracę układu sercowo-naczyniowego. Inaczej ciało zachowuje się na wysokościach. Warto przygotować się do takiej pracy i zastosować trening cardio – osobno lub jako uzupełnienie treningu siłowego 3-4x tygodniu. Co do treningu wzmacniającego plan treningowy powinien przewidywać następujące grupy mięśniowe: tylko goleni, tylne, przednie i przyśrodkowe mięśni uda, tylnie mięśni grzbietowych, obręczy kończyny dolnej, mięśnie grzbietu, mięśnie brzucha, mięśnie ramienia i obręczy kończyny górnej oraz mięśnie klatki piersiowej.

Jakie korzyści dają Skitury?

1. Trenujesz na świeżym powietrzu.

2. Nabierasz dystansu – stojąc twarzą w twarz z taką przestrzenią i siłą gór automatycznie zapominasz o zmartwieniach i nabierasz dystansu, a Twoje problemy stają się tak małe jak Ty wobec gór.

3. Masz satysfakcję, bo robisz coś tylko dla siebie i dla swojego ciała, wzmacniasz sprawność sercowo – naczyniową.

4. Spalasz sporą ilość kalorii (podczas mojego podejścia było to 1706 kcal). Ponoć górscy biegacze są najszczuplejsi jeżeli chodzi o poziom tkanki tłuszczowej w ciele:

 

Dyscyplina Kobiety Mężczyźni
biegi narciarskie 11% 5%
kolarstwo 12-16% 6-11%
wioślarstwo 12-16% do 8%
bieganie 12,4% 7,3%
pływanie 19-21% 10-12%
triathlon 12-16% 6-10%

 

Źródło: http://nabiegowkach.pl/Trening-i-technika/Biegowki-najlepszy-sposob-na-kalorie-i-miesnie.html

5. Angażujesz całe ciało do pracy – taki trening to praca dla ok. 85-90% mięśni.

6. Wzmacniacz całe ciało.

7. Możesz się wygadać, wyżalić i poplotkować 😉 .

Śnieg się kończy i co dalej…?

Świetną alternatywą zimowych podejść mogą być nartorolki. To sport, który w identyczny sposób angażuje nasze mięśnie i cały organizm, przez co przynosi identyczne jak biegówki korzyści dla mięśni i sylwetki.

Podsumowując:

Skitury są najwygodniejszą formą poruszania się po zaśnieżonych Tatrach. Możesz z lekkością pokonywać na nich strome odcinki stoków, a gdy zachodzi potrzeba, zjeżdżać jak na zwykłych nartach. Dla mnie jest to świetna alternatywa treningu cardio i miłe spędzenie wolnego czasu. Idealne połączenie przyjemnego z pożytecznym! Kto wie może w przyszłości zorganizuje taki wypad na skitury.

Źródło:

http://www.powder.pl/skitour-co-to-jest

http://paker.pl/skitury-co-warto-wiedziec-ola-dzik/

http://podroze.se.pl/aktywnie/narty/skitury-coraz-modniejsze-w-polsce-kilka-wskazowek-na-poczatek/4797/

http://nabiegowkach.pl/Trening-i-technika/Biegowki-najlepszy-sposob-na-kalorie-i-miesnie.html

Podsumowanie końcówki roku 2017 – część I

Gęsina, lody z oliwą, moje zajęcia z Kick Boxingu, przygotowania do Świąt, powracający temat zawodów oraz efekty moich podopiecznych – czyli Podsumowanie końcówki roku 2017 – część I.

Listopad zleciał mi tak szybko, że chwilę mi zajęło, aby zastanowić się nad tym, co się wydarzyło. 1 listopada wróciłam ze swojego mini urlopu z Anglii i przez cały tydzień żyłam jeszcze tym wyjazdem. Wróciłam pełna energii i z chęcią do pracy, której było naprawdę sporo. Co mnie bardzo cieszy, ponieważ to znaczy, że pod swoją opieką mam bardzo pracowite osoby.

Urlop uświadomił mi, że czas spędzony z rodziną i znajomymi jest bezcenny. Postanowiłam więc nadrobić moje zaległości towarzyskie i wyskoczyć z moją serdeczną znajomą (kiedyś podopieczną) na wspólną kolację do Dyni, lody z oliwą (propozycja Marii okazała się strzałem w 10!) i wspólnego drinka (dosłownie!!! – ogromny kielich z dwoma słomkami), odkrywając tym samym uroki pięknego wnętrza Le Scandale na Rynku.

Ponadto na początku listopada klarowały się u mnie sprawy Sylwestrowe. Moja siostra przyleciała ze swoją rodziną do Krakowa. Z tego względu chcieliśmy mieć już wszystko ustalone przed czasem, a nie jak zwykle u mnie bywało – na ostatnią chwilę lub opcja „spontan”. Szczególnie, że bilety do Starej Zajezdni (gdzie docelowo chciałyśmy spędzić tę noc) na imprezę rodem z gali Oscarowej sprzedały się w 2,5 tygodnia, o czym poinformował mnie manager… Trzeba było szybko zorganizować coś innego. Był to mój pierwszy Sylwester w Krakowie od niepamiętnych czasów – oprócz tego licealnego, na którym dostałam butelką w głowę i tym samym wybiłam sobie świętowanie tego dnia w mieście. Zazwyczaj wyjeżdżałam w góry, bo tam moja natura mnie ciągnie. Jednak ze względu na zaistniałą sytuację odpuściłam w tym roku i postawiłam na wystrojenie się oraz dobrą zabawę na ukochanym Kazimierzu, w towarzystwie mojej siostry. Rozważałam ofertę Le Scandale, Plac Nowy 1 oraz Barkę. Padło na Plac Nowy 1. W trakcie rozmowy z Panią Manager wynikło, że oferta jest zbliżona z zeszłoroczną, która się świetnie sprawdziła. Koszt był w wysokości 100 zł. W cenie był „welcom drink” + przystawka do wyboru: bufet sushi lub bruschetta /deska serów i wędlin. W trakcie imprezy była możliwość zamawiania dań oraz napojów ze specjalnej, skróconej karty menu, która powstała na tę okazję. Tym sposobem zamieniłam problem „gdzie iść” na „w co ja się ubiorę” 😉 . W listopadzie obiecałam sobie, że Święta również nie będą na ostatnią chwilę i prezenty oraz to, co znajdzie się na wigilijnym stole zaplanuję wcześniej. Z prezentami po części mi się udało, ponieważ faktycznie zaczęłam je już w listopadzie gromadzić. Te Święta były dla mnie bardzo wyjątkowe, ponieważ spędziliśmy je razem. Zazwyczaj moja siostra zostawała w Anglii lub rodzice do niej jechali i często były one podzielone. A Święta w Anglii to nie to samo. Brak śniegu, brak magii i widok rodzinnych obiadów w McDonaldach mnie nie zadowala. Wręcz przygnębia :/ . Jestem osobą bardzo rodzinną i żadne bańki świata nie zastąpią mi czasu z najbliższymi. Tym bardziej cieszę się, że w tym roku nie było dylematów, jak ten temat ugryźć. Wszyscy razem tu na miejscu i koniec 🙂 . Tak się tym ucieszyłam, że w pełni zaangażowałam się w organizację Wigilii. Rodzice zajęli się zakupami spożywczymi i przygotowaniem jedzeniem, a ja dekoracjami na stół.

Ponadto rozpisałam menu świąteczne, które nieco podrasowałam. Zamiast uszek do barszczu zrobiłyśmy z mamą krokieciki z kapusty w cieście francuskim, zamiast grochowej była moja zupa-krem soczewicowa oraz grzybowa z leśnych grzybów, które zebrali moi rodzice. Tradycyjnie były pierogi z kapustą i grzybami mojej mamy oraz karp – tym razem nie w całości tylko same filety. Ze słodkości – zamówiłam w sprawdzonej cukierni w Wieliczce makowca i orzechowca w cieście półfrancuskim.

Wracając do tematu listopadowych poczynań, 11 listopada w Dzień Niepodległości byłam w Zielonym do Góry na degustacji pysznej gęsiny z okazji Dnia Świętego Marcina. Menu i smaki mnie oczarowały. Szczególnie, że gęsinę jadłam pierwszy raz i polecam ją każdemu, szczególnie przez jej wartości odżywcze, o których nie będę się tutaj rozpisywać. Mięso – jak poinformował mnie sam szef kuchni – zamówione zostało specjalnie na ten dzień już wiosną. Z pyszności zamówiłam placuszki ziemniaczane z cukinią, kiszoną marchewką z gulaszem z gęsich żołądków, krupnik na gęsinie z popcornem z kaszy, pierś z gęsi ze śliwkowym chutney, kopytkami, konfiturą z czerwonej kapusty i fig.

Na deser udało mi się dorwać Rogala Świętomarcińskiego, co było nie lada wyzwaniem… Następnym razem obiecałam sobie, że pojadę do Poznania 🙂 .

Z nowych miejsc, jakie poznałam w listopadzie to Wesoła Cafe, w której powstał post porównania kalendarzy opublikowany już na mojej stronie (dotarł on do ponad 2000 osób 🙂 ). Miejsce to znajdzie się w moim kolejnym wpisie #FitFoodLover na mieście czyli śniadania białkowo-tłuszczowe na mieście. Podobnie jak Moment Resto Bar, w którym moim zdaniem wykonałam jedno z lepszych zdjęć dania.

Jeżeli chodzi o sprawy treningowe to odpuściłam zajęcia Bachaty i znalazłam zajęcia Kick Boxingu w zaprzyjaźnionej krakowskiej siłowni Power2Fit. Na ten moment bardzo mi one odpowiadają. Nie mogę sobie pozwolić na trening 5 razy w tygodniu jak dawniej. Mój styl życia i pracy nieco się zmienił, więc poszukuję zajęć i formy ruchu która mnie nie znudzi i da porządny wycisk. Te zajęcia mnie w pełni satysfakcjonują. Szczególnie, że Monika Matyjewicz – Pani trener daje porządną dawkę wiedzy, a trening pod jej okiem nie należy do łatwych (szczerze mówiąc po 20 minutach dziękuję Bogu, że trenuję tyle lat). Po drugich zajęciach usłyszałam, że mam predyspozycje do tego sportu. Nie ukrywam, że jest to motywujące i kuszące, aby sprawdzić się w tej dyscyplinie. Jednak końcówką pracowitego roku, wróciłam myślami do powrotu na scenę w kulturystyce. Jednak nie do Bikini, a do kategorii Fit Model – aktualnie ta estetyka ciała mi się bardziej podoba i nie wymagałaby to nadbudowania masy mięśniowej. Ten temat nie do końca zamknęłam i zobaczymy, co z tego wyniknie. Na ten moment wybieram trenera i na razie w tym temacie utkwiłam…

Wracając do tematu Kick Boxingu otrzymałam propozycję wyjazdu na obóz kadry w Zakopanem w styczniu. Szczerze rozważam ten wyjazd pod kątem „czy na pewno chce w to iść”. Generalnie jest to sport kontuzyjny (o czym się niestety przekonałam :/ ), jednak mój charakter sportowca i chęć rywalizacji czasem jest mocniejsza od moim obaw i zdrowego rozsądku. Jednak przez grudzień dojrzałam do tematu i będzie to jedynie moja zajawka i alternatywa siłowni. Poza tym w listopadzie obiecałam sobie głębszą medytację, przemyślenia i refleksje. Niedziele zaczęłam bardziej poświęcać dla swojej duszy. Szukam spokoju wewnętrznego, którego zaczęło mi ostatnio brakować. Temat balansu pomiędzy różnymi sferami życia jest mi nadal bliski. Polecam pracę z książką „Dobrze zaprojektowane życie”, która skłoniła mnie to takich przemyśleń. Ponadto zaczęłam zgłębiać tajniki minimalizmu oraz spisywać swoją listę wdzięczności, która pozwala mi dostrzec jak niewiele potrzeba do szczęścia i doceniać rzeczy niematerialne. Stałam się też bardziej systematyczna w zapisywaniu swoich wydatków, celów na przyszłość oraz nawyków, które chcę u siebie wyrobić lub pielęgnować. Ponadto parę miesięcy pracowaliśmy nad moim nowym logo, którego premiery nie mogę się już doczekać 🙂 . Aaaa!!! i zmieniłam kolor włosów na ciemniejszy 😉 .

Na przełomie listopada i grudnia zakończyła się kolejna edycja „Grupy Wsparcia”, której jestem autorką. Dziewczyny pracują ze mną 1 x w tygodniu i dostają niezły wycisk. Ponadto otrzymują plan żywieniowy i porady oraz motywację na kolejny tydzień. Dziewczyny pogubiły od 6 do 10 cm w obwodach. Jestem z nich mega dumna, ponieważ dają z siebie wszystko na treningach. Poniżej przedstawiam efekty, które chciałam wyróżnić.

Oprócz Grupy Wsparcia pracuję również z moimi podopiecznymi indywidualnie. Pojawiły się sylwetki, które chciałabym zamieścić w zestawieniu tych wyróżnionych. Pierwsza z nich to K. 49 lat z którym współpracujemy 3 miesiące. Nie był to łatwy „przypadek” pod kątem prowadzenia z tego względu, że cel był szczytny – poprawienie jakości mięśniowej przy podwyższonej kreatyninie (można spożywać do 2 porcji białka, produktów typu mięso, jaja, ryby). Parę dni spędziłam, aby pochylić się nad problemem. Efektem końcowym było rozpisanie 3 różnych planów żywieniowych, planu treningowego na siłowni (podzielonego na 3 różne dni) oraz treningu właściwego – 2 x w tygodniu trening pod moim okiem. Wszystko oczywiście było dostosowane do cyklu dnia K. Już po dwóch miesiącach usłyszałam, że efekty przeszły jego oczekiwania i otrzymałam piękna laurkę: Karolina to w pełni profesjonalna trenerka a zarazem dietetyczka. Trzeba wiedzieć, że nie tylko ćwiczenia ale właściwe odżywianie gwarantują sukces. Zanim spotkałem Karolinę to aby zrzucić parę kilogramów katowałem się niejedzeniem lub jedzeniem mało apetycznych ale niskokalorycznych potraw. Teraz jem do syta i to smacznie! Potrawy, które przyrządzam wg przepisów Karoliny są bardzo smaczne i proste w przyrządzaniu. Teraz wiem, że najważniejsze co się je a nie ile. Kolejna bardzo ważna rzecz: Karolina zadaje pytania, słucha i analizuje i dzięki temu mocno zagłębia się w temat a to jest bardzo ważne! A treningi? No cóż… łatwo nie jest bo trenerka jest wymagająca i ciśnie mocno:-). Coś za coś, jak się chce osiągnąć efekt trzeba się pomęczyć. A efekt? 7 kg w dół w 2 miesiące i co ważniejsze to przy takim spadku wagi wyraźny przyrost mięśni. Wróciły znów do łask odstawione ciuchy jak T-shirty czy sweterki-serki bo teraz bez brzuszka leżą zdecydowanie lepiej :-D. Polecam Karolinę szczególnie osobom które słabo wierzą w swoje możliwości. Mnie osobiście efekty w tak szybkim czasie zaskoczyły bardzo.

Niebawem kolejna część wpisu! A w niej relacja z Sylwestra w Placu Nowym 1 oraz organizowanych przeze mnie warsztatów pieczenia fit pierników, pierwsze nagrania dla Medestetis, wegańskie warsztaty w Kulinarnych Kreacjach i jak spędziłam 2 tygodnie przerwy świątecznej.

Visit Us On FacebookVisit Us On YoutubeVisit Us On Twitter